<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327</id><updated>2012-01-06T22:26:59.559+01:00</updated><category term='rankingi'/><category term='literatura/film'/><category term='do kolejki'/><category term='ludzie kina'/><category term='komiks/film'/><category term='kino Azja'/><title type='text'>z filmem w tytule</title><subtitle type='html'>------ i z filmem w tle -------</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>284</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-847155279405024896</id><published>2011-12-09T23:31:00.003+01:00</published><updated>2011-12-26T23:45:17.512+01:00</updated><title type='text'>Krwawy tyran - Henryk VIII</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRLqLGIo0SI/AAAAAAAABQw/2GElhwuvZDI/s1600-h/tyran.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 141px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRLqLGIo0SI/AAAAAAAABQw/2GElhwuvZDI/s200/tyran.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265528390695833890" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj oglądałam film &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Henryk VIII"&lt;/span&gt; i powiem tyle, że jest trochę, ale tylko trochę, podobny do wspaniałej, niezapomnianej "Anny tysiąca dni", lecz gdzie tym wszystkim aktorom do Burtona czy Bujold. Co prawda, Anna Boleyn też pokazuje, że jest postacią tragiczną, lecz zdecydowanie lepsze były tamte dialogi, poza tym aktorzy grali, jakby im naprawdę iskrzyło, a tutaj... pan Ray Winstone ma szczątkową ochotę na Annę - nie wiem, czy to nie jest tzw. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;signum temporis&lt;/span&gt;, w dzisiejszych czasach trudno zagrać fascynację kimś, na kim zależy tak średnio, bo się wie, że jak nie ta, to inna - wtedy oczywiście Henryk także miał do wyboru do koloru (taka kwestia pada w filmie), ale ówcześni ludzie inaczej pojmowali świat i jego niepowtarzalność. Kilka scen jest jak żywcem przeniesionych z tamtego filmu, na przykład procesy królowych (najpierw Katarzyny, potem Anny) czy ogniste wyznanie niechęci do króla, uczynione przez Annę... ale to wszystko. Nie widziałam jeszcze drugiej części, lecz chyba będzie trochę nudna, bo wyrazista kobieca osobowość właśnie została ścięta. Co zabawne, Bujold i Bonham - Carter są bardzo podobne do siebie fizycznie, zwłaszcza ich twarze. A Winstone jakoś mnie nie wzrusza. Problem drastycznych wyborów króla, które w tamtym dramacie były mocno zaznaczone, tutaj polegają tylko na oddaniu Wolseya pod klucz, a król po skazaniu kardynała nie chce z nikim rozmawiać, co oznacza, że głęboko przeżywa swoją nielojalność. Oszczędzono nam widoku twarzy aktora, ufff. Do końca nie wiem, co właściwie robi w filmie Charles Dance, czyli książę Buckingham, bo scena z jego udziałem jest zagmatwana i dziwnie nie koresponduje z całością, ale książę szczęśliwie daje głowę na samym początku, i tyle go widzimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugiej części - piękna główka Anny od dawna poniewiera się na szafocie, a Henryk już znalazł nową żonę, Jane Seymour. Jane jest jego aniołem, skarbem, natchnieniem i czym tam jeszcze, co jednak nie przeszkadza Henrykowi brutalnie wysłać ją do diabła, gdy ośmiela się przeciwstawić rzezi katolików oraz śmierci rebelianta, Roberta Aske. Zaraz po tym wybuchu następuje przedwczesny poród i oto mamy dawno oczekiwanego następcę tronu, i znów samotnego Henryka, albowiem ukochana żona spełniła swój obowiązek i rozstała się z życiem. Potem nie dzieje się nic szczególnego, tyle, że Henryk szuka opiekunki dla syna. Może by i znalazł, ponieważ odszukana kobieta okazała się nadzwyczaj rozsądną damą, ale jej uroda nie odpowiadała Henrykowi, więc jej nie tknął i zażądał rozwodu. Anna de Cleves nie tylko przeżyła, ale i zyskała wielki szacunek angielskiego ludu jako pani dobra i sprawiedliwa. My natomiast potwierdzamy swoją opinię na temat Henryka, że może i był z niego wielki władca, ale charakter miał paskudny i biada tej, na której spoczęło jego pożądliwe oko. Kolejną panią jego serca została młodziutka Katarzyna Howard, nazywaną przez króla różą bez kolców, albowiem był przekonany, że dostała mu się dziewica. Tymczasem była to nieźle wyedukowana panienka, i choć tak młoda, raczej już bez wianka. Ponieważ należała do niewłaściwego obozu, łatwo było zdobyć dowody jej zdrady i posłać na szafot. Po jej śmierci Henryk wreszcie miał dość i tym razem sprzątnął sprzed nosa kandydatkę na żonę - samemu Norfolkowi. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby żył nieco dłużej, ale tym razem Katarzyna Parr została królową wdową. Jak wiadomo, potomstwo Henryka było co najmniej dziwaczne, lecz wbrew wszystkiemu, na kartach historii najwspanialej zapisała się Elżbieta, która pozostała królową bez rodzinnych zobowiązań, i może dlatego tak twardą, jak stal, mając niewiele słabości - unikając zawirowań, jakie były udziałem jej ojca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do wyboru mamy teraz sporo filmów o Henryku VIII - zatem polecam &lt;a href="http://tylkokino.blogspot.com/2008/06/anna-tysica-dni.html"&gt;"Annę tysiąca dni"&lt;/a&gt;, po niej można obejrzeć bardzo dobry sześcioodcinkowy serial o Henryku (dość już wiekowy... w króla wcielił się Keith Mitchell), następnie dramat historyczny "Oto jest głowa zdrajcy" (świetnie zagrany!!) - i każdy z nich będzie o niebo lepszy od tego, o którym właśnie piszę. Z wyjątkiem, oczywiście, "Tudorów", czyli sztandarowej opery mydlanej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się poznali Henryk i Anna Boleyn:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=G1jjhW9_s2c"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=G1jjhW9_s2c&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UPDATE grudzień 2011. &lt;br /&gt;Spieszę odszczekać pod ławą większość zarzutów dotyczących filmu. Byłam zbyt surowa, szczególnie dla biednego Henryka, którego Winstone zagrał naprawdę dobrze. Tym razem obejrzałam film dokładniej, zwracając największą uwagę na króla. Charakteryzacja się udała, a sam Winstone oczarował mnie w jednej scenie - gdy poznaje Katarzynę Howard i się jej oświadcza, ostrożnie klękając na kamiennej posadzce, by nie urazić chorej nogi a jednocześnie nie pokazać pannie, że żaden już z niego zdobywca, tylko wyleniały lew salonowy. Wiele nadrabia miną, ale i tak najlepiej wychodzi mu rządzenie, potrafi bez mrugnięcia okiem i ze swoistym poczuciem humoru skazać na śmierć Cromwella, który wplątał go w niefortunne małżeństwo z Anną Kliwijską. W podzięce za to wszystko Cromwellowi dostaje się kat, który "ćwiczył całą noc", bo jest ledwie opierzonym szczawikiem, więc trzy razy musi podnosić topór do ścięcia, a co to znaczy, można się domyślać. Za trzecim razem wreszcie się udaje i zgromadzona gawiedź bije brawo. Po obejrzeniu filmu nadal mam wątpliwości co do krwawej tyranii Henryka, bo Winstone zrobił z niego bardzo ludzką, choć targaną namiętnościami, postać. Ale takie to były czasy - na dworze angielskim wprawdzie nikt nikogo nie truł, za to potrafił w kunsztowny sposób spowodować, że nagle z największej łaski trafiało się w otchłań zapomnienia lub wykańczali się najlepsi przyjaciele, a wszystko w imię króla - co elegancko oznajmiali tuż przed ścięciem, na szafocie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc uważam ten film za jeden z lepszych, choć niekoniecznie prawdziwych. Howgh. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-847155279405024896?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/847155279405024896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=847155279405024896' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/847155279405024896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/847155279405024896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/12/krwawy-tyran-henryk-viii.html' title='Krwawy tyran - Henryk VIII'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRLqLGIo0SI/AAAAAAAABQw/2GElhwuvZDI/s72-c/tyran.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7364953445949366132</id><published>2011-11-25T20:15:00.002+01:00</published><updated>2011-11-25T20:17:56.758+01:00</updated><title type='text'>Niania</title><content type='html'>Znakomita baśń filmowa o strasznej niani i jej czarodziejskich wyczynach, zmierzających do znalezienia nowej pani domu nie tylko dla stada nieposłusznych dzieciaków, ale też ich ojca. Dzieci w swoich rolach bardzo fajne, tak samo niania, natomiast dorośli nijak nie umieją pokazać miotających nimi uczuć, szczególnie Firth! (Anglicy wymawiają to nazwisko jako "Fyrf"), ale u niego to normalne; a najlepsza jest wyuzdana Selma, wręcz polująca na nieszczęsnego pana Browna. W filmie zagrała także prawdziwa matka Emmy Thompson, aktorka Phyllida Law, a oglądając ją, będziemy mieć niejakie pojęcie o tym, jak się postarzeje Emma. Chyba jakoś ładniej, niż tytułowa niania ze straszną brodawką i wystającym zębem :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vEYozuMFjyc?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vEYozuMFjyc?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: familijny, komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7364953445949366132?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7364953445949366132/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7364953445949366132' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7364953445949366132'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7364953445949366132'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/11/niania.html' title='Niania'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2378367930710626782</id><published>2011-11-21T13:09:00.006+01:00</published><updated>2011-12-26T23:52:42.873+01:00</updated><title type='text'>Jak zostać królem</title><content type='html'>Zawsze uważałam, że jestem "dobra z historii". Jednak okazało się, że nic podobnego. Nie wiedzieć czemu, wyobrażałam sobie, że po królowej Wiktorii na tron wstąpił jakiś król, zapewne Jerzy, a po nim miłościwie do dziś panująca królowa Elżbieta. Podobne zdanie o Windsorach ma większość populacji, więc moja niewiedza nie rzuca się w oczy, ale musiałam sięgnąć głębiej, by zrozumieć cały film. Otóż opowiada on historię prawdziwą ojca królowej Elżbiety (prawnuka królowej Wiktorii, urodzonego dokładnie w 34 rocznicę śmierci jej męża, po nim dostał imię), który królem został w wyniku splotu nieprzewidzianych wydarzeń, podobnie jak... Klaudiusz wiele wieków temu (nawiasem, aktor Derek Jacobi też się przewija przez królewskie komnaty). Z Klaudiuszem łaczy go pewna wstydliwa dla monarchy przypadłość - jąkanie. Tylko tyle. Jednak król jąkający się, nie może być królem, zwłaszcza, gdy następuje błyskawiczny rozwój globalnej łączności i zdecydowanie zmieniają się środki przekazu: król nie musi już krzyczeć do swoich poddanych bezpośrednio z sali pałacowej, za to może elegancko i spokojnie wykorzystać wszechstronne medium, jakim jest radio. Niestety książę Yorku, choć ma uroczą żonę, urocze córeczki i sam jest uroczy, raz po raz wpada w tarapaty z powodu swojej choroby. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy jego brat abdykuje, by ożenić się z panią Wallis - Simpson. Albert przyjmuje królewską godność, ale zdaje sobie sprawę, że za chwilę temu nie podoła i jest przerażony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwy książę Yorku był bardzo odważnym młodym człowiekiem, ofiarnie pracującym dla Wielkiej Brytanii, także jako żołnierz, początkowo w marynarce wojennej, potem w RAF. Tutaj nie pokazano jego wyczynów, tylko wspomniano, że miał styczność z wojskiem. Oczywiście nie jest żadnym mięczakiem, ale bardzo mocny akcent położono na jego pochodzeniu, i moim zdaniem film zbyt często podnosi tę kwestię, choć rzeczywiście jest ona istotna. Albertowi nie pomaga żaden lekarz; niektórzy posuwają się nawet do tego, by wzorem Cycerona książę perorował... z wielkimi kamieniami w ustach. W końcu sytuacja zaczyna być naprawdę dramatyczna, ale oddana żona księcia (niezwykła, piękna kobieta, lady Elżbieta Bowes-Lyon, początkowo zakochana w jego bracie, Edwardzie, dopiero trzecie oświadczyny przyjęła) w ostatniej chwili wyszukuje ekscentrycznego australijskiego logopedę, znanego z niekonwencjonalnego postępowania, szorstkości, oraz wspaniałych wyników leczenia. Logopeda, Lionel League, początkowo nie ma ochoty na utytułowanego pacjenta, ponieważ obaj panowie wręcz pieszczą poczucie własnej wartości a do tego wiedzą o własnej wyższości oraz niższości, co nie jest wcale ich zasługą, tylko urodzenia - w rodzinie królewskiej i rodzinie zwykłego urzędnika. Muszą zatem pokonać wiele uprzedzeń hmmm klasowych, co jest niełatwe. Na szczęście żona króla miała na niego zbawienny wpływ, król także umiał wyciągać wnioski, i wszystko potoczyło się dobrze, a panowie w końcu zaprzyjaźnili. Przyjaźń ta przetrwała do końca ich życia. Jeśli wierzyć filmowi, logopeda wywarł wielki, a na pewno spory wpływ na króla. Szczęśliwie był mądrym człowiekiem i nie wykorzystywał tego dla własnych celów, tylko po to, by podbudować upadające podczas wojny morale monarchy. Król zdobył sobie ogromny szacunek poddanych, gdy mimo bombardowań Londynu pozostał w Wielkiej Brytanii, zamiast na jakiś czas udać się do bezpiecznej Kanady. Królowa powiedziała wtedy: &lt;i&gt;"dzieci nie mogą wyjechać beze mnie, ja nie mogę opuścić króla, a król nigdy nie opuści kraju"&lt;/i&gt;. Tak też się stało, a podczas wojny królewska para niezmiennie uśmiechnięta i pogodna często pojawiala się publicznie; odwiedzała szpitale, jednostki wojskowe i fabryki. W 1952 roku, po śmierci Jerzego VI, królową została jego starsza córka, Elżbieta. Żona i druga córka, Małgorzata, odeszły na zawsze dopiero w 2002 roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz o aktorach. Zacznę od pani, bo jest tylko jedna. W uroczą królewską małżonkę wcieliła się Helena Bonham - Carter, prawdziwa arystokratka. Początkowo nie widać u niej tej wielkiej słodyczy, jaką pewnie promieniowała Elizabeth, ale w miarę rozwoju akcji staje się coraz bardziej ciepła. Księciem Yorku czy raczej może królem Jerzym VI... został bardzo ostatnio popularny Colin Firth. Trudno mi określić jego grę. Osobiście uważam tego pana za kogoś maksymalnie drewnianego, a widziałam go wiele razy w różnego typu produkcjach, od komedii romantycznych przez dramaty, po fantasy. Bez nadziei na zmianę. Uśmiecham się teraz, bo pomyślałam, że Akademia przed przyznaniem Oscarów także oglądała sporo Firtha, dlatego była w stanie docenić, ile go kosztowało puszczenie średnio nowatorskiej, za to soczystej wiązanki w tym filmie. Tak sobie jeszcze myślę, że Akademia musiała mu jakoś wynagrodzić scenę z kamykami, podczas której, co było widać, o mało nie wyhaftował pawia :) Na koniec ktoś, kogo od jakiegoś czasu podziwiam, choć uważam, że nie dostaje propozycji ról skrojonych na jego miarę. To Geoffrey Rush, objawienie w "Quills", potem nieco zapomniany. Idealny jako odtwórca League'a, szorstkiego, ale wrażliwego faceta. Jego charakterystyczny głos jestem w stanie rozpoznać wśród wielu innych. Niestety obecnie nie udziela się za wiele, i ostatnią jego rolą jest Thernandier w "Nędznikach" (żonę gra Helena Bonham - Carter). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A "Jak zostać królem" oczywiście gorąco polecam !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mMeIr7j7rCE?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mMeIr7j7rCE?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2378367930710626782?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2378367930710626782/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2378367930710626782' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2378367930710626782'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2378367930710626782'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/11/jak-zostac-krolem.html' title='Jak zostać królem'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7612879011135291619</id><published>2011-11-15T22:52:00.011+01:00</published><updated>2011-12-29T16:32:17.549+01:00</updated><title type='text'>Zapowiedź</title><content type='html'>Dawno się tak nie bałam. Strach całkiem irracjonalny, ponieważ film miejscami ciągnie się jak guma do żucia, i błogosławiłam ekran laptopa, który nie pozwalał mi widzieć zbolałej miny Nicolasa Cage, przynajmniej od czasu do czasu, gdy znalazłam się pod niewłaściwym kątem. Zaczęło się całkiem niewinnie, ale już wtedy dreszcz przeszedł mi po plecach, bo podobny pomysł wykorzystano i w Polsce, w 1959 roku rozpisano konkurs - poproszono dzieciaki ze szkół podstawowych, by narysowały lub opisały świat za wiele, wiele lat. Przedsięwzięciu temu patronował ówczesny naczelny Płomyczka, Stanisław Aleksandrzak. Teksty i rysunki były tak dobre, że za dwa lata Iskry postarały się o wydanie plonów konkursu w formie książkowej, zbiór ten nosił tytuł: "Przygody z tej i nie z tej ziemi, czyli świat za wiele, wiele lat". Na szczęście nasze polskie dzieci nie były tak nawiedzone jak amerykańskie i nie słyszałam, by ktoś spisał na kartce... a właśnie, co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż do tej szkoły amerykańskiej chodzi dziewczynka o smutnych oczach, wyglądająca jak mocno wycofana. Jej pomysłem jest tzw. "kapsuła czasu", w której zamknięto wspomniane rysunki plus jedną kartkę pokrytą liczbami, zapisanymi przez Lucindę (o których nikt nie wiedział, ponieważ spoczęła bezpiecznie w zaklejonej kopercie na kolejne pół wieku). Po 50 latach kapsuła czasu zostaje uroczyście odkopana, a przekaz dziewczynki trafia w ręce małego chłopca, który PRZYPADKIEM jest synem astrofizyka. Syn umie kojarzyć pewne rzeczy, więc zabiera karteczkę do domu, po czym jego ojciec w trakcie jednej z bezsennych i lekko zakrapianych nocy (niepocieszony po śmierci żony, która zginęła w katastrofie) znajduje ślad, świadczący o tym, że liczby nie były pisane przypadkowo. Sposób znalezienia przypomina trochę ten znany mi już wcześniej z "Hudsucker Proxy", ale nie czepiam się, bo wygląda całkiem ciekawie. W każdym razie, pierwszą datą wyodrębnioną z kartki jest data zamachu na World Trade Center. Potem następuje seria dalszych skojarzeń, Cage sprzężony z komputerem odkrywa niemal wszystko, oprócz współrzędnych katastrof. Jest tam zapisana nawet data śmierci jego żony... Pozostały już tylko trzy daty i dlatego robi się coraz bardziej upiornie. Gdy nasz dzielny astrofizyk jedzie do szkoły po syna, trafia na spektakularną tragedię; w samym środku zakorkowanej autostrady spada samolot. Upadek był przewidziany na kartce sprzed 50 lat. Reżyser pojechał po bandzie, bo sama katastrofa nie robi takiego wrażenia, jak to, co się dzieje, zanim przyjeżdża ekipa do gaszenia pożarów, zresztą, generalnie w całym tym filmie najgorszym żywiołem jest ogień w trzech odmianach. Cage jeszcze nieustraszony ale jakby w szoku, pakuje się w kolejną traumę i znów bierze udział w wykolejeniu metra. Tu z kolei wagon jedzie po ścianach, kosząc ludzi czekających na peronie, zmiatając w zasadzie wszystko. Nie mam pojęcia, jakim cudem aktor wychodzi bez draśnięcia z tego, co mu się trafia raz za razem. Może po to, by w końcu odszukać córkę ówczesnej prorokini? Mieliby szansę na wspólne życie, ale dzień, w którym się spotykają, to przeddzień jej przepowiedzianej śmierci. Która tak naprawdę nie ma znaczenia, bo Cage rozszyfrował wreszcie ostatni zapis i stąd wiemy, że zaraz będzie koniec świata. Nikomu niczego nie trzeba tłumaczyć ani wyjaśniać, ponieważ słońce od kilku dni wariuje, a to na pewno nie skończy się dobrze. Ci, którym wydaje się, że ocaleją - usiłują uciekać. Inni godzą się z losem, jak na przykład ojciec Cage'a, pastor. Natomiast wnuczka pani, która przepowiedziała kataklizm i syn Cage'a - zostali wybrani, by rasa ludzka nie zginęła, albowiem... tu lekkie zaskoczenie... jesteśmy obserwowani przez jakieś niebieskie kosmiczne istoty, które zabierają dzieci do swoich pięknych rakiet, by uratować ich przed końcem. Ostatnie sceny są naprawdę straszne - Cage jedzie ulicami Nowego Jorku, gdzie trwa coraz większa panika. Tłem muzycznym jest fragment VII Symfonii Beethovena, allegretto, które w tym filmie pojawia się zresztą kilka razy, i moim zdaniem doskonale ilustruje oglądane sekwencje. Cage w ostatniej chwili wpada do domu, obejmuje rodzinę, po czym w kilka sekund zostają unicestwieni. Jedyna pociecha, że trwa to tak krótko. Katastrofa widziana z daleka, wygląda fantastycznie, ale jakoś, osobiście, wolałabym uniknąć siedzenia w pierwszym rzędzie podczas takiego spektaklu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a teraz coś, co po strasznym końcu wywołało mój lekko histeryczny śmiech. &lt;br /&gt;Dokładnie tego nie opiszę, natomiast rzucę "rybkę": giezłeczka, drzewo... &lt;br /&gt;Nie rozumiem, dlaczego Amerykanie muszą, powiem wprost - paprać! dobre filmy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jedno zdanie na temat pana Cage: w tym filmie jego mina pasuje idealnie do całości. &lt;br /&gt;W końcu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="500" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mL-D_UaM9sQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mL-D_UaM9sQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Książkowa wersja podobnych wydarzeń: "Kod Biblii" Drosnina. &lt;br /&gt;Jaka to ulga, że wszystko jest powtarzalne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: sf, thriller, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7612879011135291619?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7612879011135291619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7612879011135291619' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7612879011135291619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7612879011135291619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/11/zapowiedz.html' title='Zapowiedź'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-322639657747095909</id><published>2011-10-08T14:51:00.004+02:00</published><updated>2011-11-17T23:22:33.018+01:00</updated><title type='text'>serial BBC: Robin Hood</title><content type='html'>Od czasu do czasu przypadkowo jeden odcinek. Meandry scenariusza zapierały dech w piersiach. Głównie dlatego, że nic nie pamiętam z fabuły, aż pewnego razu spojrzałam przytomniej na niejakiego Guy z Gisbourne. Wielki, przystojny i złowieszczy brunet, ubrany w twarzowy skórzany czarny kostium nabijany ćwiekami. Wyglądającymi na srebrne. Spodobało mi się jego mroczne lico, więc zaczęłam oglądać i przetrwałam całą noc z jakimś dziwnym pobocznym wątkiem, który teraz omówię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż wspomniany Robin i Guy mieli kiedyś rodziców. Ojciec Robina posiadał tylko jedno dziecko, zaś matka Guya aż dwoje - jeszcze pewną młodą pannę o imieniu Izabela. Młody Robin był tchórzliwym, impulsywnym maminsynkiem, a młody Guy - odpowiedzialnym honorowym nastolatkiem. I oto okazało się, że pan Gisbourne przepadł gdzieś na krucjacie, więc młoda żona opłakała go, pochowała w sercu i uległa zalotom ojca Robina, a zrobiła to tak zręcznie, że aż zaszła w ciążę. Niestety, gdy wszystko się wydało, wrócił także jej mąż... zarażony trądem. Żona nie opuściła go tak od razu, najpierw podjęła próbę normalnego życia, bez powiadamiania o chorobie ludzi ze swej wioski. Lecz oko ludzkie i ucho potrafią wiele i tajemnica się wydała. Mąż został wygnany, pani urodziła syna, którego natychmiast oddano w obce ręce, gdzie miał pozostać do czasu aż cała afera ucichnie. Tak się jednak nie stało, bo młody Gisbourne wciąż łaził za ojcem a jego matka także spotykała się z byłym mężem. W końcu doszło do tragedii, obaj panowie spotkali się i pobili o kobietę, ale pod koniec ich bójki ona już nie żyła, bo któryś z nich w ferworze walki pacnął nią o kamień. Gisbourne pojął, że musi ratować rywala, podpalił więc dom. Ojciec Robina uciekł. Chłopcy wychowywali się w nienawiści, a kto ją zaszczepił małej Izabeli, nikt tego nie wie, w każdym razie stała się wzorcową suką, bo nawet swego brata kilka razy skazała na śmierć. Po wielu latach Robin, wpółdziałając z Guyem, dostał od swego odnalezionego ojca misję - odszukać i uwolnić brata, przebywającego w więzieniu szeryfa Yorku. Jak sie okazało, braciszek miewał się nieźle, bo zawrócił w głowie żonie szeryfa, a ona co noc wyciągała go z lochu, by spełniał jej wszelkie zachcianki. Chłopak był uroczy, ale niewiarygodny, więc powędrował na ścięcie czy powieszenie. Z lochu wydostali go bracia, ale tylko na chwilę, bo potem znów odjechał w nieznanym kierunku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... i tak dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś lubi (nieco sztucznie) rozciągane seriale, nie zawiedzie się.&lt;br /&gt;Ja tam cały czas oglądałam przedziwnego Guya Gisbourne :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-322639657747095909?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/322639657747095909/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=322639657747095909' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/322639657747095909'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/322639657747095909'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/10/serial-bbc-robin-hood.html' title='serial BBC: Robin Hood'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1886628153147023170</id><published>2011-10-08T14:43:00.001+02:00</published><updated>2011-10-08T14:43:11.508+02:00</updated><title type='text'>Prestiż</title><content type='html'>Tagi: kostiumowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1886628153147023170?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1886628153147023170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1886628153147023170' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1886628153147023170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1886628153147023170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/10/prestiz.html' title='Prestiż'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1447670558637765158</id><published>2011-10-08T14:20:00.002+02:00</published><updated>2011-11-15T22:49:02.032+01:00</updated><title type='text'>Czarny łabędź</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5jaI1XOB-bs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5jaI1XOB-bs?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="540" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: thriller, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1447670558637765158?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1447670558637765158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1447670558637765158' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1447670558637765158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1447670558637765158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/10/czarny-abedz.html' title='Czarny łabędź'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1898424234822664317</id><published>2011-10-08T14:15:00.000+02:00</published><updated>2011-10-08T14:15:42.500+02:00</updated><title type='text'>Kod dostępu</title><content type='html'>trailer: &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8JsRGNuZXUU&amp;feature=related"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=8JsRGNuZXUU&amp;feature=related&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: sensacyjny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1898424234822664317?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1898424234822664317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1898424234822664317' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1898424234822664317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1898424234822664317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/10/kod-dostepu.html' title='Kod dostępu'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1953686988709766619</id><published>2011-10-08T14:11:00.002+02:00</published><updated>2011-10-08T14:12:02.300+02:00</updated><title type='text'>Kołysanka</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="315"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1q9hiHNsf84?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1q9hiHNsf84?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="540" height="315" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Tagi: horror, czarna komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1953686988709766619?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1953686988709766619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1953686988709766619' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1953686988709766619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1953686988709766619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/10/koysanka.html' title='Kołysanka'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-378095284922446856</id><published>2011-07-26T21:25:00.005+02:00</published><updated>2011-11-25T20:24:37.817+01:00</updated><title type='text'>Sherlock Holmes</title><content type='html'>Gdybym wiedziała, że trafię na taki dobry film, dopadłabym go już kilka lat temu. Tymczasem odstraszyły mnie nazwiska odtwórców głównych ról, czyli Jude Lawa (zaszufladkowałam go jako przystojniaka i tyle) oraz Roberta Downey jr. Tego ostatniego pamiętałam wprawdzie z dobrego Chaplina, ale potem jakoś nie przekonał mnie ani w "Tylko ty", ani w "Kiss Kiss Bang Bang", ani w "Futro". Teraz, po tym filmie, odszczekuję wszystko, co złego powiedziałam/pomyślałam na jego temat. Moim zdaniem dostał rolę wymarzoną, najlepszą jaką do tej pory miał okazję zagrać, i nie ma znaczenia, czy jest to rola lekka, łatwa i przyjemna, czy dramatyczna. Nie byłam w stanie oderwać od niego oczu, choć przecież mogłam podziwiać także wiele innych... czynników. Chyba już nigdy Sherlock Holmes nie będzie dla mnie takim, jakim go stworzył Arthur Conan Doyle, a może wręcz przeciwnie... może takim miał być? Downey gra koncertowo, chwilami chyba nawet samego siebie. Jest tajemniczy, mroczny i ma wyrazistą osobowość, oczywiście mocno zwichrowaną. Trochę w tym przypomina Deppa ("Z piekła rodem"), ale jest bardziej twardy. Jego partner to Jude Law, uporządkowany i rozsądny doktor Watson, który jednak czasem ulega pokusie i pozwala sobie na nutki szaleństwa. Jak zauważyłam, świetnie się sprawdzają takie pary, szczególnie męskie, bo u nich to jakoś tak idzie, że stają się przyjaciółmi na śmierć i życie, a kobiety w podobnej sytuacji zaczynają, czasem tylko podświadomie, rywalizować, i wychodzi im knot w stylu "Bandidas", no ale może się mylę, bo przedtem była taka na przykład "Viva Maria". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwaj panowie omówieni, trzecią - bo to tercet przecież - jest Rachel McAdams, jako jedyna kobieta, umiejąca wzbudzić zainteresowanie Sherlocka: czyli piękna jak marzenie i jak wąż niebezpieczna. I czarny charakter Mark Strong. Jak dla mnie, trochę za bardzo wytrzeszcza oczy w stylu Kaszpirowskiego, ale na szczęście nie gra sam, inni aktorzy tuszują jego niecne występki.  Jestem także pod wrażeniem scenografii, kostiumów, muzyki. Wspaniały świat początków wielkich wynalazków (dlaczego to se ne vrati, panie Havranek??) pokazano tak, że czujemy się, jakbyśmy sami uczestniczyli w tym wszystkim. Właśnie nastąpił przełom, był to zarazem czas rozwoju ezoteryki, ale i przemian technicznych, naukowych: triumfowali bracia Lumiere, Maria Curie - Skłodowska, bracia Wright, Tesla czy Edison. Wszystko to przemieszane w jednym tyglu tworzy przedziwną, olśniewającą całość, skomponowaną dla potrzeb scenariusza. Na szczęście nie ma przekombinowania, i znalazłam coś, co bardzo lubię w tego rodzaju filmach - sporą dawkę dobrej jakości humoru. Wymarzony obraz dla tych, którzy cenią błyskotliwość pod każdym względem. A pamiętać go nie muszą, bo jestem pewna, że od czasu do czasu zechcą powrócić do oglądania :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="500" height="349"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OoWNVvuZFaU?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OoWNVvuZFaU?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="349" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: &lt;br /&gt;kostiumowy, kryminalny, komedia, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-378095284922446856?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/378095284922446856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=378095284922446856' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/378095284922446856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/378095284922446856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/sherlock-holmes.html' title='Sherlock Holmes'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7446164580151395125</id><published>2011-07-26T21:24:00.003+02:00</published><updated>2011-07-26T21:27:09.837+02:00</updated><title type='text'>Batman: początek</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;object width="500" height="349"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YOyUutpwvIQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YOyUutpwvIQ?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="349" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, fantasy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7446164580151395125?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7446164580151395125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7446164580151395125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7446164580151395125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7446164580151395125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/batman-poczatek.html' title='Batman: początek'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5413020461639084354</id><published>2011-07-26T21:22:00.001+02:00</published><updated>2011-07-26T21:23:55.782+02:00</updated><title type='text'>Sucker Punch</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;object width="500" height="349"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KrIiYSdEe4E?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KrIiYSdEe4E?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="349" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: fantasy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5413020461639084354?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5413020461639084354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5413020461639084354' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5413020461639084354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5413020461639084354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/sucker-punch.html' title='Sucker Punch'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6711163586610820745</id><published>2011-07-18T18:42:00.003+02:00</published><updated>2011-07-26T21:11:30.098+02:00</updated><title type='text'>Plunkett i Macleane</title><content type='html'>Szkoda, że niewiele osób zna film. To "komedia historyczna", której akcja dzieje się w roku 1740. Niejaki Plunkett, z woli boskiej złodziej, rzezimieszek i bandyta, działając w porozumieniu z podobnymi sobie, próbuje ograbić jakąś karocę. Przyłapany na gorącym uczynku ucieka; jego kumpel ginie, wcześniej połykając zdobyty rubin. Przypadkowym świadkiem tego zdarzenia jest kapitan Macleane, próżniak i hulaka, a także pożeracz serc niewieścich, właśnie oczekujący na przeniesienie do regularnego więzienia. Plunkett powraca w nocy, by odzyskać rubin (wygląda to bardzo bleeee i stanowi niejeden z mocniejszych akcentów filmu, który jak na komedię, bywa mocno brutalny). Macleane wpada w jego ręce, a ponieważ policja znów postanowiła zapolować na złodzieja, tym razem uciekają wspólnie. Plunkett wpada na genialny pomysł: jest inteligentny i przebiegły, ale brak mu możliwości wejścia w szeregi arystokracji, natomiast kapitan jest uroczy, lecz cierpi na chroniczny brak gotówki, co mu zamyka wstęp na większość salonów, niestety. Gdyby połączyć umiejętności obydwu panów, można się spodziewać mieszanki wybuchowej, która zgarnie wiele ukrytych arystokratycznych skarbów. Macleane z trudem daje się namówić do współpracy, lecz niebawem zaczyna znajdować przyjemność w swej zdradzieckiej działalności. Wraz z Plunkettem grabią wszelkie możliwe pojazdy, zyskując sławę "rabusi dżentelmenów" od chwili, gdy zakochany Macleane pozostawia pięknej (i młodej!) arystokratce jeden bardzo cenny klejnot. Za ich głowy wyznaczane są coraz wyższe nagrody, a lord Gibson (wuj lady Rebeki, ukochanej Macleane'a) wręcz przydusza swojego szefa policji, by w końcu zrobił z tym chaosem porządek. Szef chwilowo jest bezsilny, lecz używa sobie na swoich podwładnych, dusząc ich nie tylko symbolicznie, lecz całkiem realnie. Lady Rebeka domyśla się w końcu tożsamości naszych złodziejaszków - po drobnym incydencie na ślubie znanej arystokratki. Akcent lekko humorystyczny: arystokratka jest chora na znaną dobrze w owych czasach chorobę... o czym Macleane (wkurzony) informuje publicznie pana młodego. I oto mamy zonk: rabusie spodziewali się wielkiego, bajecznego łupu, tymczasem ku ich rozczarowaniu okazało się, że ryzykując życiem ukradli stos podrobionych szkieł. Kto by się tego po bogaczach spodziewał? Plunkett postanawia zerwać z procederem, ponieważ chce jechać za uczciwym chlebem do Ameryki, natomiast zaślepiony różnego rodzaju żądzami Macleane woli pozostać w kraju... z Rebeką u boku. Nie będzie łatwo, gdyż naczelny policjant już go wytropił, a co gorsze, postrzelił, także mając chęć na związek z Rebeką, to znaczy: uczynić ją co najmniej swoją kochanką. Na koniec dzielny kapitan trafia pod sąd, który skazuje go na śmierć przez powieszenie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktorzy zagrali - nazwę to: brawurowo. Nie lubię Roberta Carlyle, ale chyba niedługo zmienię zdanie, bo widziałam go w kilku innych filmach i wszędzie mi się, mimo wszystko, podobał. Tutaj zagrał zwariowanego, choć rozsądnego Plunketta, przeciwwagę dla zapalczywego Macleane (ci sami aktorzy pojawili się w Trainspotting). Liv Tyler jako Rebeka bywa raczej tylko ozdobą, za to stylową i bardzo na miejscu. Alan Cumming, kontrowersyjny aktor szkocki, mierzy sobie około 1,90 a wygląda na ekranie jak niewielki cherlawy facecik (jego partner, Grant Shaffer, jest jeszcze wyższy). Tu niespodzianka: wcielił się w lorda Rocheforta, czyli znanego rozpustnika. Gra teatralnie wymalowany, z grubą warstwą makijażu, ale z diabełkiem w oczach, a w finałowej scenie pomaga podczas ucieczki całej naszej trójce. Znakomity czarny charakter wykreowany przez Kena Stotta (też Szkot), to wyjątkowo obrzydliwa persona, chwilami przypominająca mi nazgula, może przez skojarzenie z Liv Tyler. Ma człowiek wykształcenie muzyczne i teatralne, grywał Szekspira, co widać. Obecnie mało grywa osobiście, raczej dubbinguje. A szkoda. Inne ciekawostki: zdjęcia są zrobione w konwencji mocno teatralnej, nawet odgłosy wystrzałów brzmią chwilami tak głucho, jakby dochodziły zza kulis, bo zawsze słychać jakieś echa. Światło też pada pod określonym kątem, niczym sterowane. Ta konwencja nie wpływa jednak w żaden sposób na odbiór filmu, tylko podkreśla jego nierzeczywisty charakter. Sporo jest humoru, niekoniecznie wysokich lotów, ale nie zapominajmy, że mamy do czynienia z arystokratą, który tylko pozoruje swoją wysoką półkę - bo praktycznie nasz pan kapitan spędza większość czasu w więzieniach, gdzie uwodzi np. córki strażników. Plunkett także pozoruje. Niską półkę, ponieważ jego historia to opowieść o człowieku wykształconym, posiadającym nawet własną aptekę. Reżyser, jak się dowiedziałam, specjalizował się wcześniej w teledyskach i wideoclipach, i tę rękę wyraźnie widać w wielu ujęciach, ale jego doświadczenie wychodzi filmowi na dobre, bo jest świetnie fotografowany i zawiera muzykę całkiem nowoczesną; zagrały The Tiger Lillies (podobny zabieg jak w "Obłędnym rycerzu"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ, jak wspominałam, jest to momentami brutalny obraz, polecam koneserom filmów kostiumowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobry trailer:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=MH_QY6vFCDE&amp;playnext=1&amp;list=PL04C0631B07C51337"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=MH_QY6vFCDE&amp;playnext=1&amp;list=PL04C0631B07C51337&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6711163586610820745?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6711163586610820745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6711163586610820745' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6711163586610820745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6711163586610820745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/plunkett-i-macleane.html' title='Plunkett i Macleane'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-544631291892218777</id><published>2011-07-09T20:34:00.005+02:00</published><updated>2011-07-09T22:16:50.773+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rankingi'/><title type='text'>ranking filmów wg Filmweb</title><content type='html'>Przyznam, że trochę mnie zdziwił.&lt;br /&gt;Ale de gustibus... za filmweb, powtarzam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;01. Skazani na Shawshank&lt;br /&gt;02. Ojciec chrzestny&lt;br /&gt;03. Forrest Gump &lt;br /&gt;04. Zielona mila&lt;br /&gt;05. Lot nad kukułczym gniazdem&lt;br /&gt;06. Pulp fiction&lt;br /&gt;07. Ojciec chrzestny II&lt;br /&gt;08. Dwunastu gniewnych ludzi&lt;br /&gt;09. Siedem&lt;br /&gt;10. Milczenie owiec&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ani jednej komedii. Żadnego westernu. Nic związanego z sf. &lt;br /&gt;Oprócz tytułu Tarantino.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na 27 miejscu Król Lew, ufff. Odetchnęłam z ulgą. &lt;br /&gt;A na 37 Monty Python i św. Graal. Świat wraca do normy :)&lt;br /&gt;Honorowa setka: Czarny kot, biały kot. Czyli Kusturica.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-544631291892218777?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/544631291892218777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=544631291892218777' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/544631291892218777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/544631291892218777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/ranking-filmow-wg-filmweb.html' title='ranking filmów wg Filmweb'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4046621438487401313</id><published>2011-07-09T20:27:00.003+02:00</published><updated>2011-07-09T22:20:56.418+02:00</updated><title type='text'>Jeździec bez głowy</title><content type='html'>Jeden z niewielu filmów Burtona, do którego podchodziłam długo i nieufnie. A nie powinnam, bo pokazuje w nim, jak zwykle, mistrzowską klasę. Wszędzie jakieś smaczki, odniesienia, to w kostiumach, to w konwencjach, w gestach, spojrzeniach, papilotach :) Ichabod Crane, na przykład, czyli Johnny Depp - powtarza prawie dokładnie całą swoją rolę z Edwarda Nożycorękiego; te same miny, buzia w ciup, wielkie oczy prawie jak hentai :) wiecznie zdziwiony i wiecznie zaambarasowany. Ma talent do wynajdywania robali i paprania się w różnych, nazwę to delikatnie, tkankach; ciekawiło mnie, jak wybrnie z opresji podczas sekcji wdowy, bo najpierw wyprosił co bardziej wrażliwych, a potem wylał na siebie wiadro krwi i zaczęło mu się nawet hykać... Reszta pozostała milczeniem, Crane wyszedł na chwiejnych nóżkach z izby, wzrok miał błędny oraz suknię plugawą. W całym filmie mdleje aż sześć razy, taka z niego wrażliwa istotka.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może choć raz nie będę opowiadać treści, którą i tak wszyscy znają? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jak dla mnie, temat do cna wyeksploatowany - jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę. Zawsze się sprawdza, nawet w horrorach. Początek trochę zaskakujący, zamiast krwi - niespodziewanie zobaczylam lak. Na testamencie. Biedna ciężarna wdowa dała tzw. ciała, do tego położyła głowę. W całym filmie zawarto osiemnaście ścięć. Co za bogactwo formy! Jeździec okazał się być upiornym najemnikiem heskim, który poszukuje własnej czaszki. Gdy ją w końcu dostaje (trochę jak nieoczekiwany prezent), zakłada głowę i wyrusza na łowy. Ku mojemu zdumieniu nie ścina pani von Tassel, tylko ją porywa na konia, całując przy okazji dość gwałtownie - spiłowane zęby czynią spustoszenie na jej wypielęgnowanych ustach! - po czym znika w czeluściach gościnnego pękniętego drzewa, wtedy już wiemy, że jego wybrankę czeka los gorszy niż śmierć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka jak zwykle u Elfmana, daje się bez pudła rozpoznać. Zdjęcia piękne, choć jak dla mnie tym razem nieco zbyt ciemne. Aktorzy... to bajka. Burton zwykle bez skrupułów sięga po kumpli, przyjaciół oraz dalszych znajomych i swoje kobiety. Wtedy jeszcze związany z modelką Lisą Marie, obsadził ją jako matkę młodego Ichaboda. Jednym ze ściętych na początku, o którym nawet lista płac milczy, jest Martin Landau, jak się okazało potem, bardzo dobry aktor charakterystyczny. Macochę Katriny gra Miranda Richardson. W małych rólkach dają się zauważyć Casper van Dien (ponoć spokrewniony z rodziną van Tassel, która przeszła do historii - do tej roli przytył aż 15 kg, co trzeba docenić), Jeffrey Jones, Christopher Lee, Ian McDiarmid, Michael Gambon, Alun Armstrong (pamiętam go z legendarnego obrazu "Tron"), Michael Gough (obecny w kilku Batmanach - u Burtona zagrał w przedostatnim swoim filmie). Na koniec Katrina van Tassel, czyli Christina Ricci przefarbowana na blond, i największa atrakcja: jeździec. W postaci Christophera Walkena. Jego prawdziwe zęby pomalowano na czarno, ale i tak widać je w kilku ujęciach. Jak się dowiedziałam, o rolę Ichaboda Crane walczyli między innymi Liam Neeson i Brad Pitt. O ile moim zdaniem Pitt dałby sobie z nią radę, tak Neeson wydaje mi się zbyt toporny. Jednak Depp zagrał znakomicie, jego Crane jest jakby starszym bratem Wonki. Zastanawiam się, czy pójdzie śladem Nicholsona, w miarę upływu lat powtarzając swe wszystkie miny oraz co za tym idzie, role. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obowiązkowa pozycja, nie tylko w kanonie horroru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: horror&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4046621438487401313?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4046621438487401313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4046621438487401313' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4046621438487401313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4046621438487401313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/jezdziec-bez-gowy.html' title='Jeździec bez głowy'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-610868440434653192</id><published>2011-07-04T17:56:00.008+02:00</published><updated>2011-11-17T23:13:22.376+01:00</updated><title type='text'>Grindhouse: Death Proof</title><content type='html'>Nowy/stary (już) film Quentina Tarantino, wiecznego dzieciaka bawiącego się kinem klasy B. I znów mnie zaskoczył, i znów zrobił film, który mimo wszystko, zmusza do myślenia. Poza tym, po prostu jest, jak się to mówi potocznie: "fajny". Jak to u Tarantino, trochę jatki, trochę psycholi, trochę zmysłowego seksu, który w sumie, na nic się nie przekłada, ale nie zostawia także uczucia niedosytu. Czwórka ponętnych, zgrabnych panienek postanawia się zabawić w miejskim klubie, jakich tysiące. Atmosfera się zagęszcza, gdy pewna panienka zwana Motylkiem, zostaje wpuszczona w maliny przez przyjaciółkę; obiecuje ona publicznie na antenie radia coś, co zrobi Motylek dla każdego, kto poda tajne hasło. Jest ono, jak dla mnie, trochę skomplikowane; dla panów pewnie także, ponieważ załapuje się tylko jeden ochotnik w osobie kaskadera na urlopie, chyba przymusowym. Facet mówi o sobie, że jest abstynentem i pewnie jest, bo prowadzi samochód jak szatan, ale pysk ma, przepraszam za skojarzenia, mocno zakazany. W barze podrywa... a nie.. co ja piszę.. jest poderwany... przez pewną blond dziewoję, która prosi o podwiezienie. Kaskader Jack (takie ma przezwisko) wychodzi z dziewczyną, po czym pakuje ją do pancernej szklanej klatki w swoim przedziwnym samochodzie, i wykonuje kilka ruchów kierownicą. Fik mik, cyk cyk... dziewczyna pada martwa - w sumie tyle ją widzimy. Głupia: siedziała na foteliku pasażera z przodu, więc tak się to musiało skończyć. Jack, jeszcze nie nasycony, wraca do pubu i obserwuje Motylka, ucinając z nim pogawędkę, zmierzającą do wykonania tańca "na kolanach". Jak się okazuje, kolana należą nie tylko do Jacka, bo panienka czasem także pełza po podłodze, ale taniec zmysłowym jest i basta. Potem nic się nie dzieje. Potem panienki znudzone bezruchem wychodzą... nieco najarane jakąś zakazaną trawką jadą sobie wesołe, zadowolone z życia, gdy wtem następuje wielkie bum i chwila grozy, gdy urwana noga toczy się po szosie, a z rozwalonej kołem krtani tryska fontanna krwi. Nikt nie przeżył. Tylko kaskader Jack, jakimś cudem, trochę zadrapany, wyszedł cało. Szeryf uważa, że to zbiorowe morderstwo, ale po co ma sobie robić problemy. Sprawę umorzono.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czternaście miesięcy później spotykają się kolejne cztery panienki. Jedna z nich miała kontakt bezpośredni z zamordowanym Motylkiem, tuż przed kraksą. Inna, podobnie jak Motylek, wystawia przez okno ponętne stopy. Jack od razu zauważa nową gratkę i postanawia skorzystać z okazji, samej wpadającej w ręce. No zachwycił mnie ten film, zachwycił! Ale nie tylko zachwycił, o czym zaraz opowiem. Bowiem tym razem panienkami nie były jakieś seksowne niewiniątka, tylko trzy kaskaderki i jedna aktorka. Kaskaderki postanowiły wypróbować numer z samochodem, odtwarzając jedną z najsłynniejszych scen pościgu w historii kina, do tego celu pożyczyły (nie do końca legalnie) piękny biały krążownik szos... i heja. Tymczasem Jack sposobił się do kolejnego numerku, choć tym razem chyba postanowił darować dziewczynom życie. Dalej nie będę opowiadać, w każdym razie, kaskaderskie wyczyny niejakiej Zoe Bell zrobiły na mnie spore wrażenie, dziewczyna ma potencjał. Zakończenie urwane jakby w połowie zdania, lub zawierające subtelny przekaz: "reszta jest milczeniem". Zresztą, trudno wymagać elokwencji od kogoś, kto znokautowany dziesiątki razy, leży na drodze niczym szmaciana laleczka :)) Trafiła kosa na kamień, czy jakoś tak. Ale gdy oglądałam film, zastanawiałam się wciąż, czemu to wszystko ma służyć. Bo jakoś nie do śmiechu mi było i zostało do tej pory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do aktorstwa. Widziałam zachwyty nad panienkami, widziałam zachwyty nad czarnym charakterem. Dla mnie wszystko takie sobie, choć Kurt Russell nie zagrał źle. O Zoe Bell już pisałam. Ma dłuuugie nogi i mocne dłonie. I włosy blond. Kątem oka zauważyłam ciemnoskórą piękność - to córka pary aktorskiej: Sidney Poitier i Joanny Shimkus. W epizodycznej roli Warrena - sam Tarantino, co najmniej tak zabawny, jak w Desperado. A może nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielbicielom boskiego Quentina polecam. Inni mogą się zawieść. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: thriller&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-610868440434653192?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/610868440434653192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=610868440434653192' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/610868440434653192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/610868440434653192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/07/grindhouse-death-proof.html' title='Grindhouse: Death Proof'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4421403601068563696</id><published>2011-06-21T22:26:00.013+02:00</published><updated>2011-06-21T22:33:15.208+02:00</updated><title type='text'>poszukiwany, poszukiwana</title><content type='html'>01. Święci domowego ogniska (Vincent d'Onofrio)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Awi%C4%99ci+domowego+ogniska-1993-33886&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;03. Uśmiech (debiut Melanie Griffith)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/U%C5%9Bmiech-1975-9620&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;05. Szpital Britannia (reż. Lindsay Anderson)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Szpital+Brytania-1982-31403&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;06. Być dziwką (reż. Ken Russell)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/By%C4%87+dziwk%C4%85-1991-104748&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;07. Nagie tango (z Vincentem d'Onofrio)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Nagie+tango-1991-39884&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;08. Nocne życie (horror z Benem Crossem)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Nocne+%C5%BCycie-1990-40151&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;09. Przybycie Tytanów (początek lat 60)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Przybycie+Tytan%C3%B3w-1962-94080&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Król Artur (1985)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Kr%C3%B3l+Artur-1985-3937&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Święty związek (Patricia Arquette)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/%C5%9Awi%C4%99ty+zwi%C4%85zek-1994-6186&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15. Rembrandt (Klaus Maria Brandauer)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Rembrandt-1999-9113&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;18. Dziwne sprawy&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Dziwne+sprawy-1992-112136&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;19. Sześć dni, sześć nocy (reż. Diane Kurys)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Sze%C5%9B%C4%87+dni%2C+sze%C5%9B%C4%87+nocy-1994-96079&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;20. 200 mil do domu (ze zwierzaczkami)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/200+mil+do+domu-1963-108091&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21. Zakochane kobiety (reż. Ken Russell)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Zakochane+kobiety-1969-32767&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;22. Polowanie (z Olivierem Reedem)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Polowanie-1971-10471&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;23. Albatros&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Albatros-1971-173574&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24. Castaway/aka Rozbitkowie (z Olivierem Reedem)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Castaway-1986-129367&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;25. Wyznania siostry Kopciuszka&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Wyznania+siostry+kopciuszka-2002-34192&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;26. Trzy miejsca na 26 (z Montandem)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Trzy+miejsca+na+26-1988-128489&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;27. Billy the Kid&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Billy+the+Kid-1989-4193&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30. Księżniczka Caraboo (z Phoebe Cates)&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Ksi%C4%99%C5%BCniczka+Caraboo-1994-8884&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;32. Rossini&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Rossini-1997-39793&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;33. Tatuaż. O miłości inaczej&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Tatua%C5%BC.+O+mi%C5%82o%C5%9Bci+inaczej-2002-117160&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;34. Zabójcza intryga&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Zab%C3%B3jcza+intryga-1995-39575&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;35. Amator&lt;br /&gt;http://www.filmweb.pl/film/Amator-1994-35969&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4421403601068563696?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4421403601068563696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4421403601068563696' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4421403601068563696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4421403601068563696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/06/poszukiwany-poszukiwana.html' title='poszukiwany, poszukiwana'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2541877486073235833</id><published>2011-06-21T22:14:00.005+02:00</published><updated>2011-06-24T14:59:50.176+02:00</updated><title type='text'>Cooler</title><content type='html'>Rzadko oglądam filmy o wielkim świecie, szczególnie tym amerykańskim. Niedawno po raz pierwszy zetknęłam się z nazwą "cooler". To takie zwierzę kasynowe, inaczej "sopel", czyli schładzacz. Jest on pracownikiem kasyna, posiadającym specyficzne właściwości, magiczne niemal. Warunek jest jeden: to działa tylko w chwili, gdy facet ma permanentnego doła. Wchodzi sobie taki na salę, gdzie gra jakiś szczęśliwiec (już niemal w chwili rozbicia banku), i staje przy nim, i przynosi mu pecha. Przy czym należy wspomnieć, że sam ze swoimi umiejętnościami spokojnie może ograć kasyno, ale tego nie czyni, związany taką czy inną umową. Nasz tytułowy cooler to "szmondak"; chłopina niepozorna pod każdym względem, a zarazem najwspanialszy cooler wszechczasów. Wiecznie zdołowany, przypadkiem poznaje dziewczynę nie całkiem zwyczajnej profesji i oczywiście się w niej zakochuje - z wzajemnością ("te trzy czułe słówka kosztowały już milion dolarów!"). Potem postanawia odejść z kasyna, ale zanim to zrobi, wszyscy gracze mają okazję nieźle się wzbogacić. Ten wątek pomijam, jest dość dramatyczny i przewija się bardzo zakręcony przez cały film - dam wam satysfakcję spokojnego obejrzenia i zrozumienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film zakwalifikowano jako komedię kryminalną. W innym miejscu jako melodramat. Dla mnie to czyściutki dramat, ale vox populi vox dei, muszę się zgodzić z autorami notek w wikipedii oraz filmwebie. Jednakowoż wyrażam dezaprobatę. Dużą :)) Coolera gra William H. Macy, realnie także niepozorny facecik, ale sympatyczny i zawsze zapadający w pamięć. Jego szefa, bezwzględnego Shelly'ego, gra Alec Baldwin. Ta wielka, wspaniała i zgniła moralnie rola, zasłużyła na nominację do Oscara. Wracając do Baldwina, obrzydliwego twardziela, nie jest nim tak do końca. Bo gdy przychodzi nowy narybek, okazuje się, że ten zimny odrażający szef ma jednak coś w rodzaju kawałka serca, które rozumie bywalców kasyna tak, jak nigdy tego nie zrozumie młoda gwardia, wyuczona zasad w zupełnie innych czasach. Trudno mi to ująć, trzeba zobaczyć film, gdzie Baldwin bez zbędnego gadania łamie rączkę nieposłusznemu młodzikowi, właśnie w imię zasad. Jednocześnie pozwala odejść swojemu coolerowi z wygranymi milionami , ale nasyła na niego płatnego mordercę, który... stop. Sami zobaczycie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem: warto obejrzeć, nie tylko z uwagi na fantastyczne aktorskie wcielenia. Mamy pięknie pokazany klimat starego Vegas, do tego nastrojową muzyczkę Marka Ishama (jazz) i świetne dialogi. Obraz mocno refleksyjny. Gorąco polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: obyczajowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2541877486073235833?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2541877486073235833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2541877486073235833' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2541877486073235833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2541877486073235833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/06/cooler.html' title='Cooler'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3307828500500239303</id><published>2011-06-15T08:20:00.008+02:00</published><updated>2011-06-24T16:26:38.235+02:00</updated><title type='text'>Papieżyca Joanna</title><content type='html'>Znów oglądam filmy, i znów zaczęłam od kostiumowych. Jakoś tak. Może dlatego, że są mi od długiego czasu bliskie. Papieżyca Joanna to ekranizacja niezłej powieści "Której imię wymazano" Donny Woolfolk Cross. Jak wiadomo, rzadko bywa, że film dorówna książce, na podstawie której powstał - tak jest i tym razem. Skupiono się tu bardziej na pokazywaniu żarliwości Joanny w zdobywaniu wiedzy, niż na jej osobowości, a była ona i pokręcona i skomplikowana. Akcja toczy się w cesarstwie Franków i w Rzymie w IX wieku - Joanna jest córką Saksonki oraz duchownego angielskiego, który teoretyczne powinien być oświecony, a okazuje się nieokrzesanym brutalem. Młodszy jego syn, brat Joanny, kompletnie nie ma powołania do bycia duchownym, za to starszy wykazuje zrozumienie dla marzeń siostry i w tajemnicy przed ojcem uczy ją wiedzy zakazanej dla kobiet. Na nieszczęście umiera, Joanna zostaje we władzy ojca, który podstępem zdobywa miejsce dla syna w szkole klasztornej zamiast umieścić tam Joannę, protegowaną greckiego uczonego, zachwyconego jej wiedzą i mądrością. Ostatecznie potężny protektor przyjmuje i Joannę i jej brata, ale na innych zasadach - ona musi znosić wszelkie szykanowania, nie dotyczące żadnego z chłopców. Taka jest cena zdobywania wiedzy, lecz Joanna godzi się z tym bez skarg, bo wie, że gdy wytrzyma, otworzy się przed nią niebo. Otwiera się ono w nieco inny sposób: otóż, gdy tylko się pojawiła w domu biskupa, zdobyła uczucie hrabiego Gerolda, który stał się jej opiekunem i miłością życia. Joanna troskliwie zajmowała się jego dziećmi, lecz gdy Gerold wyjechał na wojnę, małżonka hrabiego postanowiła przerwać sielankę, wydając niebezpieczną rywalkę za mąż. W dniu ślubu zjawili się Normanowie, wycinając całą wioskę Joanny w pień, a ona - oczywiście cudem ocalona, rozpoczyna wędrówkę przebrana za chłopaka, używając imienia Jan Anglicus. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako niezwykły, z umiejętnościami zielarskimi, braciszek - zdobywa zaufanie samego papieża Sergiusza, potem papieża Leona. W tym czasie okazuje się, że Gerold nie zginął, więc zostają kochankami, darząc się wielkim, szczerym uczuciem. I nagle umiera papież. Świat wskazuje kolejnego: wybór niespodziewanie pada na stosunkowo młodą i niedoświadczoną Joannę. A ona, wiedząc, że w każdej chwili może być zdemaskowana, przyjmuje zaszczytną funkcję i zostaje papieżem Janem VIII. Od tego czasu raz jest lepiej, raz gorzej; Joanna wprowadza nowe zwyczaje, stara się ulżyć losom biedoty, prowadzi własne proste eksperymenty, nazwę je "budowlane". Hrabia Gerold wciąż jest przy jej boku. Nadchodzi dzień, gdy okazuje się, że papież jest w ciąży, lecz trzeba wyjść na długą procesję. Tego dnia przeciwnicy Joanny, którzy być może podejrzewają ją o kobiecość, postanawiają zabić Gerolda, by pozbawić papieża mitry. Gerold zwabiony w pułapkę, ginie, a Joanna w tym samym czasie rodzi dziecko na oczach tłumu. W filmie ta scena pokazana jest dość wstrząsająco, bo aktorka czołga się po schodach do swojej umierającej miłości, zostawiając za sobą krwawy ślad. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia kobiety - papieża jest bardzo kontrowersyjna, lecz nie niemożliwa. Wiadomo, że damskie umysły śmiało mogły rywalizować z męskimi, choć od zawsze odmawiano im wsparcia oraz mądrości. Jednak niektórym kobietom udawało się wykształcić tak, jak mężczyznom, ale były to jednostki nieliczne, na przykład Heloiza czy Hildegarda z Bingen. Zresztą potem zamykano je w klasztorach, by nie zakłócały spokoju myślicielom - mężczyznom. Jeśli Joannie udało się zostać papieżem, zyskała władzę niemal absolutną, do tego duchową. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że imię jej potem zewsząd wymazano - zakpiła sobie ze świata męskiego, dorównując mu poziomem wiedzy a potem przewyższając. Jedno jest pewne: od tego czasu każdy kolejny papież był poddawany testowi męskości - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sedes stercoraria&lt;/span&gt;, gdzie zasiadał na specjalnym krześle z wycięciami i można było sprawdzić jego płeć. Z kobiety Joanny zrobiono chutliwą rozpustnicę, tymczasem nie było w niej niczego demonicznego: ot, zwyczajna, z chłonnym umysłem kobieta, pragnąca wiedzy, ale i miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna historia opowiedziana w ciekawy sposób, nieźle zagrana. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowe&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3307828500500239303?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3307828500500239303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3307828500500239303' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3307828500500239303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3307828500500239303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/06/papiezyca-joanna.html' title='Papieżyca Joanna'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4468953483172702684</id><published>2011-05-06T12:04:00.002+02:00</published><updated>2011-05-06T12:08:05.282+02:00</updated><title type='text'>farbowane liski i syrenki</title><content type='html'>Za wcześnie wstałam. Normalnie budzę się około 8-9, a tu nie wiedzieć czemu byłam rześka i świeża już o 6.10. Tak to jest jak się człowiek za bardzo stara. Tymczasem nie nadeszło południe, a ja już byłam tak zjechana jakbym przeżyła cały dzień, zdążyłam dwa razy zasnąć na Merlinie (druga część czy trzecia, nikomu nie polecam, bo totalny stek bzdur i nijak się ma do uroczego pierwszego Merlina, za to chałturzą w nim Sam Neill oraz Miranda Richardson). Za chwilę będę zasypiać na drugiej części Nagiego instynktu, zastanawiając się, po cholerę robią sequele. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj natomiast obejrzałam zaskakująco dobrą komedię "O czym marzą faceci" z Liv Tyler - ona też zaskakująca, bo zawsze myślałam, że to jakaś wiotka brunetka, tymczasem co ja widzę: hoża szatynka, nawet dość pulchna i w sumie, jakby tak porządnie spojrzeć, miejscami niekształtna... ale zdecydowanie ma w sobie to coś, czego brakuje wielu aktorkom, poza tym całą sobą rozsadza ekran, jest żywiołowa, i pasowała do tej komedii idealnie, tak jak i Michael Douglas w roli, którą chyba naśladował jakiegoś faceta z Ridersów czy też odwrotnie :)) Zabawa przednia, film zostawiam, bo chyba jest tego wart. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałam też "Złego Mikołaja" z Thorntonem i chyba zaczynam rozumieć co w nim widziała Angelina Jolie - facet jest no... jakby to rzec, uroczy, mimo że nie wygląda na jakiegoś osiłka i nie przedstawia się imponująco, a w filmach pozuje czasem na Bogarta. Tu już film był zdecydowanie mniej komediowy, ale też chwilami mógł wywołać salwy śmiechu, zwłaszcza przez skojarzenie dueciku: anielsko dobrego grubaska i rozkosznie zdemoralizowanego, nie zważającego na żadne normy społeczne, Thorntona. Też polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A trzeci film gdzie bzykali się równie namiętnie a nawet bardziej, to "Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym". Zostawiłam go z sentymentu, choć nie lubię ani Banderasa (jak dla mnie to wygląda bardzo wiejskoosiłkowo) ani Rebeki de Mornay - chłodnej blondynki, tutaj zdecydowanie w typie dziwacznej rusałki. Jednak scena tego ich... bzykania zapada w pamięć: on półnagi i mokry, ledwie wyszedł spod prysznica, ona go dopada przy jakiejś stalowej siatce, zrywa z niego spodnie, i baaardzo śmiało sobie poczyna, potem on robi to samo z nią, ale tego to już znacznie mniej pokazują, na koniec dodając soczyste kadry z wielkiego łoża, gdzie widać całą krasę pana Banderasa, właśnie przebywającego w pozycji, ukazującej jego zgrabne tyły. De Mornay (jak dla mnie) ma za mały biust i w ogóle jest mało seksy, natomiast Banderas wygląda jak całe stado ogierów i za to mu chwała, zupełnie coś inego niż mdłe zauroczenie na linii Jolie - Pitt w filmie "Pan i Pani Smith". No jakoś mnie nie przekonali - a tutaj, z ekranu buchało seksem. Ciekawe, co na to pani Banderasowa, która ponoć jeździła z małżonkiem na wszystkie plany filmowe; swoją drogą na jej miejscu też bym, tak na wszelki wypadek, jeździła, bo wypłowiała syrenka przeszła sama siebie, a Banderas miewał nie takie partnerki... :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę się katować kolejnym Nagim instynktem - zobaczymy jak czas obszedł się z urodą Sharon Stone. Niedawno widziałam Kim Basinger, to te same lata, i powiem, że wygląda równie ponętnie, aczkolwiek już bardzo przejrzała. Może faktycznie blondynki mają w sobie to coś? Tyle, że każda z nich jest, tak naprawdę, farbowana... łącznie z legendarną Catherine Deneuve :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;update:&lt;br /&gt;Sharon Stone nadal zabójcza, choć widać, że ją trochę ten wizerunek męczy. No i czas po niej walcem przejechał - w scenach łóżkowych prawie się nie pokazała. Poza tym film mógłby się podobać, gdyby nie to, że po pierwszym nagim instynkcie zaistniał także Fincher. Dziś już byle co nie przeraża, ani nawet nie podnieca, ale i tak sądzę, że to jeden z lepszych sequeli, jakie było mi dane oglądać. Choć za dużo jest, moim zdaniem, powtórek z tamtej części, czyli rażą nawiązania. Ale bez względu na to, jakie będą opinie innych, Stone nadal jest elektryzująca, a dodano jej aktorkę, która ostatnio specjalizuje się w rolach kontrowersyjnych kobiet. Nie, to nie Huppert, to Rampling. Pamiętamy ją z Nocnego portiera i np. Basenu. Hmmmmm....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4468953483172702684?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4468953483172702684/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4468953483172702684' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4468953483172702684'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4468953483172702684'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/05/farbowane-liski-i-syrenki.html' title='farbowane liski i syrenki'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4660212951073762238</id><published>2011-03-14T11:07:00.000+01:00</published><updated>2011-03-14T11:08:01.313+01:00</updated><title type='text'>Beowulf</title><content type='html'>Widziałam wiele filmowych wersji tego eposu. Czytałam także kilka książek, jedna z nich była swobodną adaptacją samego wątku Grendela, który w zamyśle autora (Gardnera) stał się nie pozbawioną poczucia humoru nostalgiczną bestią. Tak się teraz złożyło, że przypadkiem obejrzałam dwa filmy o tym samym tytule - pierwszy wyprodukowali Islandczycy, drugi Amerykanie. Mało znany Islandczyk pokazał piękne, zapierające dech w piersiach krajobrazy, surowe piękno wyspy oraz całkiem ludzkie dylematy demonów. Akcja kończy się w chwili, gdy właściwie powinna się zaczynać, czyli po śmierci ojca Grendela. Jest więc pole do popisu dla kolejnego scenarzysty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam obraz nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, ale ostatnio niewiele rzeczy rzuca mnie na kolana, więc to żadna nowina. Drugi film oglądałam z większym zacięciem, bo ujrzałam, że jest podobny do znanej animacji "Przez ciemne zwierciadło". Technika ta polega na animowaniu ciał grających aktorów i dołączaniu im głów znanych gwiazd. Tutaj atrakcją jest niewątpliwie Angelina Jolie, choć uważam, że ze swoimi ludzkimi niedoskonałościami wygląda znacznie ciekawiej niż animowana wersja. Podobno przy produkcji filmu używano innowacyjnej techniki, polegającej na przyczepianiu elektrod we wszystkich możliwych zginających się punktach ciała, i odwzorowaniu ich na ekranie komputera. Elektrody przyczepiano także koniom, lecz efekt nie jest tak dobry jak w przypadku ludzi - no cóż, naszą strukturę mamy znacznie lepiej opanowaną. Narzekano na niemal całkowity brak erotyki i scen łóżkowych: nihil novi sub sole, to powszechny zarzut. Dla mnie zawsze trochę dziwnie wyglądają dwa automaty czy dwie kukiełki, splecione w namiętnym uścisku - nieźle się to wszystko zapowiadało na początku ery komputerowej, czyli np. w filmie "Kosiarz umysłów", ale potem zaczyna drażnić, zwłaszcza, że faktycznie z odwzorowaniem mimiki bywa sobie różnie, nawet i teraz. W Beowulfie problem rozwiązano starą metodą usunięcia wszystkiego pulsującego... w wiele mówiący cień. I już. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto skupić się na fabule - w owych czasach bohaterowie byli niemal bez skazy, wrażliwi tylko na władzę albo na kobiety. I oto nieskazitelny bohater Beowulf ulega czarowi matki Grendela (wcześniej jej urokom poddał się Hrothgar, płodząc pierwszego potwora), po czym spędza z nią co najmniej jedną noc i odjeżdża niby to na zawsze, zachowując w pamięci cudowne chwile, czyli wciąż do nich tęskniąc. Mija wiele lat, Beowulf zostaje królem, lecz ugina się pod ciężarem kłamstwa - między innymi skłamał, że zabił matkę Grendela. Wszystko po to, by zdobyć władzę. Teraz, gdy spełnił już swoje pragnienia, dochodzi do wniosku, iż dokonał błędnych wyborów, łącznie z tym, że dał się omotać czarownicy, by spłodziła kolejnego potwora. I gotów na odkupienie grzechów, ponosi ich konsekwencje. Niektórzy uważają film od tego momentu za przegadany - może i tak jest, ale zawsze można się skupić na znakomitej animacji i zapomnieć o dłużyznach scenariusza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze kilka słów o aktorach. Beowulfa zagrał głosem i mimiką Ray Winstone. To świetny aktor, uwielbiam jego charakterystyczny, zblazowany, ale wciąż męski głos. Zwykle daje z siebie... prawie wszystko, podobał mi się w roli Henryka VIII (po namyśle, bo w pierwszym odruchu bardzo nisko oceniłam cały film). Zagrał jeszcze w kilku innych ciekawych produkcjach, a tutaj jest i przewrotny, i tchórzliwy, i wątpiący... cała gama uczuć. Nie czepiałabym się jego mimiki, bo wszelkie emocje bez trudu przekazuje głosem. Ciało to w końcu rzecz nabyta; jako Beowulf ma sprężystą, muskularną postać, którą realnie mógłby zdobyć dopiero po forsownych ćwiczeniach, jako że niestety mocno utył i wygląda teraz nieciekawie. Ciało Angeliny Jolie podoba mi się średnio. Cały jej urok polega na pokazywaniu twarzy, wielkich łakomych ust i wspaniałych oczu. Grają jeszcze Crispin Glover (ten to dopiero dostał rolę...  Grendela) pamiętny tatuś z Powrotu do przyszłości... Anthony Hopkins (też się skupił na głosie i trudno go nie rozpoznać), oraz John Malkovich. Pozostałe panie pomijam, bo są lekko bezbarwne, nawet ta, która nie zwraca uwagi na ekspiacje Beowulfa i kusi go rozkoszami łoża, jakby nie wiedziała, że bohaterowie także bywają zmęczeni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc zarzut, że mało cukru (seksu) w cukrze, został oddalony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta jest jak najbardziej do przyjęcia, poza tym Beowulf był pilotem pozostałych filmów w podobnej technice, więc wszelkie niedociągnięcia należy mu wybaczyć, jak ja to czynię. Nie będę oceniać Zemeckisa zbyt surowo. Uważam ten film za dobry, poza tym warto pokusić się o ekranizacje wielu dzieł światowej literatury, mając do dyspozycji coraz wspanialszą technikę. Twórcy robią to coraz częściej, za co sława im i chwała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Nie znoszę Butlera, ale jako Beowulf wreszcie mi się spodobał. &lt;br /&gt;(w "300" też jest przerobiony komputerowo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: &lt;br /&gt;animacja, fantasy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4660212951073762238?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4660212951073762238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4660212951073762238' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4660212951073762238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4660212951073762238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/03/beowulf.html' title='Beowulf'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6456656414362163020</id><published>2011-03-14T10:37:00.007+01:00</published><updated>2011-03-14T11:08:35.768+01:00</updated><title type='text'>Ze śmiercią jej do twarzy</title><content type='html'>Czarna komedia, albo może horror. Nieistotne. Ważne, że w doborowej obsadzie, i zagrane tak jak to lubię, iskrzy niemal każda scena. W warstwie głębokiej, jest to kpina z modnych zabiegów kosmetycznych, polegających na inwazyjnym modelowaniu ciała. W głębszej, zaduma nad nieśmiertelnością. Do najgłębszych pewnie jeszcze nie dotarłam, co oznacza, że albo ich nie ma, albo mam czas, żeby zrozumieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z grubsza przedstawia się to tak: dwie powabne panie, przyjaciółki, spotykają wciąż tych samych mężczyzn. Rywalizując ze sobą o ich względy, odbierają sobie to tego, to tamtego. Jedna z pań wpada w gigantyczną depresję, topiąc się w hałdach jedzenia i zwałach tłuszczu, w tym czasie druga pani robi oszałamiającą karierę z wybrankiem swym przy boku stojącym dzielnie. Pewnego dnia smętna grubaska trafia na kogoś, kto przywraca jej młodość, piękno oraz energię. Szybko to wykorzystuje, ponownie uwodząc swego byłego mężczyznę, obecnie męża drugiej pani. Jednak jest dla nich już za późno, albowiem nieszczęsna żona także trafiła pod opiekuńcze skrzydła chimerycznej wróżki, co znaczy, że teoretycznie... stała się nieśmiertelna. Nasza para nic o tym jeszcze nie wie, więc na początek popełnia coś w rodzaju zabójstwa. Zamordowana żona spektakularnie spada z dłuuugich schodów, rozbijając się dokładnie u ich stóp. Amant radośnie ćwierka ze swą odnalezioną ukochaną... a w tym czasie jego żona pracowicie składa do kupy swe rozchlastane szczątki. I wstaje, choć z głową nieco przekręconą. Od tej chwili zaczyna się horror, ponieważ wiadomo, że żadnej z nich nie można zabić, a czynią w tym kierunku próby coraz cięższego kalibru. W końcu nie mają wyjścia... muszą zawrzeć sojusz, ponieważ martwa skóra zaczyna obumierać, a ich ukochany jest specjalistą od makijażu tych, którzy odeszli. Posłusznie spełnia swoje powinności do pewnego czasu... aż ucieka, trafiając (jak wszyscy) do domu pięknej chimerycznej kusicielki, która także ma na niego chrapkę. I cóż czyni ten biedny, niepozorny mężczyzna? Ano, odmawia zdecydowanie i gwałtownie, mając przed oczami wizję nieśmiertelności w towarzystwie dwóch upiornych żon. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykamy je ponownie na pogrzebie człowieka, który wolał śmierć. &lt;br /&gt;Kazanie dotyczy tematu relatywnej nieśmiertelności i należy go uważnie wysłuchać.&lt;br /&gt;Wnioski będą oczywiste. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po nabożeństwie żałobnym dwie osierocone panie wychodzą z kościoła i wtedy zaczyna się jedna z najzabawniejszych, kluczowych scen filmu. Wklejam ją poniżej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="390"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Qcz0L6tzJiU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Qcz0L6tzJiU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="390"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skompletowano doborowe trio: męża nieudacznika zagrał Bruce Willis (świetny), dwie kobiety - Goldie Hawn oraz Meryl Streep. Zwłaszcza Streep jest naprawdę demoniczna, ale też cudnie wygląda, gdy się złości na Hawn. I te jej miny... za to Hawn ma do dyspozycji prześmieszny wyraz nieco wyłupiastych, lazurowych ocząt. Panie, tak poza wszystkim, są naprawdę piękne, tą dojrzałą urodą kobiet po 50. Partneruje im blednąca, ale wciąż jeszcze czynna gwiazda: Isabelle Rossellini. Jako znakomitą, perfekcyjnie zrealizowaną komedię, zdecydowanie polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: czarna komedia, horror&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6456656414362163020?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6456656414362163020/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6456656414362163020' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6456656414362163020'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6456656414362163020'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2011/03/ze-smiercia-jej-do-twarzy.html' title='Ze śmiercią jej do twarzy'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6963419500598592922</id><published>2010-12-29T13:17:00.004+01:00</published><updated>2010-12-29T13:37:39.585+01:00</updated><title type='text'>Incepcja</title><content type='html'>Wreszcie coś, co mnie naprawdę poruszyło. Film w filmie o filmie o filmie... czy jakoś tak. Gdy byłam mała, przychodziłam do pracowni krawieckiej dziadka, i stawałam przed wielkim dwuskrzydłowym lustrem. Widziałam siebie pojedynczą, na wprost, ale każde ze skrzydeł także odbijało moją postać wielokrotnie, ponieważ same odbijały się od siebie. Skojarzenie nieprzypadkowe, ponieważ od pierwszych kadrów filmu wciąż znajdujemy się w jakimś innym, nadrzędnym śnie. Tak jak w stopniowo zanikających odbiciach w lustrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła jest bardzo skomplikowana, przypomina grę rpg prowadzoną nie tylko w jednym wymiarze, z grubsza chodzi o to, że ktoś wynajmuje ekipę fachowców od "sennej architektury", na którą składa się całe zaplecze rekwizytów, ale też motywów muzycznych, oświetlenia, kamer itd. Główny fachowiec musi mieć nie byle jakie zdolności, żeby to wszystko nie tylko zaplanować, ale też podczas snu utrzymać w ryzach - zdarzają się kiksy w rodzaju podmiany dywanu, na którym leży klient. Rzeczywisty dywan jest wełniany, ten śniony - poliestrowy, więc klient nie jest zadowolony z efektów. Wyśnione czarne charaktery czy tylko zwykli przeciwnicy głównego bohatera, dają się bez trudu unicestwiać, tak jak to bywa w śnie. Lecz wciąż zabawa jet przednia, ponieważ można wyśnić wszystko, tak samo jak można stać się i wszystkim... i nikim. Nie będę opowiadać więcej, to trzeba zobaczyć, tylko wskazana jest koncentracja, by nie pogubić wątków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas oglądania "Incepcji" przypomniałam sobie "Zakochanego bez bez pamięci" oraz legendarną powieść: "Ubik" Dicka... w której cała hmmmm rzeczywistość była generowana przez koszmarnego pacjenta moratorium, a on sam, gdy tylko przestawał pobierać energię życiową od innych pacjentów, nie miał mocy do dalszego utrzymywania iluzji, więc cały jego misterny świat zaczynał się rozpadać na kawałki. Ciekawe, kiedy Nolan zabierze się za tę prawdziwą klasyczną sf, szczególnie właśnie Dicka, którego powieści są  chyba dla niego stworzone, tak się w nich przenikają różne płaszczyzny świadomości i zrozumienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam gorąco - godny uwagi, świetny film.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6963419500598592922?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6963419500598592922/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6963419500598592922' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6963419500598592922'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6963419500598592922'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/12/incepcja.html' title='Incepcja'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5829913417403915319</id><published>2010-12-29T00:40:00.004+01:00</published><updated>2010-12-29T12:30:14.718+01:00</updated><title type='text'>Uczeń czarnoksiężnika</title><content type='html'>Słodki, prześliczny film. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle, chodzi o władzę nad światem. Dużą rolę w pogoni za tym atrybutem odgrywają... matrioszki, w których ukryte są dusze złych i dobrych czarnoksiężników. Ukochana Balthazara wieki temu oddała własną duszę, żeby zbawić świat - a on poszukuje jej matrioszki przez całe stulecia, aż dociera do wieku XXI. Tu spotyka pewnego lekko gamoniowatego kujona, wierzącego w potęgę techniki... i czyni go swoim uczniem. Ponieważ mają niewiele czasu, Dave przechodzi kurs magii w tempie przyspieszonym, a jego próby magicznych działań bywają i zabawne i groźne (sekwencja z szalonymi środkami czystości jest doprawdy wyborna). Ponieważ jednak Dave wciąż ma wątpliwości, czy jest tą właściwą osobą, raz po raz rzuca czarodziejskie życie i Balthazar musi go przywoływać do porządku. Wreszcie jednak następuje wielki finał, w którym zła czarownica Morgana zostaje wyzwolona i trzeba się na coś zdecydować, czyli: albo walczyć z ciemną stroną mocy, albo patrzeć, jak zabijają Balthazara. Dave na szczęście podejmuje właściwą decyzję, po czym do pokonania pary złych czarowników używa, jak to określił, mocy nauki. Wysyła więc Morganę w niebyt, to samo czyni z Horvathem. Balthazar wprawdzie na chwilę umiera, ale Dave zaraz go ożywia, nawet już bez pomocy pierścienia Merlina. I już. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sympatycznie zagrane, zupełnie spokojnie mogą istnieć dwie wersje tego samego tematu, bowiem udało się go nie zepsuć, choć bywa i tak, że remake jakiejś klasyki staje się koszmarnym gniotem. W tym przypadku wybór Nicolasa Cage do roli Balthazara okazał się strzałem w dziesiątkę - wreszcie mógł wykorzystać swój główny atut, czyli męczeńskie spojrzenie :) Tak się zaśmiewam, ale z podziwem, bo oglądałam film od początku do końca z niesłabnącym zainteresowaniem; nie przeładowano go efektami, za to scenografia była świetna, zagrano także znanym motywem muzycznym, niemal tak samo zabawnym jak ten klasyczny, z Myszką Miki. Alfred Molina w roli złego Horvatha jest bardzo dobry, poza tym wytwornie odziany stanowi zabawny kontrast z rozczochranym, nieco zakurzonym Balthazarem. Monica Bellucci hmmm - no tak, jak zwykle piękna. Ale ta jej rola jest trochę podobna do poprzedniej ozdobnej roli wiedźmy z "Nieustraszeni bracia Grimm". Ciekawe, czy dalsze jej filmy pójdą w tym samym kierunku? O chłopaku niewiele mogę powiedzieć, oprócz tego, że dał się zauważyć :) Za kilka lat zobaczymy, czy ten występ był wstępem do kariery, czy raczej ją zakończył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z czystym sumieniem polecam film i starszym i młodszym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5829913417403915319?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5829913417403915319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5829913417403915319' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5829913417403915319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5829913417403915319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/12/uczen-czarnoksieznika.html' title='Uczeń czarnoksiężnika'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3620216882659499704</id><published>2010-12-28T15:02:00.005+01:00</published><updated>2010-12-28T15:18:58.730+01:00</updated><title type='text'>Pandorum</title><content type='html'>Rok 2009, film na fali powrotu do mody na kosmiczne widowiska z minimalną listą płac i niezłymi efektami wizualnymi. Pierwszym w tym duchu była słynna "2001; Odyseja kosmiczna" - poetycka, piękna wizja spotkania z Nieznanym, teraz odbierana trochę jako ramotka, ale ile w niej zawarto treści! Dalej, mieliśmy na przykład "Lifeforce", który też opisywałam: tu było więcej statystów, choćby w roli zabawnych zombie. Gdzieś po drodze przewinęła się urocza kpina z Kubricka, czyli "Dark Star", następnie był "Ukryty wymiar", prawdziwe cacko wśród psychologicznych horrorów ze sztafażem sf. Pandorum nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia oprócz jednego. Przyznam, że siedziałam jak na szpilkach, bo nudziłam się okropnie. Już wcześniej widziałam niejaki "Księżyc" i też mi się nie spodobał, ponieważ żeby nakręcić taki film, trzeba mieć jednak coś do powiedzenia. Tutaj - autorzy scenariusza namnożyli dłużyzn, dramatycznych obrazków i znaków zapytania, które na szczęście znajdują odpowiedzi. Jako odtwórcę jednej z głównych ról zatrudniono gasnącą gwiazdę w osobie Dennisa Quaida. Inni wykonawcy miewają miny, jak doktor Ellie z Parku Jurajskiego, tylko nie otwierają przy tym szeroko ust. Od czasu do czasu widowiskowo tłuką się między sobą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy potencjalni widzowie, możecie sobie to Pandorum darować, albowiem nic z niego nie wynika i wyjdziecie z seansu niezaspokojeni duchowo, no chyba, że wcześniej ktoś był na tyle zapobiegliwy, żeby zabrać jakąś przekąskę, przynajmniej odżywi marniejące podczas oglądania filmu ciało :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3620216882659499704?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3620216882659499704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3620216882659499704' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3620216882659499704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3620216882659499704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/12/pandorum.html' title='Pandorum'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1414273607612951088</id><published>2010-11-13T14:49:00.005+01:00</published><updated>2010-11-13T16:48:20.613+01:00</updated><title type='text'>Ostatni smok</title><content type='html'>Pora na odkurzenie starych przebojów. Tym razem seans w Zone Europa, fantasy - gatunek, którego nie lubię tak w literaturze, jak w filmie, bo uważam, że przez te wszystkie lata od kiedy powstał, stracił pierwotną szlachetność. W literaturze polega to na drążeniu tematu do samego dna (cykl Mary Norton o czarownicach lub Piersa Anthony o Cameleon), a w filmie na przeładowaniu efektami specjalnymi, co obydwu przypadkach prowadzi do znudzenia niemal śmiertelnego. Oczywiście zdarzają się dzieła... nie tyle wybitne, co bardzo dobre, dobre i znośne. "Ostatniego smoka" uważam za bardzo dobry film, ponieważ idealnie połączono w nim wszelkie ważne elementy akcji z ciekawą narracją, jedynym efektem specjalnym jest sympatyczna mordka smoka z głosem Seana Connery, a reszta aktorów także w normie, jak na baju baj :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daniela Thewlisa po tej roli kojarzyłam tylko ze złym księciem, aż nagle okazało się, że zagrał świetnego Verlaine u Agnieszki Holland w Całkowitym zaćmieniu. Zaś Pete Postlethwhaite ma cudowną, grubo ciosaną gębę typowego wieśniaka, ale kto go widział w innych filmach, doskonale wie, że pod tą maską kryje się ktoś zupełnie inny, zresztą to widać w jego oczach :) Ostatniego smoka animowano zgodnie z mimiką Seana Connery. Zabawny szczegół, który dodaje smaczku scenariuszowi. Można jeszcze ujrzeć ładnie starzejącą się Julie Christie, oraz powracającego Dennisa Quaida. Ocena końcowa: wart obejrzenia film, nie zmuszający nadmiernie do myślenia, niemniej gwarantujący blisko dwie godziny rozrywki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1414273607612951088?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1414273607612951088/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1414273607612951088' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1414273607612951088'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1414273607612951088'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/11/ostatni-smok.html' title='Ostatni smok'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2054615974453148262</id><published>2010-11-04T17:27:00.005+01:00</published><updated>2010-11-04T18:09:20.624+01:00</updated><title type='text'>Zawód: szpieg</title><content type='html'>Dawno mnie nie było :) Jestem bardzo zajęta, ale od czasu do czasu oglądam jakiś film, a potem tego żałuję albo nie. Kilka dni temu przypadkiem obejrzałam "Zawód: szpieg" z Robertem Redfordem i Bradem Pittem. Redford gra starego wygę, szpiega, który wprawdzie udaje twardziela, ale w rzeczywistości miewa sentymenty. Brad Pitt początkowo wydawał mi się kawałem niezłej wieprzowiny, ale w miarę upływu czasu nabiera jakichś ludzkich cech, aż wplątuje się w romans w... czyżby z agentką? Nieważne - ważne, że dla niej robi desant na chińskie więzienie i w ostatniej chwili wpada, po czym pozostaje bardzo mało czasu do jego spektakularnej egzekucji. Redford w ostatnim dniu pracy przed przejściem na emeryturę, postanawia ocalić swego ulubieńca i udaje mu się to, a całą akcję uwolnienia wykonuje jakoś tak bokiem, cichaczem, acz bardzo skutecznie, pod samym nosem innych, wciąż bacznie go obserwujących podejrzliwych współpracowników, agentów i szefów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre kino sensacyjne, które z czystym sumieniem mogę polecić, przy czym i Redford i Pitt zagrali ciekawe, co najmniej kilkupłaszczyznowe role.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2054615974453148262?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2054615974453148262/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2054615974453148262' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2054615974453148262'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2054615974453148262'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/11/zawod-szpieg.html' title='Zawód: szpieg'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-9003489081028135346</id><published>2010-10-07T21:13:00.004+02:00</published><updated>2010-10-07T21:17:51.593+02:00</updated><title type='text'>październik</title><content type='html'>Niestety, ostatnio kompletnie nie mam czasu na oglądanie filmów, a jeszcze mniej na pisanie o nich. Wciąż pracuję nad porządną stroną, przeniosę tam wszystkie omówienia, będzie też dużo, dużo więcej do oglądania i czytania. Chciałabym zdążyć przed końcem roku, ale chyba mi się nie uda. Zobaczymy. Filmów wciąż przybywa i obejrzenie czegoś w takim niedoczasie, w jakim teraz jestem, graniczy z cudem. Nadal oglądam (niemal nałogowo) Hannah Montanę i inne seriale z Disney Channel, bo doskonale wpływają na poprawienie humoru, choć oczywiście niekoniecznie bywają cenzuralne :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-9003489081028135346?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/9003489081028135346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=9003489081028135346' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/9003489081028135346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/9003489081028135346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/10/pazdziernik.html' title='październik'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2815005553732164075</id><published>2010-08-05T15:38:00.001+02:00</published><updated>2010-08-05T15:39:34.126+02:00</updated><title type='text'>przerwa wakacyjna :)</title><content type='html'>Najwyższy czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócę we wrześniu, nadal pracuję nad stroną.&lt;br /&gt;Będzie już pod koniec roku, pierwsza odsłona&lt;br /&gt;w Sylwestra! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego wakacjowania życzę wszystkim!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2815005553732164075?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2815005553732164075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2815005553732164075' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2815005553732164075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2815005553732164075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/08/przerwa-wakacyjna.html' title='przerwa wakacyjna :)'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5847623511069688803</id><published>2010-07-21T20:52:00.002+02:00</published><updated>2010-07-21T21:15:26.717+02:00</updated><title type='text'>Kuchnia TV</title><content type='html'>Piekielna kuchnia Gordona Ramsaya&lt;br /&gt;Jamie gotuje&lt;br /&gt;Anthony Bourdain - Podróż kucharza&lt;br /&gt;Anthony Bourdain - Bez rezerwacji&lt;br /&gt;Zmieniamy lokal&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5847623511069688803?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5847623511069688803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5847623511069688803' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5847623511069688803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5847623511069688803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/07/kuchnia-tv.html' title='Kuchnia TV'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7043599792666088217</id><published>2010-07-21T20:51:00.005+02:00</published><updated>2010-07-21T21:18:08.275+02:00</updated><title type='text'>BBC Entertainment</title><content type='html'>Przekręty&lt;br /&gt;Ekstremalne metamorfozy&lt;br /&gt;Taniec z gwiazdami&lt;br /&gt;Kuchenne koszmary&lt;br /&gt;Top Gear&lt;br /&gt;Ku... jak kucharz&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7043599792666088217?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7043599792666088217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7043599792666088217' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7043599792666088217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7043599792666088217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/07/bbc-entertainment.html' title='BBC Entertainment'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2679368088606058190</id><published>2010-04-11T13:08:00.011+02:00</published><updated>2010-06-23T22:29:25.894+02:00</updated><title type='text'>Duchy Goyi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S8GuwFsdLJI/AAAAAAAACsk/BpDnsXT8BWw/s1600/duchgoya.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S8GuwFsdLJI/AAAAAAAACsk/BpDnsXT8BWw/s200/duchgoya.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458836364535344274" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Nie poznamy w tym filmie malarza Goyi, a raczej poznamy go tylko nieznacznie. Za to poznamy Goyę - człowieka. Jego fizyczny wizerunek różni się trochę od znanego nam opisu, ale po chwili zapominamy o wszystkim, bo Stellan Skarsgard dobrze gra. Historia zaczyna się w chwili, gdy pewien mnich, brat Lorenzo, blisko związany z Inkwizycją, zamawia swój portret u Goyi. Oczywiście, widział inne dzieła malarza, te które powstały z potrzeby dokumentowania rewolucji, ale nie uważa, żeby były one herezją - to coś w rodzaju graficznych wyrzutów sumienia i memento mori. Podczas pozowania (nie stać go na osobne portretowanie dłoni, ważny szczegół) zauważa portret dziewczyny; jest ona przyjaciółką malarza, pozowała do wielu malowideł, ponieważ ma piękną, niewinną twarz. Wkrótce dziewczyna wpada w łapy Inkwizycji, oskarżona o herezję, choć polega to tylko na tym, że podczas zakrapianej rodzinnej kolacji w karczmie jadła kurczaka, nie dotykając wieprzowiny. Torturowana, przyznaje się do wszystkiego, więc wrzucają ją do lochów. Rodzina zaniepokojona rozpoczyna poszukiwania. Zwracają się do Lorenza, podstępem uzyskując jego współpracę. Niestety nawet Lorenzo nie może nic zrobić w tej sprawie, za to pod pretekstem wspólnych modlitw uwodzi Inez. Kiedy Inkwizycja zaczyna się orientować w sytuacji, Lorenzo ucieka do Francji. Powraca po 15 latach jako przedstawiciel rewolucji francuskiej oraz Napoleona, żonaty i stateczny, oraz... oświecony. Więźniowie Inkwizycji zostają uwolnieni, także Inez, która jakimś cudem przetrwała koszmarne lata. Nie ma już jej domu, nie ma rodziny, ale znajduje Goyę i prosi go o pomoc w odnalezieniu córki, urodzonej w więzieniu i odebranej zaraz po porodzie. Goya jest już stary, schorowany, a także głuchy, ale nadal dobrze widzi, rozumując logicznie. Dziewczynka ma na imię Alicja i jest córką Lorenza, o czym mnich nie wiedział, zresztą wciąż nie daje wiary wyjaśnieniom Inez. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od chwili, gdy pojawia się Alicja, film zaczyna się sypać, jest niespójny. Goya spotyka Alicję, która jest prostytutką. Potem także Lorenzo zaczyna jej szukać, ale dziewczyna bierze go za klienta. Po tym jedynym spotkaniu Lorenzo czuje niechęć do córki, więc deportuje ją do Stanów, jednak podczas deportacji zostaje wzięty do niewoli, a potem osądzony i skazany. Sam niedawno wydawał wyrok na naczelnego inkwizytora - była to śmierć bez prawa łaski; teraz inkwizytor go osądza, jednak z możliwością odpuszczenia win i wstąpienia z powrotem w szeregi inkwizycji. Lorenzo jest nieprzejednany i ginie. Nie wiem, czy dobrze ujrzałam przyrząd kaźni, ale była to chyba garota. Egzekucję ogląda wierna Inez z małym dzieckiem na ręku; ponieważ poplątały się jej zmysły, przygarnęła niemowlaka, biorąc go za Alicję. Zakończenie jak w Amadeuszu... jedna postać w kondukcie żałobnym, przy wózku, jeden obserwator. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wizualnie piękny film, nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jakie mógł zrobić, bo gdzieś daleko odszedł jego sens, zaraz po symbolicznym! torturowaniu Lorenza. Jest tam jeszcze jedna, jakże wymowna scena: Goya maluje portret słynnej z brzydoty Marii Ludwiki Parmeńskiej na koniu, po czym pokazuje swe dzieło królowej. Ona, urażona odwagą malarza (bez ogródek namalował ją w całej monarszej krasie), wychodzi. Następnie Goya jest proszony do królewskich apartamentów na wysłuchanie krótkiego skrzypcowego utworu w wykonaniu króla. Monarcha piłuje okropnie, ale Goya gnie się w ukłonach, pochlebia (w tym czasie był już chyba głuchy po chorobie). Na co król, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co zagrał i jak zagrał: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"to tyle na temat sztuki".&lt;/span&gt; W filmie na temat sztuki powiedziano znacznie więcej: pokazano szereg rycin z cyklu "Kaprysy" czy "Okropności wojny", pokazano też ułamek pracy, włożonej w powstawanie każdego dzieła. Lecz nie ma wzmianki o słynnej księżnej Alba i nie ma też rodziny Goyi, jego życie przedstawia się bardzo ubogo, i gdyby nie to, iż znam trochę jego życiorys, myślałabym, że zawsze żył samotnie, jako nieco zwichrowany malarski geniusz. Zabrakło temu filmowi iskry szaleństwa, która była obecna w Amadeuszu i była także w Valmoncie. A szkoda, bo wiem, że z Bardema można takie rzeczy wydobyć... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="660" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/bNdfelGV98M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/bNdfelGV98M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="660" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: historyczny, biograficzny, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2679368088606058190?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2679368088606058190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2679368088606058190' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2679368088606058190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2679368088606058190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/04/duchy-goyi.html' title='Duchy Goyi'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S8GuwFsdLJI/AAAAAAAACsk/BpDnsXT8BWw/s72-c/duchgoya.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4465097332971689681</id><published>2010-04-05T20:52:00.008+02:00</published><updated>2011-11-18T00:01:40.846+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Alicja w Krainie Czarów</title><content type='html'>Trailer do filmu, na który czekam tak, jak wiele lat temu czekałam na "Bliskie spotkania trzeciego stopnia". Tamten film mnie rozczarował, a ten na pewno będzie takim, jakim się go spodziewam zobaczyć: natchniony i mocno surrealistyczny. We wspaniałej scenografii znać rękę Burtona; nie przypomina ani trochę skromnych wiktoriańskich klimatycznych ilustracji, za to wygląda jak logiczna kontynuacja poprzednich dzieł reżysera - Edward Scyzoryk, Beetlejuice, Sleepy Hollow czy Charlie i Fabryka Czekolady. Już trwam w zachwycie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dyVXM2gwKFA"&gt;Spotkanie z Czerwoną Królową&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=W1St7sRFEEE"&gt;Kot z Cheshire&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xzgdrVinpAI"&gt;czary Białej Królowej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ENDLDgje0Wc"&gt;żabo, patrz mi w oczy :)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KBmLViALjhk"&gt;szalona herbatka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Jak tworzono Alicję? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aYDTT7iRzuY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aYDTT7iRzuY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;A tutaj - przepiękny trailer z gry, zrobiony przez fana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GZNBww5X5X4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GZNBww5X5X4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra. A teraz odpowiem na zarzuty niektórych, co do mało cukru w cukrze, czyli mało Burtona w Burtonie. Czepiano się, że nie jest tak mroczny jak pozostałe jego filmy. Pewnie, po golibrodzie apetyty wzrosły, ludzie żądają igrzysk :) Pamiętajmy, że ten film firmuje Disney, a to stawia ostre wymagania, bo wprawdzie dzieciaki przywykły do różnego rodzaju brutalności na ekranie, ale taki statystyczny dzieciak wciąż kocha Bambi i inne ociekające lukrem Barbie. Już pierwszym zwiastunem, że coś jest nie tak, powinien być zmieniony wiek Alicji, która nie tylko nie jest małą dziewczynką, ale też dojrzałą do małżeństwa kobietą. Narzekano, że brak poczucia humoru. Doprawdy? W scenie oświadczyn konkurent prześlicznie szczerzy zęby, a cała zgraja obecnych na przyjęciu osób przypatruje się temu zachłannie. Alicja ucieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biała Królowa i jej manewrowanie dłońmi, to mistrzostwo świata. Plus ten nie schodzący z jej buzi uśmiech, śmieje się nawet wtedy, kiedy wącha paskudny paluszek (składnik mikstury Alicji) albo pluje do czarodziejskiego napoju. Jest też scena, gdy odgania się od malutkiej świetlistej muszki, jakby z lekkim obrzydzeniem :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czerwona Królowa w wykonaniu pięknej Heleny, żony Burtona, to także fantastyczny kawałek świetnego kina. Całkiem do siebie niepodobna, mimo to nadal seksowna, może przez ten głos, a może przez miny, jakie stroi w ciągu całego filmu. Za scenę z dworakiem-żabą, gdy oblizuje palec... tuż przed wydaniem wyroku, pełne 10/10. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kot. Kot z Cheshire, który gada takim głosem, jakby właśnie mruczał. Większość kwestii wypowiada do Alicji, ale można się w niego wsłuchać i przypominać tembr przez cały dzień. To głos Stephena Fry, który zwykle mówi nieco inaczej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet Banderzwłok ma rozpoznawalny, znany głos. To Christopher Lee.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej, rzekomy brak... hm, jak to określić? Iskrzenia. Tutaj, to chyba bez wahania mogę powiedzieć, że ci co go nie widzieli na filmie, są chyba niewidomi, ale i głusi, bo iskrzenie słychać także w głosach. Co do rzeczysamej: wymieniano relacje między Alicją i Kapelusznikiem, mnie ona umknęła, bo uważam, że jest to dokładnie odwzorowany stosunek Lewisa Carrolla do jego muzy Alicji Liddell, zagrany znakomicie przez Deppa. Ale tak między wierszami, zwróciłam uwagę na to, jak Czerwona Królowa mówi do Waleta Kier i jak na niego patrzy. Jest tam taka scena, kiedy Walet wychodzi zza węgła, a Królowa go zauważa, rozpływając się w uśmiechu - i wita. No, ale mogę się mylić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciąg dalszy za kilka dni. &lt;br /&gt;Po kolejnym obejrzeniu Alicji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;b&gt;UWAGI PO OBEJRZENIU FILMU:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam wiele do powiedzenia. Rozbawiło mnie to, że w trailerach czy innych zdjęciach, jak się okazało, obejrzałam prawie cały film (nie widziałam sceny z maskami, gdy Alicja wchodzi do pałacu Czerwonej Królowej, nie widziałam także kilku scen z psem, Banderzwierzem, egzekucji Kapelusznika oraz fragmentów ze smokiem i gąsienicą). Dalej bronię swojego stanowiska na temat małej ilości Burtona w Burtonie, bo w przypadku produkcji dla Disneya wychodzi na to, że albo rybki albo akwarium. Chyba nic więcej nie można było zrobić, a i tak znalazłam perełki dla siebie, to znaczy kilka absolutnie bezbłędnych i komicznych dialogów sięgających szczytów absurdu podczas uwięzienia Kapelusznika przez Czerwoną Królową (dotyczyły rzecz jasna kapeluszy, oraz wymiarów głowy Królowej). Nie zdziwiłabym się, gdyby nagle pękła bomba i Burton pokazał drugą wersję filmu, tym razem dla dorosłych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o efekty specjalne, to film wygląda pod tym względem znakomicie. Upadek w głąb króliczej nory odbierałam niemal tak, jakbym sama tam spadała wraz z Alicją. Kilka razy zdarzyło mi się uchylać przed rozrzucanymi po ekranie przedmiotami, zwłaszcza jeżem, jako kulą do gry w krykieta. To chyba najlepiej świadczy o jakości efektów. Poza tym koń na biegunach i mały gryf, a pod koniec niebieski motyl, jakby wyszły z ekranu na salę kinową. Nie, nie postawię Burtonowi 10/10 właśnie za ten nieszczęsny brak głębi Carrolla, ale. Ale i tak jest to, moim zdaniem, najlepsza ekranizacja Alicji, jaka mogła się jej do tej pory zdarzyć. Czas filmu minął jak jedna chwila i moje &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dorosłe&lt;/span&gt; dziecko po projekcji (z napisami!) westchnęło tylko: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;co tak krótko było??? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Burton nie zabierze się za naszą Cyberiadę&lt;br /&gt;albo Kongres futurologiczny????&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: fantasy, horror&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4465097332971689681?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4465097332971689681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4465097332971689681' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4465097332971689681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4465097332971689681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/04/alicja-w-krainie-czarow.html' title='Alicja w Krainie Czarów'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5752259945175207969</id><published>2010-04-01T06:57:00.004+02:00</published><updated>2011-10-08T15:02:19.370+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Jabberwocky</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN3QcSQq1I/AAAAAAAAAsk/_Qx9FrCtopg/s1600-h/jabberwo.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN3QcSQq1I/AAAAAAAAAsk/_Qx9FrCtopg/s200/jabberwo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5216143917779561298" /&gt;&lt;/a&gt;Wreszcie dotarłam do tego, co onegdaj lubiłam najbardziej: Monty Pythona. Jego surrealistyczny typ humoru podobał mi się wiele lat temu, i choć już teraz nie trawię niektórych zbyt hermetycznych skeczów, tak nadal uważam, że całej grupie należy się zasłużone, wysokie miejsce w historii kina. Było przecież do przewidzenia, że mieszanka Anglików (Cleese, Chapman, Jones, Palin, Idle) zaprawiona jednym Amerykaninem (Gilliam) da wybuchowy efekt. "Jabberwocky" to pierwszy film Gilliama, traktowany jednak - chyba słusznie - jako wspólne dzieło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenariusz jest bardzo swobodną przeróbką poematu Lewisa Carrolla - ale znajdziemy w nim wiele prześmiewczych odniesień do innych baśni. Mamy więc prostego bednarczyka Dennisa, niepiękną księżniczkę, jeszcze mniej piękną - ukochaną Dennisa, tłustą Gryzeldę; księcia, który marzy, by zostać śpiewakiem, marionetkowego króla Wątpliwego w szatach jakby wyjętych z pałacowego kubła na śmieci; zakutych w żelazo na całą wieczność rycerzy, oraz heroldów, którzy robią wrażenie, że rządzą państwem (do czasu aż nie stracą, całkiem dosłownie, głowy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wstępie pojawia się Terry Jones i od razu ginie w męczarniach przy pierwszym kontakcie z Jabbersmokiem. Dennis Bednarz, którego fenomenalnie kreuje Michael Palin, nie jest już taki głupi i nie da się zabić; z pożegnalnym prezentem od Gryzeldy, zgniłym ziemniakiem za pazuchą, przez przypadek wmieszany w walkę rycerza ze smokiem - ma swoje wielkie pięć minut i zbiera niezasłużone, choć spektakularne laury za zwycięstwo. Nagrodą jest całe królestwo i połowa ręki księżniczki... przepraszam, miało być odwrotnie, ale to i tak nie ma znaczenia, bo sam król, gdy ogłasza Dennisa wybawcą, myli się kilkakrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest mniej więcej fabuła - ale diabeł tkwi w szczegółach, a tu mamy ich tysiące, poczynając od pieczołowicie odtworzonej hipotetycznej scenografii średniowiecza aż po jego klimat. Oglądamy ciasne, brudne uliczki, żebraków zmyślnie okaleczających się, żeby zostać zauważonymi w tłoku, księżniczkę otoczoną fraucymerem złożonym z samych krzepkich facetów przebranych w powłóczyste babskie giezła; turnieje rycerzy, podczas których dwór królewski niefrasobliwie zabawia się rozmową, gdy trup ściele się gęsto, a krew co chwilę tryska na królewskie lica oraz szaty (chyba najzabawniejszy, choć krwiożerczy wątek filmu). Mamy króla, trapionego koszmarami, szambelana mówiącego do swego monarchy "kochanie" :) herolda chwalipiętę, oraz kupców ścigających się w lektykach, mamy też strażników o niepewnej orientacji seksualnej, którzy zamiast pilnować swojej posady, beztrosko wychodzą za bramę w celu defekacji; to wywraca na nice pomysł z kolejką wieśniaków stojących pod zamkiem - Dennis podczas tej celebry bez trudu dostaje się do środka. Kapitalny jest też żart z ożywieniem miasta - dzieje się to niemal jak w kinie: opustoszałe brudne i wąskie uliczki nagle wypełniają się ludźmi, gdy głos zza kadru oznajmia "godzinę szczytu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostki:&lt;br /&gt;- niewielką rólkę siostry Jessiki zagrał zupełnie jeszcze wtedy nieznany aktor Gorden Kaye, wiele lat później sławny dzięki kreacji Rene z serialu "Allo, allo!".&lt;br /&gt;- nieco większe role Dobrego Rycerza i Czarnego Rycerza przypadły Dave'emu Provse, znanemu jako Darth Vader. W sadze Lucasa przemawia melodyjnym głosem Jamesa Earla Jonesa (sam nie mógł z uwagi na silny angielski akcent), tu natomiast mówi bodaj jedno zdanie, które brzmi, jakby się odzywał z wnętrza garnka, co niejako jest prawdą, bo przez cały film ma na głowie hełm i nadal nikt nie zna jego twarzy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Jabberwocky - Wielka Brytania, 1977)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Terry Gilliam&lt;br /&gt;muz. De Wolfe&lt;br /&gt;obsada: M. Palin, T. Jones, M. Wall, A. Badland&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótki, ale treściwy trailer:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=9nfhZ8-Whzg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7rpCUZXLuck&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7rpCUZXLuck&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mKDxK7nNE0A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mKDxK7nNE0A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5752259945175207969?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5752259945175207969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5752259945175207969' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5752259945175207969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5752259945175207969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/04/jabberwocky.html' title='Jabberwocky'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN3QcSQq1I/AAAAAAAAAsk/_Qx9FrCtopg/s72-c/jabberwo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8311878546557085916</id><published>2010-03-05T11:53:00.013+01:00</published><updated>2011-10-08T14:54:17.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Kochanice króla</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S5Di44cQzMI/AAAAAAAACSg/PXcCunfZeUg/s1600-h/kochanice.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S5Di44cQzMI/AAAAAAAACSg/PXcCunfZeUg/s200/kochanice.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445101416342408386" /&gt;&lt;/a&gt;Wiecie, co w tym wszystkim jest zabawne? Otóż ostatnio bardzo często, gdy oglądam jakiś film (szczególnie chodzi o kostiumowe czy historyczne), jestem rozczarowana obrazem, potem oglądam kolejny na podobny temat, bo mam nadzieję, że w końcu coś podrażni mi zmysły, a tu nic, nic, nic, w dodatku jest coraz gorzej. Ostatnio rzucałam gromy na dwuczęściowego Henryka VIII (krwawy tyran), nie spodziewając się, że niebawem "Kochanice króla" bardziej mnie zirytują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mam temu filmowi do zarzucenia? Odtwórców głównych ról, czyli kolejno: Natalie Portman, Scarlett Johansson i Erica Banę. Zresztą, nie zauważyłam ani jednej postaci, która by przykuła uwagę na dłuższy czas. Portman wcale nie jest piękna, ale pal diabli piękno, nie jest też urokliwa. Taka tam zawistna (starsza siostrzyczka - prawdziwa historyczna Anna była młodszą siostrą), nieokrzesana dziewoja, która po krótkim pobycie we Francji wraca odmieniona i zaraz zdobywa względy Henryka. Może jestem w swoich gustach odosobniona, ale do tej pory niedościgłym wzorem dla wszystkich filmów z tej epoki jest dla mnie "Anna tysiąca dni" ze znakomitą Bujold i równie dobrym Burtonem, nie mówiąc o postaciach z drugiego planu, czyli kardynale Wolsey i szarej eminencji Cromwellu. W "Kochanicach króla" najbardziej wyrazistą postacią wydaje mi się matka panienek Boleyn - i ze dwa razy Katarzyna Aragońska. Co do Marii, jest blada, bezbarwna, bezwolna, a jedynym przejawem charakteru jest (już pod koniec filmu) jej wtargnięcie do królewskich komnat, żeby zabrać z nich Elżbietę. Johansson zapewne zagrałaby Jane Seymour, bo wszystko co robi, utrzymuje w podobnym nijakim tonie (jednak co do braku kolorów u Jane - wypowiem się, kiedy dokładnie przeczytam Antonię Frazer). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec król: co z tego, że Bana jest wysoki, barczysty i ma piękną budowę oraz hehehehe ogniste oko. Równie dobrze można było go zastąpić niejakim Colinem Firthem, i pewnie i tak nikt by nie zauważył różnicy. Taki na przykład Keith Mitchell z serialu, poruszał się na szeroko rozstawionych nogach (scena spotkania w ogrodzie z Anną) jak człowiek ciężki, otyły, któremu chodzenie zaczynało sprawiać kłopoty. Do tego nerwowo podjadał łakocie, rozstawione wszędzie w królewskich komnatach. Bana jest jeszcze za młody, żeby odczuwać ciężar czasu, ale i tak, mimo wymienionych na początku walorów, gdy szukałam czegoś, czym by mnie mógł zwabić do oglądania, skończył się film. Książki nie czytałam, mimo to uważam, że jej interpretacja jest nieciekawa i spokojnie można sobie darować te kilkadziesiąt minut. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadal polecam "Annę tysiąca dni" i niech już będzie... krwawego Henryka, zagranego przez Raya Winstone (w jego Annę wcieliła się Helena Bonham - Carter).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oUZojhOdphg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oUZojhOdphg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8311878546557085916?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8311878546557085916/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8311878546557085916' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8311878546557085916'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8311878546557085916'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/03/kochanice-krola.html' title='Kochanice króla'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/S5Di44cQzMI/AAAAAAAACSg/PXcCunfZeUg/s72-c/kochanice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8670381779046433537</id><published>2010-03-04T23:31:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T14:54:57.462+02:00</updated><title type='text'>Bal</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7uOnzfnGI/AAAAAAAABOc/uXbzitTCpWc/s1600-h/bal.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7uOnzfnGI/AAAAAAAABOc/uXbzitTCpWc/s200/bal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259903349785861218" /&gt;&lt;/a&gt;Absolutnie genialny film Ettore Scoli sprzed wieeeelu lat, który przemknął przez ekrany naszych kin chyba nie zauważony, a szkoda, ponieważ warto zobaczyć coś, w czym prawie w ogóle nie ma słów, ale gra aktorów jest wysoce dramatyczna, przy czym niekoniecznie chodzi o jakieś miny czy skrzywienia twarzy, ale o gesty, spojrzenia, kostiumy. Akcja dzieje się wciąż w tej samej, ogromnej sali balowej, zmieniają się tylko fryzury i stroje, ludzie młodnieją albo starzeją się. Startujemy w 1936 roku, wtedy zaczynamy wędrówkę przez czas i wszystkie ważne wydarzenia następnych lat, aż po rok 1983, który prowadzi nas na początek filmu, do tej samej sali, gdzie stary barman powoli, powłócząc nogami, sprząta swoje królestwo... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oto jeden z kilku długich fragmentów filmu, niech opowiada za mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5tw2jft6e14&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5tw2jft6e14&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: muzyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8670381779046433537?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8670381779046433537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8670381779046433537' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8670381779046433537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8670381779046433537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/03/bal.html' title='Bal'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7uOnzfnGI/AAAAAAAABOc/uXbzitTCpWc/s72-c/bal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4242111096551423820</id><published>2010-03-04T23:30:00.006+01:00</published><updated>2011-10-08T14:55:26.145+02:00</updated><title type='text'>Chicago</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7sExeamYI/AAAAAAAABN8/G-IebXrTpak/s1600-h/chicago.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7sExeamYI/AAAAAAAABN8/G-IebXrTpak/s200/chicago.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259900981559859586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilkanaście lat później, po "Kabarecie", Rob Marshall stanął za kamerą, żeby nakręcić "Chicago", musical jak lustrzane odbicie tamtego filmu, a jednak zupełnie inny. Struktura jest podobna, fabuła komentowana piosenkami, śpiewanymi przez poszczególne osoby, ale akcja przeniosła się do Chicago na początku ubiegłego wieku, gdy wszyscy żyli z dnia na dzień, a pożywką tłumów były zbrodnie oraz skandale, zdarzające się niemal co godzinę. Wątpliwe gwiazdy tych skandali były pamiętane tak długo, jak długo prasa o nich pisała, potem znikały w mrokach dziejów. Roxie Hart była jedną z nich - głupiutką blondynką, która szuka okazji do pokazania światu, że umie tańczyć i śpiewać, a kończy w więzieniu, po zabiciu kłamliwego kochanka. W więzieniu spotyka Velmę Kelly, także morderczynię, uczy się od niej trudnej sztuki aktorskiej, po wyjściu na wolność tańczą w duecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka jest w skrócie fabuła, ale to trzeba zobaczyć - ani sekundy nudy, wszystko aż wibruje, dla mnie prawdziwą i największą gwiazdą tego filmu jest Catherine Zeta - Jones, żona Michaela Douglasa, która podczas zdjęć była już w ciąży - i choć znaleźli się malkontenci, narzekający na jej nieco już zbyt pełne kształty, ja widziałam tylko ten wulkan, rozsadzający ekran. Mimo, że w ciąży, nie miała żadnych problemów z wieloma dość ryzykownymi i akrobatycznymi wręcz układami tanecznymi. Renee Zellweger jako Roxie wypada tak samo dobrze (pamiętacie jej popisy wokalne gdy zagrała Bridget Jones??), a Richard Gere śpiewa własnym głosem - uroczy jest jako Billy Flynt, najbardziej pożądany... adwokat w stanie Illinois.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniały film muzyczny w stylu dawnych musicali, ale jakby ze współczesnym "przytupem", dedykowany reżyserowi "Kabaretu", który przetarł ścieżki: Bobowi Fosse. Do kina - marsz !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu - "Cell Block Tango", bardzo w stylu Boba Fosse. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GoCZEmfnE-M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GoCZEmfnE-M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: musical&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4242111096551423820?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4242111096551423820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4242111096551423820' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4242111096551423820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4242111096551423820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/03/chicago.html' title='Chicago'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7sExeamYI/AAAAAAAABN8/G-IebXrTpak/s72-c/chicago.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-643917502009981785</id><published>2010-03-04T23:26:00.003+01:00</published><updated>2010-03-04T23:28:21.925+01:00</updated><title type='text'>Deszczowa piosenka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKvflr0fL7I/AAAAAAAAAn4/vNYOnm_Xr_w/s1600-h/singing.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKvflr0fL7I/AAAAAAAAAn4/vNYOnm_Xr_w/s200/singing.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5236524830259359666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musicale, musicale... z tym prorokowaniem zejścia na psy chyba trochę przesadziłam, bo      przecież w ostatnich latach co najmniej dwa musicale święciły triumfy na całym świecie      - mowa o Moulin Rouge i Chicago. Ale to historia najnowsza, a chcę przypomnieć złote czasy, czyli śpiewających i tańczących aktorów. Taki na przykład, Gene Kelly - zagrał sobie w filmie, który dla mnie jest kwintesencją wszystkich musicali, jakie znam, choć obecnie może wyglądać trochę zgrzebnie: "Deszczowa piosenka". Fabułka jak zwykle prosta, a w przezabawnym finale dobro zwycięża, zło zostaje ukarane. Jeśli chodzi o popisy (tak! popisy!) aktorów, to pokazano fantastyczną sekwencję tańca duetu Gene Kelly - Cyd Charisse. Są też wyśmienite sceny komediowe, ale najlepiej w całym filmie, moim zdaniem, wypadła Jean Hagen, jako piękna kapryśna gwiazda z głosem kaczora Donalda. Jej zmagań z mikrofonem w pierwszych filmach dźwiękowych nie da się opowiedzieć... to trzeba zobaczyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych oraz innych walorów, których nie raczyłam opisać - bezwzględnie obejrzeć!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Singin' in the Rain, USA 1952)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Stanley Donen, Gene Kelly&lt;br /&gt;muz. Nacio Herb Brown, Lennie Hayton&lt;br /&gt;zdj. Harold Rosson&lt;br /&gt;obsada: G. Kelly, D. O'Connor, D. Reynolds, J. Hagen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do sceny finałowej: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=9LVgr-nk1mM"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=9LVgr-nk1mM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i cudowny kawałek dźwiękowego kina :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/P6CuBK0cgX4&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/P6CuBK0cgX4&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: musical, komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-643917502009981785?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/643917502009981785/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=643917502009981785' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/643917502009981785'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/643917502009981785'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/03/deszczowa-piosenka.html' title='Deszczowa piosenka'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKvflr0fL7I/AAAAAAAAAn4/vNYOnm_Xr_w/s72-c/singing.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1109446494657191651</id><published>2010-03-04T23:26:00.001+01:00</published><updated>2010-03-04T23:26:30.463+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Kabaret</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNluy_vrMI/AAAAAAAAAr8/rKY0jaVndos/s1600-h/cabaret.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNluy_vrMI/AAAAAAAAAr8/rKY0jaVndos/s200/cabaret.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5216124648062692546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liza Minnelli wcale już nie przypomina tej dekadencko - mrocznej niepiękności z musicalu. Z dawnych czasów pozostały jej tylko zgrabne nogi i błyszczące oczy. To przywodzi na myśl, że panta rei... etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kochałam ten film, tak jak Boba Fosse. Nigdy wcześniej ani nigdy potem nie spotkałam tak znakomitego a zarazem kontrowersyjnego choreografa; jego "Sweet Charity" to w gruncie rzeczy, świetnie zagrana błahostka, ale sceny tańca zasługują na osobne miejsce w historii. Jest tam cała ogromna sekwencja wokalno - taneczna: drapieżna, żywiołowa i znakomita. Nie inaczej w Kabarecie, tyle że tutaj wstawki muzyczne komentują poszczególne filmowe sceny. Niektóre aluzje są tak sprytnie ukryte, że zauważyłam je dopiero po którymś tam obejrzeniu filmu (na przykład, perwersyjnie smutny trójkąt angielsko - niemiecko - amerykański, skomentowany piosenką "Two Ladies"). Wspaniały, demoniczny Mistrz Ceremonii (Joel Grey) prawie rozsadza ekran. I znów nic bliższego nie napiszę (musicie się przyzwyczaić do tego, że w filmach, które trzeba przeżyć od początku do końca, nie zdradzę ni grama fabuły), ale opowiem o jednej scenie, która do teraz robi na mnie piorunujące wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomniana nierozłączna trójka przyjeżdża pewnego dnia do małego sennego miasteczka, gdzie zatrzymuje się na chwilę w ogródku, w jakich zwykle serwują piwo. Dokoła poczciwi wiejscy ludzie, o płaskich twarzach i oczach nie wskazujących na cień myślenia - ot, letnie popołudnie z kuflem w ręce. Nagle na środek tej sielanki wychodzi blondwłosy cherubinek w mundurku i zaczyna śpiewać - zdawałoby się, niewinną piosneczkę. Cóż się wtedy dzieje? W obojętnych ludzi wstępuje jakaś werwa, iskra - po kolei dołączają się do śpiewającego młodziana, kamera pokazuje z jaką energią wstają, żeby też dać głos; a po chwili coraz potężniejszy chór śpiewa znane słowa: "Tomorrow belongs to me...". A potem komentarz Anglika, skierowany do arystokraty "nadal twierdzisz, że możecie ICH powstrzymać?".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Cabaret, USA 1972)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Bob Fosse&lt;br /&gt;muz. John Kander&lt;br /&gt;obsada: Liza Minnelli, Michael York, Helmut Griem, Marisa Berenson&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rkRIbUT6u7Q&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rkRIbUT6u7Q&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tutaj, ta najbardziej wstrząsająca scena:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=EdM8PDu6VMg"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=EdM8PDu6VMg&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, musical&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1109446494657191651?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1109446494657191651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1109446494657191651' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1109446494657191651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1109446494657191651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/03/kabaret.html' title='Kabaret'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNluy_vrMI/AAAAAAAAAr8/rKY0jaVndos/s72-c/cabaret.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2916399493128649236</id><published>2010-02-22T15:45:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T15:00:00.752+02:00</updated><title type='text'>Joe Black</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoxCeo1DI/AAAAAAAAAWE/LCSAHj8ZCOk/s1600-h/joeblack.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoxCeo1DI/AAAAAAAAAWE/LCSAHj8ZCOk/s200/joeblack.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301133428080038962" /&gt;&lt;/a&gt;Meet Joe Black - ci Amerykanie naprawdę potrafią robić filmy hmmm.... familijne. I takie, na których płacze się jak bóbr, zwłaszcza kiedy sama Śmierć roni kilka łez, zdziwiona, że krople wody lecące z oczu - przeciekają jej przez palce. Sytuacja trochę się skomplikowała, kiedy ku swojemu zdziwieniu Śmierć odkrył, że jest zakochany w córce człowieka, po którego przyszedł. Z wzajemnością ! Ale, jak to facet... nie zdobył się na powiedzenie jej prosto w twarz: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"kochanie, nie jestem Joe, jestem Śmierć"&lt;/span&gt;. Za to zrozumiał, że ludzie mają coś, co jemu nigdy nie będzie dane: możliwość przeżycia czasu ziemskiego tak, jak na to zasłużyli i tak, jak zechcą. I że nie wolno mu w tę możliwość ingerować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film jest mimo wszystko bardzo optymistyczny, w przesłaniu podobny do "Uwierz w ducha", pięknie sfotografowany, i choć chwilami infantylne dialogi trochę mnie wkurzały, to miło było obejrzeć Anthony Hopkinsa w roli potentata finansowego z kasą i klasą, oraz Brada Pitta jako Joe Blacka, czyli Śmierć (na wakacjach). Pomijając oczywisty fakt, że Brad Pitt jest moim największym obecnie faworytem wśród aktorów (być może dlatego, że mimo przekroczonej czterdziestki zachował, przynajmniej na twarzy, chłopięcy urok i wdzięk) po prostu dobrze zagrał. Jeżeli ktoś lubi wzruszać się do łez, polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Jednak wciąż nie byłam pewna, czy zwycięży osobowość, czy ciało. Gdyby ciało zostało odrzucone, dziewczynie, zakochanej w osobowości, nic by już nie zostało... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2916399493128649236?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2916399493128649236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2916399493128649236' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2916399493128649236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2916399493128649236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/joe-black.html' title='Joe Black'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoxCeo1DI/AAAAAAAAAWE/LCSAHj8ZCOk/s72-c/joeblack.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2680147891979096162</id><published>2010-02-22T15:43:00.004+01:00</published><updated>2011-12-27T00:00:33.206+01:00</updated><title type='text'>Wesele Muriel</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMPY9RA1kTI/AAAAAAAAAwU/xLCCkIfEKEk/s1600-h/muriel.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMPY9RA1kTI/AAAAAAAAAwU/xLCCkIfEKEk/s200/muriel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5243272938239922482" /&gt;&lt;/a&gt;Jestem zauroczona australijską kinematografią - chyba odpowiada mi ich poczucie humoru, tak różne od innych nacji. I oto kolejna nie-komedia, tylko  świetny obyczajowy film. Rzecz o pewnej pannie, córce miejscowego notabla, której jedynym atutem jest młodość, bo powabu nie posiada za grosz - ma ogromne usta, zęby i bardzo duży zad (aktorka Toni Collette do tej roli utyła w ciągu kilku tygodni ponad 20 kg). Panienka jest też infantylna, staroświecka (słucha piosenek Abby) i pechowa. W pierwszych kadrach filmu podpatruje ognistą zdradę i zostaje zhańbiona - okazuje się, że ukradła weselną kreację. Policja odwozi ją do domu, gdzie poznajemy całą koszmarną rodzinkę: Muriel ma dwóch opóźnionych w rozwoju braci, oraz siostrę, bezkształtnego babiszona. Matka ledwie sobie radzi z najprostszymi rzeczami, a ojciec szpanuje na prawo i lewo, nie oszczędzając przy tym ani żony ani dzieci, na każdym kroku udowadniając im, że nie są funta kłaków warci. Za to wielce szanuje pewną konsultantkę, która wciąż się "przypadkowo" pojawia podczas każdej jego wizyty w Sydney. Muriel wyśmiana i odtrącona przez hermetyczne grono przyjaciółek, realizuje czek matki in blanco, wpisując kwotę 12 tysięcy dolarów i wyjeżdża na Bali, żeby choć raz zaznać szczęścia z daleka od domu. Tam spotyka swoje prześladowczynie, ale i koleżankę ze szkoły, Rhondę, która nigdy nie lubiła zgranej paczki, natomiast nie miała nic przeciw cichej i spokojnej Muriel. Razem szaleją, zaprzyjaźniając się bardzo ściśle, a potem Muriel wraca do domu, lecz gdy dowiaduje się, że wszyscy od dawna szukają zdefraudowanej przez nią kasy, po prostu ucieka do Sydney, i zamieszkuje z Rhondą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu ma kolejną pasję: szukanie salonów ślubnych i udawanie przyszłej panny młodej. Oczarowani jej opowieściami właściciele salonów robią pamiątkowe zdjęcia dla "umierających" członków rodziny Muriel. Życie towarzyskie kwitnie, aż przychodzi wieczór, kiedy Rhonda nagle osuwa się na podłogę, tracąc władzę w nogach. Następnego dnia okazuje się, że ma raka. Operacja jest udana, ale Rhonda nie może chodzić; pewnego razu jadąc na rehabilitację, nakrywa Muriel podczas sesji fotograficznej w salonie ślubnym. Dzika awantura chwilowo kończy ich znajomość. Muriel szuka sposobu, żeby oddać skradzione pieniądze, wreszcie dostaje szansę: ma poślubić pływaka, sportowca z RPA, za co otrzyma 10 tysięcy dolarów. Kapitalna jest scena ich spotkania: David gapi się w nią jak cielę, a ona tylko pokazuje zęby... i za każdym wyszczerzeniem on jest coraz bardziej przerażony. Nadchodzi czas ślubu - panna młoda nadchodzi, spowita w dziewiczą biel oraz dźwięki muzyki Abby. Jej matka spóźnia się na ślub, i wtedy następuje jedna z najbardziej nieprzyjemnych scen filmu: córka przechodząc obok, już po zaślubinach, jest tak wpatrzona w męża, że jej nie dostrzega. Sfrustrowana matka wraca do domu, a pewnego dnia robiąc zakupy, mimochodem kradnie zwykłe klapki, za co zostaje aresztowana. Mąż wyciąga ją z opresji, ale ma już dość swojego, nazwijmy to, nietypowego domu, i wyprowadza się do konsultantki. Muriel dostaje wiadomość, że matka nie żyje - przeholowała z tabletkami nasennymi. Natychmiast jedzie na pogrzeb, podczas którego ojciec jest bardziej zajęty przyjmowaniem kondolencji od innych notabli, zamiast na przykład wspominaniem zmarłej. Pojawia się też mąż Muriel, który zabiera ją w bezpieczne miejsce i tam po raz pierwszy i ostatni dochodzi do czegoś cieplejszego między nimi, lecz rano Muriel odchodzi na zawsze, mając dość kłamstw. Zatrzymuje jednak za zgodą Davida pieniądze; oddaje je potem ojcu i jedzie po Rhondę, wyciągając ją z domu, gdzie przesiadywała otoczona dawnymi koleżankami ze szkoły. Wyjeżdżają do Sydney, symblicznie żegnając wszystkie stare kąty, do wtóru Dancing Queen, którą obie uwielbiają. Koniec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;****&lt;br /&gt;Film ma niesamowity klimat. Oglądając go, wciąż przypominałam sobie przebój Ettore Scoli sprzed trzydziestu lat - "Odrażający, brudni, źli". Charaktery tych wszystkich ludzi: ciepłej Muriel, żywej jak iskra Rhondy, beznadziejnie głupich koleżanek, bezradnej matki, ojca hipokryty, rozlazłego rodzeństwa, cielakowatego Davida - zostały znakomicie oddane. Od początku kibicujemy Muriel na drodze do osobistego szczęścia, mimo, że nie chcielibyśmy się z nią identyfikować, bo kto chciałby wyglądać jak ona - duża, kluchowata dziewczyna, źle ubrana i źle uczesana, jak mówią koleżanki - "obciachowa". Przemiana następuje na naszych oczach, Muriel chudnie i coraz bardziej kwitnie. A co ważniejsze, zyskuje prawdziwą przyjaciółkę i świadomość, że da sobie radę sama, bo już umie wyciskać życie jak cytrynę. Koncertowa gra dwóch znanych Australijek, Rachel Griffiths i Toni Collette - powinna rozhuśtać szczególnie męską widownię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, czarodziejski kraj. Piękna Australia, gdzie wszystko jest możliwe. Z wróżkami (jak w "Syrenach") i bez wróżek. Jak w tym filmie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do sceny ze ślubem Muriel: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=ByyWL7FpU90"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=ByyWL7FpU90&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Muriel's Wedding, Australia/Francja 1994)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. P.J. Hogan&lt;br /&gt;muz. Peter Best, ABBA&lt;br /&gt;zdj. Martin McGrath &lt;br /&gt;obsada: T. Colette, R. Griffiths, B. Hunter, J. Drynan, D. Lapaine&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2680147891979096162?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2680147891979096162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2680147891979096162' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2680147891979096162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2680147891979096162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/wesele-muriel.html' title='Wesele Muriel'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMPY9RA1kTI/AAAAAAAAAwU/xLCCkIfEKEk/s72-c/muriel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5876017776549341139</id><published>2010-02-22T15:42:00.001+01:00</published><updated>2010-02-22T15:42:35.556+01:00</updated><title type='text'>Drżące ciało</title><content type='html'>&lt;br&gt;Penelope Cruz z bujnymi czarnymi lokami wyglądającymi jak peruka, z łonem wypchanym poduszką :) rodzi pięknego chłopaka w autobusie miejskim. Kierowca ma do niej żal, że z tylu dziesiątek pojazdów wybrała właśnie jego, ale potem odpuszcza i zasuwa do szpitala, choć pępowina została już przegryziona :) Po dwudziestu latach Victor spotyka kobietę swojego życia, to znaczy udaje mu się ją zaliczyć jeden raz w jakiejś pokątnej toalecie - ona natychmiast o nim zapomina, a jemu marzy się wielki romans. W końcu udaje mu się ją namierzyć, ale ma pecha - Elena czeka na dostawcę narkotyków. Dochodzi do ostrej sprzeczki, a potem wkraczają dwaj policjanci, i jest jeszcze gorzej, niespodziewanie pistolet jednego z nich wypala... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolejnych kilku latach Victor wychodzi z więzienia. W tym czasie Elena zdążyła wyjść za mąż za policjanta postrzelonego podczas szamotaniny (od tego czasu David jeździ na wózku inwalidzkim), z kolei drugi policjant ma problemy rodzinne, ponieważ jest zazdrosny, a jego żona z pewnością bywa niewierna. Victor wytrwale tropi Elenę, zdobywając pracę w jej fundacji, a potem niespodziewanie okazuje się, że ma zacięcie do pracy z dziećmi, które go uwielbiają. Losy całej piątki dramatycznie się krzyżują - przed wypadkiem David, obecnie mąż Eleny, był kochankiem żony Sancho, Clary. Teraz Victor zbliża się do Clary, która ma już dość zazdrości Sancha i potrzebuje nowego romansu. Na razie uczy Victora, jak być najwspanialszym kochankiem świata, oraz urządza jego mieszkanie, bo zamierza się tam na stałe przeprowadzić. Sancho odkrywa jej tajemnicę, nie bez dyskretnej pomocy Davida. Podczas konfrontacji Clara i Sancho wzajemnie się zabijają. David opuszcza żonę, a Victor wreszcie może cieszyć się swoim szczęściem. Elena podtrzymuje tradycje rodzinne - zaczyna rodzić dziecko w samochodzie :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Javier Bardem zasłużył na wysoką notę - prawie cały film na wózku, w dodatku jako sportowiec - koszykarz. Robi to z taką gracją, jakby całe życie spędził siedząc. Francesca Neri przedziwna - najpierw jako histeryczna pannica z dobrego domu, a potem oddana dzieciom i swojej fundacji, odpowiedzialna kobieta. Sancho to taki sobie, przeciętny dramatyczny typ, Angela Molina mocno zdesperowana i spragniona miłości (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"nie musisz mnie kochać, będę kochać za nas dwoje"&lt;/span&gt;), i Victor - też przeciętniak, przechodzący powoli przemianę w wartościowego faceta. Kończy się, mimo wszystko, happy endem. Zabawne, bo ile razy oglądam Almodovara, zawsze mam wrażenie, że to mężczyźni, a nie kobiety, są na skraju załamania nerwowego :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat&lt;br&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5876017776549341139?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5876017776549341139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5876017776549341139' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5876017776549341139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5876017776549341139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/drzace-ciao.html' title='Drżące ciało'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1454433695368207581</id><published>2010-02-04T18:02:00.001+01:00</published><updated>2011-07-18T17:07:22.065+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Dziennik Bridget Jones</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPRcG6nXbRI/AAAAAAAABNM/Lhq0dzAfxxk/s1600-h/bridgetjon.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPRcG6nXbRI/AAAAAAAABNM/Lhq0dzAfxxk/s200/bridgetjon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5256927938931551506" /&gt;&lt;/a&gt;Nie będę się znęcać, bo to dobra komedia. Bridget Jones jest trzydziestoletnią młodą kobietą, trochę niestabilną uczuciowo, bo jeszcze bez swojego mężczyzny, co jej wszyscy z upodobaniem wypominają w najmniej odpowiednich chwilach. Wiele moich znajomych mówi, że to idiotka - może i tak, ale ma jedną cudowną zaletę, którą bardzo cenię: nie obraża się o byle co i nawet najbardziej zjadliwe uwagi potrafi znieść z uśmiechem, wcale nie przylepionym do twarzy, tylko szczerym. Najwyraźniej ma dobre serce, oto tajemnica wielkiego powodzenia słodkiej Bridget. W sumie, nieźle się jej powodzi: pracuje w sporym wydawnictwie, walczą o nią dwaj przystojni (jak na Angoli) mężczyźni... czego chcieć więcej. A ona gotuje niebieskie zupy oraz ma rozterki dużego kalibru - włożyć śliczne seksowne stringi, czy modelujące brzuszek ogromne galoty? :) Po wielu zabawnych perypetiach Bridget zdobywa ukochanego mężczyznę. Jest jeszcze ciąg dalszy, "W pogoni za rozumem", ale nie będę go omawiać, bo to oczywiście rzecz wtórna i w porównaniu z pierwszym filmem, bardzo blada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskoczyli mnie aktorzy. Z całej trójki lubię tylko Renee Zellweger, która do tej roli utyła kilkanaście kilogramów. Jest dość pulchna, ma spory biust, i muskularne nogi, a chodzi, jakby chowała pampersy rozmiaru XXL pod swoją mini spódniczką. W rzeczywistości to drobna, filigranowa kobietka, niemal bez biustu i z pięknymi, szczupłymi pęcinami, co można obejrzeć w musicalu "Chicago", gdzie także bardzo dobrze śpiewa, a jako Bridget wydziera się, niemiłosiernie fałszując. Całkowite zaprzeczenie swojej własnej fizyczności, ale znakomite! Co do Colina Firtha... zadałam sobie trochę trudu, żeby obejrzeć jego aktorskie dokonania w kilku innych filmach. Najlepiej wypadł w "Valmoncie", ale nie miał wyjścia, musiał się wpasować w konwencję. Jako Vermeer także przyciąga oczy, choć prawie cały czas chodzi ponury jak chmura gradowa. Przeważnie obsadzany jest w rolach amantów, do których nie ma predyspozycji, ponieważ rusza się i zachowuje niemal jak zombie. Szkoda. Za to Hugh Grant spodobał mi się nadzwyczajnie - po raz pierwszy zobaczyłam go jako filuternego podrywacza, a pod koniec filmu nawet trochę powalczył z Colinem o Renee. Wygrał Colin, ale nie wróżę mu długiego pożycia z uroczą Bridget, ponieważ jego melancholijne usposobienie zatęskni wreszcie za kimś poważnym... i mądrym :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współautorem scenariusza jest Richard Curtis, firmujący swoim nazwiskiem serial "Czarna żmija". Noblesse oblige. Cbdu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Bridget Jones's Diary, Wielka Brytania/USA 2001)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Sharon Maguire&lt;br /&gt;muz. Patrick Doyle&lt;br /&gt;zdj. Stuart Dryburgh&lt;br /&gt;obsada: R. Zellweger, C. Firth, H. Grant, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=vp08csjN_xI"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=vp08csjN_xI&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1454433695368207581?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1454433695368207581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1454433695368207581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1454433695368207581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1454433695368207581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/dziennik-bridget-jones.html' title='Dziennik Bridget Jones'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPRcG6nXbRI/AAAAAAAABNM/Lhq0dzAfxxk/s72-c/bridgetjon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3556630294447420157</id><published>2010-02-04T17:53:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T15:01:31.135+02:00</updated><title type='text'>Ciemna strona Wenus</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRHq-s3MEDI/AAAAAAAABQg/KUV-zgcYybw/s1600-h/ciemnawenus.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRHq-s3MEDI/AAAAAAAABQg/KUV-zgcYybw/s200/ciemnawenus.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265247802288246834" /&gt;&lt;/a&gt;Piwowarskiemu udało się zrobić film w manierze francuskiej nowej/starej fali, to znaczy, pokazał kobietę na krawędzi krzyku, w absurdalnych, surrealistycznych sytuacjach, gdy nie wiadomo, co się śni, a co jest jeszcze rzeczywistością. On - to muzyk, ma talent i piękną żonę Ewę, którą trzyma w luksusowym domku z dala od zgiełku. Pewnego razu, pod nieobecność Maxa, przed domkiem staje młoda dziewczyna o przezwisku "Suczka", i tak się składa, że zaczyna rozmawiać z Ewą. Ja bym ją spuściła ze schodów jako lojalna żona, której nie ma prawa nic obchodzić do czasu, aż coś w finansach nie zgrzytnie... ale pani Ewa jest (chyba z nudów) zbyt dociekliwa, i oczywiście wpada we własne sidła, bo powstaje odwieczne pytanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"co ona ma takiego, czego ja nie mam???"&lt;/span&gt;. Początkowo wydaje się, że Suczka jest kolejnym sennym koszmarem, ale nie - zaczynają się regularne spotkania obydwu pań i choć przez chwilę myślałam, że Ewa pozbyła się na dobre swego ślicznego naszyjnika w zamian za kilka kartek z pamiętnika Suczki, to jednak zauważyłam, że naszyjnik wciąż jest na swoim miejscu. Więc co, u licha? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mąż, dręczony wyrzutami sumienia, przyznaje się do niewinnego spotkania z Suczką. Ewa robi wściekłą awanturę i ucieka z domu, a potem przypadkiem poznaje młodego chłopaka, który szybko daje się uwieść. Teraz ma starego męża i młodego kochanka... a także problem, co zrobić z uczuciami. Wystawia więc męża na próbę, niczym w greckiej tragedii, podając mu do zjedzenia potrawkę z ukochanego perskiego kota... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobała mi się Agnieszka Wagner - te jej przeraźliwie jasne oczy, wyglądające niczym światła jarzeniowe, zaglądające w najdalsze skrawki duszy, upiorne. Englert w roli kompozytora (choć jego opętaną muzykę tworzył sam Krzesimir Dębski) wyraźnie jej nie dorastał (w tym filmie) do pięt, tak samo inni aktorzy z wyjątkiem Ani Przybylskiej, która jest z natury "ciemna", całkiem jak ta ciemna strona Wenus, którą zagrała - lustrzane odbicie Agnieszki Wagner. A końcówka niestety nie jest podobna do filmów francuskich, bo kończy się hepi-endem. Howgh. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3556630294447420157?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3556630294447420157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3556630294447420157' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3556630294447420157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3556630294447420157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/ciemna-strona-wenus.html' title='Ciemna strona Wenus'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRHq-s3MEDI/AAAAAAAABQg/KUV-zgcYybw/s72-c/ciemnawenus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8011607658521979564</id><published>2010-02-04T17:37:00.005+01:00</published><updated>2011-10-08T14:59:33.713+02:00</updated><title type='text'>Sara</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sp94W4cPc9I/AAAAAAAAB2U/HAY8mIfN-cI/s1600-h/sara.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sp94W4cPc9I/AAAAAAAAB2U/HAY8mIfN-cI/s200/sara.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377148814606955474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To wprawdzie nie jest western, ale całkiem niezłe rozrywkowe kino, mimo takiego sobie (czasem) wykonania. Ciężko doświadczony losem komandos, po utracie najbliższych, gdy już spada niemal na samo dno, dostaje propozycję jak z bajki - ma zostać ochroniarzem jedynej, kapryśnej córki pewnego mafiosa. Oczywiście ma z nią mnóstwo kłopotów, do czasu, gdy panienka odkryje, że ochroniarz spełnia się także jako kochanek. Od tej pory są nierozłączni i jest jeszcze więcej ambarasu, bo panienka ma zostać mamusią. Scena próby przerwania ciąży jest straszna a zarazem śmieszna, wszystkie gatunki się mieszają, a końcówka filmu zamiast prowadzić do płaczu, wywołuje lekkie drżenie i dyskretny rechot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę się czepiać Agnieszki Włodarczyk - pokazała co miała i co umiała, a najlepiej wyszło jej tango, co do dialogów, hm, panna mamrocze niezrozumiale, w dodatku przez nos. Czym to jest jednak wobec niezbitych walorów mocno eksponowanych wdzięków? Bogusław Linda, jak dla mnie, już mocno przejrzały, ale i tak fajnie zagrał. Marek Perepeczko... powrót po wielu latach i mimo, że straszliwie odmieniony, mimo, że gra jakiegoś straszliwego zimnego drania, to jednak wzbudził we mnie ciepłe uczucia - ten jego głos... ach. Reszta aktorów dała sobie radę. Podobało mi się kilka scen, na przykład kawałek tanga w wykonaniu Sary i jej ochroniarza, oraz topienie rybek, wystrzelanych z akwariów; na końcu filmu napis głosi, że żadnej nie stała się krzywda :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/26y7FY0LAi8&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/26y7FY0LAi8&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat, sensacyjny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8011607658521979564?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8011607658521979564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8011607658521979564' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8011607658521979564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8011607658521979564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/sara.html' title='Sara'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sp94W4cPc9I/AAAAAAAAB2U/HAY8mIfN-cI/s72-c/sara.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4849549548808118792</id><published>2010-02-03T13:07:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T15:00:18.687+02:00</updated><title type='text'>Biały pałac</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SOt3tQExfdI/AAAAAAAABLM/9CEbH1pZ5oo/s1600-h/whitepal.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SOt3tQExfdI/AAAAAAAABLM/9CEbH1pZ5oo/s200/whitepal.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254425009550622162" /&gt;&lt;/a&gt;Nie jest to, z pewnością, "Ostatnie tango w Paryżu". Raczej historia obyczajowa z bardzo amerykańskim, różowym zakończeniem, choć jeszcze w połowie filmu nic nie wskazywało na to, że będzie dobrze. Ona jest kelnerką po wielu nieudanych związkach oraz traumatycznych przejściach. W mieszkaniu ma mocno artystyczny nieład, ale bardzo przytulnie. Niedawno skończyła 44 lata i nie jest urodziwa. On ma zaledwie 27 lat, ale już zajmuje odpowiedzialne stanowisko w poważnej firmie, mieszkanie ma do czysta wylizane, i na pewno wyobraża sobie, że wszyscy tak żyją. Był już żonaty, ale żona zginęła w wypadku, więc trudno mu się pozbierać, zresztą nie szuka przygód. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On i ona spotykają się jako klient i sprzedawca.&lt;br /&gt;Przypadkiem, w barze szybkiej obsługi.&lt;br /&gt;Ona przyjmuje jego reklamację, oddaje pieniądze. &lt;br /&gt;On wychodzi, ona zaraz o nim zapomina. Ot, natręt.&lt;br /&gt;Ale za parę godzin znów się spotykają, już prywatnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On - stara się nie zwracać uwagi na lekko wstawioną kobietę, która wyraźnie na niego poluje. Nie wiadomo, co jej odbiło, może jest zaintrygowana jego nienagannym, choć stanowczym zachowaniem podczas reklamacji dotyczącej kilku hamburgerów. Kończy się tak, że on przyjeżdża do jej domu, gdzie musi przenocować. Przebudzenie jest bardzo... miłe. Choć Max nie od razu podejmuje decyzję o powrocie. Ale cała ta sytuacja nie daje mu spokoju i w końcu przyjeżdża jeszcze raz, żeby się upewnić. Potem zostaje na dłużej, a jego pobyt przeciąga się tak bardzo, że wszyscy znajomi zaczynają go szukać. Jak to w życiu bywa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Max ma opory, bo wprawdzie Nora, jak sama mówi, jest "dobra w łóżku", ale jak tu pokazać się z kobietą, całkiem niepodobną do wymuskanej, pięknej Janey, która należała do śmietanki towarzyskiej w jego świecie? Niemniej - nadchodzi dzień przełomowy, kiedy Max zabiera Norę na przyjęcie do swoich znajomych. Zaczyna się całkiem miło, ale potem Nora ośmiela się zabrać głos w obronie tzw. "klasy pracującej", do której zresztą sama należy. Po małym zamieszaniu wychodzi, a za nią Max i jego matka. Jednak sprawy układają się nadal dobrze... Max poznaje siostrę Nory - Judy, i po rozmowie z nią zdaje sobie sprawę, że pokochał Norę bardziej, niż chce przyznać. Momenty były? Hmmmm... trudno powiedzieć, jest trochę golizny Susan Sarandon, którą podziwiano za odważny występ, ale więcej tkwi w niedopowiedzeniach. Spadera nie lubię za wyraz twarzy, nie wiem czemu, zawsze mi przypomina spaniela, i to (proszę wybaczyć) naćpanego spaniela. Zagrał, jak zagrał, nie miał za wiele do gadania w takiej obsadzie. Sarandon jest brzydka, za to dobrze gra. Wcale nie przypadkiem zebrała tyle nagród za swoje kreacje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna scena szczególnie utkwiła mi w pamięci. Max chce być miły i podarować Norze coś... osobistego. Podaje jej duże pudełko. Wszyscy czekamy z zapartym tchem, co to będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seksowny komplecik? Buciki? Suknia balowa? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Max, choć taki romantyczny, nie grzeszy fantazją - podarował swojej kobiecie wspaniały ręczny odkurzacz. Wcale się nie dziwię, że była wściekła, ale Sarandon zagrała również rozczarowanie. Nie tylko prezentem... także mężczyzną. Bez komentarza :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(White Palace, USA 1990)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Luis Mandoki&lt;br /&gt;muz. George Fenton&lt;br /&gt;zdj. Lajos Koltai&lt;br /&gt;obsada: S. Sarandon, J. Spader, E. Brennan, K. Bates&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do sceny końcowej - oczywiście, happy end:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=hM0o55HK-BI"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=hM0o55HK-BI&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, obyczajowy, erotyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4849549548808118792?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4849549548808118792/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4849549548808118792' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4849549548808118792'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4849549548808118792'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/biay-paac.html' title='Biały pałac'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SOt3tQExfdI/AAAAAAAABLM/9CEbH1pZ5oo/s72-c/whitepal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6877718743503854141</id><published>2010-02-03T13:02:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T14:58:48.432+02:00</updated><title type='text'>Sekretarka</title><content type='html'>Brawurowa komedia erotyczna. Niestety odtwórcy głównych ról są tacy sobie. James Spader, którego nie lubię, wygląda jak mocno przechodzony młodzian, i choć usilnie się stara, nie ma w nim za grosz demoniczności. Raczej, nie wiem czemu, przypomina chwilami Jacka Nicholsona z filmu "Wilk" (w którym zresztą grali razem), ale to chyba tylko taka chwilowa maniera. Tytułowa sekretarka to niezbyt powabna dziewczyna, której tajemną pasją stało się cierpienie za grzechy swoje i grzechy cudze. Sama sobie zadaje ten ból, a po przyłapaniu na tym procederze rodzina oddaje ją do zakładu zamkniętego, skąd wychodzi po kilku latach jako rzekomo wyleczona. Nadal jednak przechowuje wszystkie potrzebne akcesoria łącznie z buteleczką jodyny do odkażania, co mnie mimo wszystko trochę zaskoczyło. Panienka jakiś czas nudzi się w domu, a potem postanawia iść do pracy. Dziwnym zrządzeniem losu niemal zaraz na wstępie znajduje ofertę pewnego biura i jeszcze dziwniejszym - jest przyjęta, co mnie zdumiało niezmiernie, bo ani bardzo młoda, ani powabna, nie mówiąc o zerowych biurowych umiejętnościach, ale potem się okazuje, że szef niezupełnie tego wymaga. Pewnego razu zauważa na nogach swojej pracownicy ślady po oparzeniach i tak się zaczyna pierwsza perwersyjna gra. Najbardziej rozbawiła mnie scena, gdy sekretarka półleżąc na stole, oparta o niego łokciami, z niedbale wypiętą pupą, monotonnym głosem czyta jakieś urzędowe pismo; w tym czasie szef spuszcza jej potężne manto. Nie dało się już ukryć, że wszelkie ich wzajemne powiązania oraz ekscesy są zwyczajnym związkiem sado-maso. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiem szczerze, że dla mnie nie ma w tym nic oryginalnego - ot, spotkało się dwoje ludzi o podobnych skłonnościach, tyle tylko, że panienka nie ma żadnych zahamowań, a pan widzi, że dzieje się z nim coś niedobrego, więc próbuje się powstrzymywać, na co zdesperowana i niezaspokojona kobieta manifestacyjnie wysyła do niego list z wkładką w postaci dżdżownicy, i wszystko wraca do normy. Należy też wspomnieć, że choć oboje mają na siebie wielką ochotę, to jednak pan z całej siły powstrzymuje się od konsumpcji, a panna z tego powodu coraz bardziej cierpi (o co pewnie chodziło); tego dnia, gdy pojawiła się dżdżownica, pan i władca w końcu artykułuje swoje pragnienia, ale nie całkiem we właściwym kierunku :) Potem, wściekły na siebie, aranżuje jeszcze raz pierwszą scenę spotkania w biurze i zamiast potwierdzić przyjęcie, wywala dziewczynę w dość brutalny sposób, krzycząc "get out". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I poszła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wydawało się, że wyjdzie za mąż, bo tak jakby zapomniała swego szefa, już znalazła chłopaka, już przymierzała suknię, już była cała gotowa... gdy wtem rozjaśniło się jej lico, oczy i cała reszta, i wybiegła na ulicę, i pobiegła, nie krzycząc co prawda "mój ci on", ale "kocham cię". Były szef osłupiał, bo myślał, że ma problem z głowy - tymczasem to był dopiero początek, oczywiście, końca. Na wszelki wypadek postanowił uciec, rozkazując napalonej sekretarce czekać na niego w bezruchu (co za perwersja) do czasu aż się pojawi - i spłynął do domu, wcześniej informując narzeczonego, gdzie przepadła przyszła żona. Uparta kobieta nie dała się wyciągnąć zza biurka, trwała tak trzy dni i trzy noce, aż zainteresowały się nią media, wtedy udzieliła kilku wywiadów i padła na pysk, dosłownie, z wycieńczenia. Wtedy właśnie jej potencjalny mężczyzna wkroczył do akcji, przyjeżdżając wielką limuzyną - nieprzytomną panienkę zabierając do siebie i dla siebie. Potem, gdy już ją porządnie wykąpał, wreszcie mogli dokonać tego, o co od początku chodziło, i daję słowo, że ani jedna sekunda nie była tak podniecająca, jak w czasie, gdy tego NIE robili. Co zresztą opowiedziano pod koniec filmu: gdy udało im się zalegalizować związek, stał on się takim jak wszystkie, bez większych uniesień :) Sama nie wiem, czy mam to traktować jako ostrzeżenie przed skrzeczącą codziennością? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Secretary, USA 2002)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Steven Shainberg&lt;br /&gt;zdj. Steven Fierberg&lt;br /&gt;muz. Angelo Badalamenti&lt;br /&gt;obsada: M. Gyllenhaal, J. Spader&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do sceny z muzyką Badalamenti: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=28W3d3brIf0"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=28W3d3brIf0&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: obyczajowy, erotyczny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/YzPFMfPPzs0&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/YzPFMfPPzs0&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6877718743503854141?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6877718743503854141/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6877718743503854141' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6877718743503854141'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6877718743503854141'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/sekretarka.html' title='Sekretarka'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1746831352023021112</id><published>2010-02-03T13:01:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T14:56:30.928+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Wojna państwa Rose</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRMeJgCqE6I/AAAAAAAABQ4/53MsWqxmGcA/s1600-h/waroses.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 154px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRMeJgCqE6I/AAAAAAAABQ4/53MsWqxmGcA/s200/waroses.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265585537894978466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę czytałam, ale nie była nawet w połowie tak dobra jak to, co zobaczyłam na ekranie. Nie ma się co dziwić: świetna obsada, przypominająca trochę tę z filmu "Miłość, szmaragd i krokodyl" - Danny de Vito, Michael Douglas i Kathleen Turner. De Vito gra adwokata, wspominającego dzieje małżeństwa państwa Rose, którzy poznali się podczas licytacji cennych dzieł sztuki, a swoje życie prywatne najpierw zmienili w raj, potem w piekło. Wszystko zaczyna się od tego, że Barbarze Rose przestaje się podobać odgrywanie gospodyni domowej pozostającej w cieniu męża, który odnosi nieprzerwane sukcesy na każdym polu... lecz nagle, podczas pewnego ważnego spotkania, rzuca go na glebę coś, co do złudzenia przypomina zawał serca, a wtedy Barbara uświadamia sobie, jak miło jest żyć samotnie. Po czym okazuje się, że dąży do rozwodu, ale co z ogromnym, wspaniałym domem, który sama znalazła i przez wiele lat ze smakiem, starannie urządzała, wkładając w to całe serce? Państwo Rose rozpoczynają walkę o dom, od błahostek przechodząc do absurdalnych (zniszczona przez Olivera ryba, zniszczony przez Barbarę samochód) a nawet odrażających czynów (Barbara podaje Oliverowi na kolację pasztet z jego psa z hasłem "wierny do ostatniego kęsa"), zakończonych całkowitym wytłuczeniem kolekcji porcelanowych figurek. Los płata figle, tak było i tym razem, państwo Rose spotkali się po raz ostatni w bardzo dziwnym i dość niewygodnym miejscu, i nie zdążyli podać sobie ręki na zgodę... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kathleen Turner jako pani Rose jest po prostu zadziwiająca, ale nie bez powodu producenci zawsze zwracali uwagę na jej długie, smukłe nogi. Potrafi je zacisnąć wokół żeber mężczyzny jak kleszcze, zgniatając niemal na śmierć, i tak się zastanawiam, czy Michael Douglas rzeczywiście miał potem problemy z oddychaniem? :) Film był nominowany do kilku ważnych nagród, niestety nie zdobył żadnej, ale i tak został zauważony. Tytuł przekornie nawiązuje do słynnej wojny dwóch róż... która jednak zakończyła się małżeństwem, a nie rozwodem. Wielbicielom czarnych komedii - polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5ebv3i_9Ltc&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5ebv3i_9Ltc&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: czarna komedia, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1746831352023021112?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1746831352023021112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1746831352023021112' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1746831352023021112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1746831352023021112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/wojna-panstwa-rose.html' title='Wojna państwa Rose'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRMeJgCqE6I/AAAAAAAABQ4/53MsWqxmGcA/s72-c/waroses.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8063424455112286442</id><published>2010-02-02T12:08:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T14:57:29.736+02:00</updated><title type='text'>Pokochajmy się</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sy8yoam7vOI/AAAAAAAACB4/lt_WU_-81sM/s1600-h/pokochajmy.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 136px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sy8yoam7vOI/AAAAAAAACB4/lt_WU_-81sM/s200/pokochajmy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417604546668772578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy widziałam ten film wiele, wiele lat temu, na przeglądzie poświęconemu Marilyn Monroe. Zapamiętałam z niego scenę, w której Amanda uczy sztuki aktorskiej swego nowego kolegę, Alexandra Dumas; ma on sobie wyobrażać, że jest miliarderem, i powtarzać "jestem wesz... jestem wesz...". Od tamtej pory polowałam na film, polowanie się udało, choć kopia jest wyblakła i złej jakości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy. Fabuła: pewien multimilioner przypadkiem dowiaduje się, że w jednym z podrzędnych teatrzyków rewiowych ma być wykpiony i on i kilka równie znanych osobistości. Powodowany dziwną ciekawością, idzie obejrzeć ów spektakl, a wtedy, niemal w drzwiach, spotyka śliczną szansonistkę, Amandę. Śpiewa ona piosenkę "My Hearts Belongs to Daddy", która tak bardzo trafia do serca Jean-Marc Clementa, że miliarder natychmiast jest zakochany. Ponieważ ociąga się z wyjściem, biorą go za parodystę (jest niesamowicie podobny do Clementa) a on, żeby się zbliżyć do Amandy, przyjmuje propozycję i zaczyna parodiować samego siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciąg dalszy to walka Clementa o zaintrygowanie Amandy, bowiem wymyślił sobie, że jeśli dziewczyna go pokocha, to nie dla jego pieniędzy, lecz dla osobowości. Przybiera zatem nazwisko i postać skromnego francuskiego chłopaka Alexandra Dumas, ale w swoim imperium nie przestaje się kształcić: bierze lekcje tańca, śpiewu, i stara się zostać komikiem. Niestety w żadnym z tych kierunków nie wykazuje zbytniego talentu, dlatego musi to nadrabiać posunięciami zza węgła: kupuje nowe dowcipy, piosenki, a w końcu pakiet kontrolny akcji teatrzyku. Piosenkę, którą dla niego napisano, wykonuje tak sobie (lepiej idzie mu całowanie - nic dziwnego, bo Clement znany jest z miłosnych podbojów), więc Amanda, która jest dobrą koleżanką, zabiera Dumasa na kolację, żeby w tym czasie Tony, etatowy piosenkarz teatrzyku, miał szansę, śpiewając tę drogą, nie dla niego napisaną piosenkę. Podczas kolacji Clement ma dość już udawania i wyznaje Amandzie nie tylko miłość, ale i swoje... bogactwo. Amanda jest w szoku, ponieważ udało się jej pokochać nieśmiałego Alexandra, natomiast nie bardzo lubi sztywnego, bez poczucia humoru, i kobieciarza, Clementa. Do tego nie wierzy nikomu i uważa, że Dumas zbyt daleko posunął się w swoim naśladowaniu Clementa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To komedia romantyczna, która do dziś urzeka (mnie urzekła) bezpretensjonalnym wdziękiem; jest w niej mnóstwo humoru, są zabawne dialogi, i wiele muzycznych perełek.  Szczególne wrażenie robi wejście Marilyn, jest odziana tylko w duży sweter i ciemne rajstopy, jej blada buzia z wielkimi ciemnymi oczami i burzą blond włosów, przykuwa całą uwagę widza. Przyglądałam się uważnie, żeby odkryć, co tak pociągało mężczyzn w Marilyn. Podczas kręcenia tego filmu nie wyglądała za dobrze: przygruba, w źle uszytych sukniach. Ale wciąż kusząca. Myślę, że równie ponętnie wyglądałaby w worku pokutnym, bowiem nie w figurze jej wdzięk... z przyjemnością obejrzałam cały film, choć zastanawiałam się też, gdzie ta chemia między nią a Montandem, z którym podobno miała wtedy romans. No i w końcu doczekałam się, ale dopiero w ostatniej scenie - w windzie :) Montand to osobna historia... choć na ogół nie lubię Francuzów, tutaj bardzo mi się spodobał, poza tym grał tak uwodzicielsko, że za samą aparycję należały się oklaski - nawet w wyciągniętym sweterku i starych spodniach z lombardu, pokazywał klasę. Hmmm... zadziwiająca metamorfoza młodego włoskiego fryzjera :) Na ekranie, oprócz nich, także Bing Crosby, Gene Kelly i Milton Berle (padają tam słowa "... naprawdę wszyscy Amerykanie nazywają ciebie wujkiem?..." - moim zdaniem, jako komik, pffff). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zimowe długie wieczory ten film jest naprawdę w sam raz. &lt;br /&gt;Może i niezbyt dobry. Może banalny. Ale powiadam... uroczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xfbMtSs2P8A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xfbMtSs2P8A&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marilyn Monroe - My Heart Belongs to Daddy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3QKK47bK_WA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3QKK47bK_WA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia romantyczna&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8063424455112286442?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8063424455112286442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8063424455112286442' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8063424455112286442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8063424455112286442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/pokochajmy-sie.html' title='Pokochajmy się'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sy8yoam7vOI/AAAAAAAACB4/lt_WU_-81sM/s72-c/pokochajmy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2753475303107993434</id><published>2010-02-02T12:06:00.003+01:00</published><updated>2011-10-08T15:00:43.922+02:00</updated><title type='text'>Sliver</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SSLKN3CgbBI/AAAAAAAABUA/8sn0t93yc8U/s1600-h/sliver.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SSLKN3CgbBI/AAAAAAAABUA/8sn0t93yc8U/s200/sliver.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269996853438475282" /&gt;&lt;/a&gt;Śliczna Sharon Stone znów w niejednoznacznej roli, tym razem jako osaczona, ale bynajmniej nie ofiara. Carly Norris, redaktorka dużego nowojorskiego wydawnictwa, po serii prywatnych niepowodzeń rozpoczyna nowe życie. Wprowadza się do luksusowego apartamentu na Manhattanie, w wieżowcu, nazywanym "Sliver". Niebawem poznaje przystojnego młodego (młodszego od siebie!) mężczyznę, z którym nawiązuje hmmm.... gorący romans. O jej względy stara się także znany pisarz, także mieszkający w tym samym wieżowcu. To dodaje skrzydeł, ale jednocześnie powoduje niepokój, ponieważ okazuje się, że mieszkania są na podglądzie jej kochanka Zacka, okablowane, poza tym w budynku dzieją się rzeczy dziwne, mianowicie ludzie niespodziewanie umierają. Zack ma ambicje ulepszania życia wszystkim obserwowanym - Carly jest tym lekko przerażona, tym bardziej, że znajduje kasetę z zapisem video sesji intymnej Zacka i poprzedniej lokatorki jej mieszkania, która wyleciała przez okno... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to wprawdzie obraz na miarę wcześniejszego "Basic Instinct", choć scenariusz wyszedł spod ręki tego samego autora, Joe Eszterhasa. Lecz klimat zagrożenia, podglądania, klaustrofobii, wzmaga się z każdą chwilą. Zakończenie jest zaskakujące, jakby nie dopowiedziane, bez bardzo mocnego akcentu, ale to dobrze, bo po co zawsze stawiać kropkę. Gdyby pokusić się o podsumowanie, można zaryzykować stwierdzenie, że nie ten ma władzę, kto dzierży pilota, tylko ten, kto ma... podgląd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czołówka filmu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=JDCB6oLhX9g"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=JDCB6oLhX9g&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: thriller, sensacyjny, erotyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2753475303107993434?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2753475303107993434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2753475303107993434' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2753475303107993434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2753475303107993434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/sliver.html' title='Sliver'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SSLKN3CgbBI/AAAAAAAABUA/8sn0t93yc8U/s72-c/sliver.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3351940758557375895</id><published>2010-02-02T12:02:00.007+01:00</published><updated>2011-10-08T14:59:07.859+02:00</updated><title type='text'>Zimny pocałunek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SNIYZBt3HCI/AAAAAAAABCg/p8w_4ehA3gA/s1600-h/kissed.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SNIYZBt3HCI/AAAAAAAABCg/p8w_4ehA3gA/s200/kissed.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5247283334076636194" /&gt;&lt;/a&gt;"Zimny pocałunek" obejrzałam z ambiwalentnymi uczuciami. To historia pewnej młodej kobiety zafascynowanej misterium śmierci; cały problem w tym, że jej partnerzy - kiedy dochodzi do hmmm... spotkania, są już, nazwijmy to elegancko - po drugiej stronie. A ona w żaden sposób nie chce przyjąć do wiadomości, że żywy mężczyzna jest przynajmniej o klasę lepszy od takiego, co to już nie kiwnie ani ręką ani nogą, nie powie też słowa miłego na dzień dobry czy dobranoc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc nasza nekrofilka odprawia czary nad panami tuż przed pochówkiem, a dla niektórych nawet tańczy - przedziwne to zauroczenie kończy się tragedią, bo jeden z odrzuconych przysiągł, że w taki czy inny sposób połączy się z upartą pannicą, po czym dopiął swego, bo pozostało tylko jedno logiczne, choć szokujące rozwiązanie; na nieszczęście człowiek był myślący i bez pudła na to wpadł, popełniając bardzo spektakularne samobójstwo. Oczywiście natychmiast stał się obiektem zainteresowania panienki i oto dopełniło się ich przeznaczenie, choć przez chwilę się zastanawiałam, czy nie można było trochę pooszukiwać, żeby nieszczęsny amant zachował życie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Kissed, Kanada 1996)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Lynne Stopkewich&lt;br /&gt;muz. Don MacDonald&lt;br /&gt;zdj. Gregory Middleton&lt;br /&gt;obsada: M. Parker, P. Outerbridge, J. Brazeau&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do filmowego intro:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=IknTvhNtWOM&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3351940758557375895?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3351940758557375895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3351940758557375895' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3351940758557375895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3351940758557375895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/zimny-pocaunek.html' title='Zimny pocałunek'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SNIYZBt3HCI/AAAAAAAABCg/p8w_4ehA3gA/s72-c/kissed.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6108419292372072924</id><published>2010-02-02T12:02:00.006+01:00</published><updated>2010-02-03T12:59:45.507+01:00</updated><title type='text'>Nagie tango</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0ZI4NHz8I/AAAAAAAAAS8/4sc7VliP2sU/s1600-h/nakedtango.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0ZI4NHz8I/AAAAAAAAAS8/4sc7VliP2sU/s200/nakedtango.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209847984254603202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawie nie znany film, dawno temu pokazany przez "Jedynkę", ale tak późno, że załapali się na niego chyba tylko koneserzy. Między innymi - ja. Skusiła mnie obsada: Mathilda May, Vincent d'Onofrio i Fernando Rey. Skojarzenia miałam już od razu, z "Mrocznym przedmiotem pożądania", jak się okazało, poniekąd słuszne, ponieważ i tutaj dochodzi do zamiany osobowości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewna zamężna (znudzona życiem z dużo starszym mężem) młoda kobieta w czasie długiego i nudnego rejsu jest świadkiem samobójstwa innej młodej kobiety, i po chwilowym szoku postanawia wykorzystać swoją szansę na nowe życie, po prostu wchodząc w rolę samobójczyni. Okazuje się, że polska (!!!) topielica została poślubiona per procura jakiemuś latynoskiemu fircykowi, który natarczywie domaga się wypełnienia warunków umowy, zwłaszcza tej dotyczącej hmmmm, pożycia. Do tego jest współwłaścicielem lupanaru, o czym nie wiedziała Alba, wychodząc za niego za mąż. Po kilku drastycznych scenach pojawia się właściwy protagonista, czyli Cholo. Cud, miód i nie wiem, co jeszcze można równie smacznego powiedzieć o postaci, którą gra Vincent d'Onofrio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyną miłością tego człowieka jest wyłącznie tango, ale to się zmienia, gdy poznaje Albę; potem jego życie przeplatają dwie namiętności - Ona i taniec. Cholo wymyśla najdziwniejsze klimaty i najdziwniejsze scenariusze dla folgowania swym żądzom, kadry są coraz bardziej krwiste, aż w końcu rzeczywiście docieramy do rzeźni, gdzie para kochanków tańczy bardzo ostro, wręcz brutalnie. Film nie kończy się happy endem, choć gdyby przyjąć, że dobrą śmiercią jest ta, która dosięgnie nas w chwili, gdy oddajemy się ulubionemu zajęciu - warunki zostały spełnione. Zauroczyła mnie magia tanga, duszna, pełna napięcia atmosfera, i zwierzęca erotyka w każdym ujęciu, spotęgowana sugestywną grą aktorów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Mathildę May warto zwrócić szczególną uwagę - ma interesującą urodę i nieskazitelne, posągowe ciało, co widać zwłaszcza w jednym filmie, który ją do cna eksponował - "Lifeforce". Natomiast Vincent d'Onofrio to aktor, który na razie był obsadzany w rolach charakterystycznych, a przecież, gdy dobrze spojrzeć, ma warunki i urodę amanta. Nie wolno tylko patrzeć na Edgara z "Man in Black", bo to nietypowa jego rola. Warto natomiast obejrzeć: "Święci domowego ogniska", "Feeling Minnesota", "Jezioro Salton".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Naked Tango/Tango Desnudo, Argentyna-Japonia-USA, 1991)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Leonard Schrader&lt;br /&gt;muz. Thomas Newman&lt;br /&gt;obsada: M. May, F. Rey, V. d'Onofrio, E. Morales&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu - link do jedynego porządnego clipa:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=2uYUSv1GD4s"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=2uYUSv1GD4s&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: obyczajowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6108419292372072924?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6108419292372072924/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6108419292372072924' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6108419292372072924'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6108419292372072924'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/nagie-tango.html' title='Nagie tango'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0ZI4NHz8I/AAAAAAAAAS8/4sc7VliP2sU/s72-c/nakedtango.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1935979582436248704</id><published>2010-02-02T11:53:00.010+01:00</published><updated>2011-10-08T14:58:22.002+02:00</updated><title type='text'>Ostatnie tango w Paryżu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN9zzRBz-fI/AAAAAAAABGg/9vc9OBLtL2k/s1600-h/lastango.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN9zzRBz-fI/AAAAAAAABGg/9vc9OBLtL2k/s200/lastango.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5251043015118813682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Zawsze miłość. Tu nie ma miejsca na miłość, proszę wyjść!!"&lt;/span&gt; - oto słowa kobiety, prowadzącej turniej tańca, gdy Marlon Brando i Maria Schneider wychodzą na parkiet, żeby zatańczyć. Ich taniec jest całkiem inny od tego poprawnego, ocenianego. Wyczuwa się w nim to, czego film był pozbawiony od samego początku. Czułość, delikatność, wrażliwość. Dopiero teraz. Dopiero teraz Paul wyznaje swoje uczucia, ale Jeanne już go nie chce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedziwny film. W naszych czasach powstało już kilka podobnych ("Pianistka", "Intymność"), ale ten wciąż fascynuje, zmusza do myślenia. Dawno temu odczytano go jako manifest pornograficzny i nawet oskarżono reżysera oraz producentów za konkretne czyny, ale był to wielki błąd, bo ostre sceny erotyczne nie zaistniały bez powodu. Marlon Brando, ten piękny uwodziciel, wciela się w zgaszonego, zmęczonego życiem Amerykanina, który przypadkiem poznaje młodą Francuzkę i w związku erotycznym doznaje  chwilowego zapomnienia. Ich pierwsze spotkanie, po wymianie kilku niezbyt miłych zdań, kończy się seksem, czysto zwierzęcą kopulacją, prawie gwałtem, choć dziewczyna wcale się nie opiera. Potem następują kolejne dni, które spędzają wspólnie. Dziewczyna jest już związana z młodym filmowcem, ale ten związek jest zaledwie poprawny, ona szuka mocnych wrażeń. Dostaje to, czego pragnie. Paul natomiast - chce zapomnieć o śmierci żony, o całym świecie. Wymyślił sobie, że tylko seks bez żadnych uczuć może go otępić, i realizuje ten scenariusz, nie zauważając przemian, które w nim powoli zachodzą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie bardzo dobre role, Marlona Brando oraz Marii Schneider - on ma w dorobku wiele bardzo dobrych filmów, ona zaledwie przed chwilą debiutowała... twarz ma jeszcze dziecięcą, taką uroczo zaokrągloną, za to ciało dojrzałej kobiety, a co do czynności, które wykonuje, są one niczym wobec słów, które aktorzy wypowiadają, i moim zdaniem, cała perwersja nie tkwi w czynach, tylko języku, na przykład podczas słynnej sceny "z masłem" Maria Schneider musi powtarzać pewne frazy, zupełnie nie korespondujące z tym, co się dzieje na ekranie. Aktorka po ukończeniu filmu musiała poddać się leczeniu psychiatrycznemu - podobnie ze swoją gwiazdą, Iwoną Petry, postąpił Andrzej Żuławski, ale te dwa filmy dzieli ogromna przepaść, "Szamanki" nie da się oglądać, a gdy ktoś to z samozaparciem zrobi, obejrzenie nic nie wnosi, natomiast "Ostatnie tango w Paryżu" jest zrobione perfekcyjnie i skłania do refleksji. Pod tym względem niektórzy mają rację - Bertolucciemu udało się stworzyć ponadczasowy film. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Last Tango in Paris, Włochy/Francja 1972)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Bernardo Bertolucci&lt;br /&gt;muz. Gato Barbieri&lt;br /&gt;zdj. Vittorio Storaro&lt;br /&gt;obsada: M. Brando, M. Schneider, J.P. Leaud, C. Allegret&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qX_4A6d_Q-U&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qX_4A6d_Q-U&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="540" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, erotyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1935979582436248704?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1935979582436248704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1935979582436248704' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1935979582436248704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1935979582436248704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/ostatnie-tango-w-paryzu.html' title='Ostatnie tango w Paryżu'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN9zzRBz-fI/AAAAAAAABGg/9vc9OBLtL2k/s72-c/lastango.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4210624389804353750</id><published>2010-02-02T11:53:00.007+01:00</published><updated>2010-02-03T13:08:26.897+01:00</updated><title type='text'>Notting Hill</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKEocQx5DdI/AAAAAAAAAm0/b9TDgMEdZvU/s1600-h/notting_hill.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKEocQx5DdI/AAAAAAAAAm0/b9TDgMEdZvU/s200/notting_hill.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233508707986902482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ekranie dwie osoby, uważane za jedne z najseksowniejszych w historii współczesnego kina - Julia Roberts i Hugh Grant. Nie lubię Granta, za ten jego kościsty uśmiech, choć w komedii o Bridget Jones dał z siebie wszystko, a nawet więcej. Jest w tych Angolach, ale tylko niektórych, sztywniactwo - bynajmniej nie myślę o Jasiu Fasoli, ten to jest przystojny, a prezentuje się lepiej niż niejeden Amerykanin, zresztą już Monty Pythoni dowiedli, że nie każdy Brytyjczyk musi grać, jakby tańczył taniec irlandzki z rękami blisko tułowia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ad rem: gwiazda filmowa, Anna Scott, przypadkiem wchodzi do niewielkiego antykwariatu, specjalizującego się w książkach podróżniczych, i oczywiście spotyka tam uroczo rozwichrzonego Granta. To miało być ich pierwsze i ostatnie spotkanie, ale okazuje się TYLKO pierwszym. Za chwilę Grant idzie na lunch i jest tak niezgrabny, że na ulicy ochlapuje Annę sokiem pomarańczowym. Po czym przerażony zaprasza ją do własnego domu, żeby zrobiła ze sobą porządek. Anna przyjmuje zaproszenie, następnie dochodzi do wniosku, że czas na jakieś zmiany w swoim życiu, i warto może posmakować, na odmianę, Anglika. Jeden pocałunek przy drzwiach, i Grant zaczyna chodzić z głową w obłokach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała galeria drugoplanowych postaci przedstawiona jest dużo ciekawiej niż główni bohaterowie. Mamy więc małe stadko nieudaczników: maklera giełdowego, który właśnie stracił pracę; młodszą siostrę Granta z wyłupiastymi oczkami i lekko punkową fryzurą, która doskonale zdaje sobie sprawę ze swej niedoskonałej urody, ale umie cieszyć się życiem; przyjaciółkę Granta, poślubioną jego przyjacielowi po tym, jak spadła ze schodów i została unieruchomiona na wózku - być może na całe życie; oraz właściciela knajpy, która wciąż świeci pustkami, bo nie ma reklamy. W końcu sam główny bohater: straszliwa ciamajda, nie umiejąca sforsować ogrodzenia pięknego parku, a także przeprowadzić zwykłego standardowego wywiadu, czy powiedzieć kilku ostrych słów osobom, obrażającym jego kobietę. Za to całuje bosko, a przynajmniej tak się wydaje, patrząc na wniebowziętą Julię Roberts. Aktorka zaprasza swoją nową zdobycz do hotelu, można domniemywać, że na upojną noc, tymczasem pojawia się tam jej amerykański chłopak (gra go nie wymieniony w czołówce, zachowujący się jak troglodyta, Alec Baldwin!) i wszystkie plany diabli biorą. Julia nie odpuszcza tak lekko i doprowadza do finału, ale trwa to czas jakiś, a ten czas... trochę zmienia także naszego nieszczęsnego Granta. Muszę dodać, że z większą przyjemnością patrzyłam na drugiego aktora - Rhysa Ifansa, który w tym filmie wcielił się w odrażającego współlokatora naszego księgarza.  Walijczyka. Wspomniany Ifans chodzi w dziwacznych awangardowych ciuszkach, jest wciąż nie domyty, wygląda jak naćpany, obleśny facet, którego należy z daleka omijać... ale jest w tym wszystkim prawdziwszy niż celuloidowy amant Granta. Brawa także dla boskiej Julii: umie bywać zwykłą dziewczyną :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film jest naprawdę inteligentnie opowiedziany i podobał mi się na tyle, żeby o nim napisać kilka zdań. Miła rozrywka na pochmurny wiosenny wieczór, trochę jak historia Kopciuszka w wydaniu męskim, szkoda tylko, że takie cuda nie zdarzają się w naszym kraju - to Amerykanie są na tyle zwariowani, żeby wymyślać szalone historie, a Brytyjczycy, żeby w nich uczestniczyć. Nasza codzienność to raczej "Sara", "Show", "Kariera Nikosia Dyzmy", "Chłopaki nie płaczą" czy "Kiler" - wszystko przaśne, z wyjątkiem pierwszego wspomnianego filmu; wszędzie zero romantyzmu, za to wyraźnie zaznaczony owczy pęd do kombinacji oraz zdobywania kasy... za wszelką cenę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przenosimy się do tego czarodziejskiego kraju za wielką wodą? &lt;br /&gt;Tam wszystko jest możliwe. Hmmmm?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Notting Hill, USA/Wielka Brytania - 1999)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Roger Michell&lt;br /&gt;zdj. Michael Coulter&lt;br /&gt;muz. Trevor Jones&lt;br /&gt;obsada: Julia Roberts, Hugh Grant, Rhys Ifans, Tim McInnerny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=8SNmL5lJNxs"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=8SNmL5lJNxs &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, romans, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4210624389804353750?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4210624389804353750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4210624389804353750' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4210624389804353750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4210624389804353750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/notting-hill.html' title='Notting Hill'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SKEocQx5DdI/AAAAAAAAAm0/b9TDgMEdZvU/s72-c/notting_hill.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4189343561480049617</id><published>2010-02-02T11:51:00.003+01:00</published><updated>2011-10-08T15:01:16.738+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Tatuaż</title><content type='html'>(obojętne trącanie tatuowanych strun)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHD7wFJ-2SI/AAAAAAAAAuU/tPd7t4lQHPs/s1600-h/tatoo.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHD7wFJ-2SI/AAAAAAAAAuU/tPd7t4lQHPs/s200/tatoo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5219948771558742306" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny film Jane Campion - "Tatuaż", reklamowany był jako "bardzo ostry", co mnie zdziwiło o tyle, że gra w nim Meg Ryan - etatowa dziewczynka amerykańskiego kina. Może zresztą nie powinnam się tak dziwić, bo na ekranie jest jeszcze obecna Jennifer Jason Leigh, a ona nie stroni od drastycznych scenariuszy. Niestety, jest to kolejne dzieło Campion, które mi się nie spodobało, bo znów nie znalazłam w nim za grosz autentyku. Nie mam pojęcia, czy tylko się czepiam, czy faktycznie aktorzy grający w jej filmach (z wyjątkiem Fortepianu) są tacy drętwi, ale obejrzałam całą historię nawet lekko zniesmaczona. Wyglądało, jakby Meg Ryan przyjęła rolę, żeby choć na chwilę zerwać ze stereotypem, ale już nie wystarczyło jej pary, żeby pokazać lwi pazur; kryminalny wątek jest banalny i powierzchowny, a psychologiczno - miłosny zarysowany tak, że nie miałam o czym myśleć, kiedy film się skończył. Z ostrych scen - niemal na samym początku kilkunastosekundowa scena jak wycięta z filmu porno, która zresztą nie bardzo pasuje do całości, i kto wie, czy moja wersja nie została pocięta przez cenzurę, choć prawdę mówiąc, nie wiem po co mieliby to robić - nie takie rzeczy się widywało i już nie budzi to zgorszenia, najwyżej wzruszenie (ramion). Dodajmy, że piękna Meg ma zwyczaj sypiać półnago i pokazuje się kilka razy topless, na tym polega ostrość scen erotycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A można było zrobić dobry film kryminalny, bo przecież motyw ciekawy - nauczycielka osaczana coraz bardziej, to przez nieznanego seryjnego mordercę, to przez detektywa prowadzącego dochodzenie w tej sprawie. Rozczłonkowane zwłoki kobiet są znajdowane tu i tam, aż następuje wielkie bęc i ostatnią ofiarą staje się siostra głównej bohaterki (Leigh); potem Ryan baaaaardzo perwersyjnie zakuwa swego kochanka/detektywa w kajdanki, odjeżdżając w siną dal z jego partnerem, który oczywiście jest poszukiwanym mordercą, lecz pod koniec filmu marnie ginie z jej ręki. Trochę jestem zakłopotana, bo o ile poprzedni film Campion spowodował jakieś przemyślenia, tak ten - skończył się i nie pozostawił żadnych wrażeń. Jedyne, co mi się podobało, to zdjęcia: mocne, kolorowe, w soczystych kontrastowych barwach. I nadal "Fortepian" przez swą surowość pozostaje niedościgłym dziełem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(In the Cut, USA 2003)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Jane Campion&lt;br /&gt;muz. Hilmar Orn Hilmarsson&lt;br /&gt;zdj. Dion Beebe&lt;br /&gt;obsada: M. Ryan, M. Ruffalo, J.J. Leigh&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=vDaM3ruXoS8&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: thriller, erotyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4189343561480049617?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4189343561480049617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4189343561480049617' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4189343561480049617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4189343561480049617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/tatuaz.html' title='Tatuaż'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHD7wFJ-2SI/AAAAAAAAAuU/tPd7t4lQHPs/s72-c/tatoo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2664678388439096742</id><published>2010-02-02T11:51:00.002+01:00</published><updated>2010-02-02T11:52:01.861+01:00</updated><title type='text'>Święty dym</title><content type='html'>(święte krowy lubią święty dym)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHH5fgypMbI/AAAAAAAAAuc/hxyyYMRnhgA/s1600-h/holysmoke.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHH5fgypMbI/AAAAAAAAAuc/hxyyYMRnhgA/s200/holysmoke.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220227762872725938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów mowa o Jane Campion - to "Święty dym", który kupiłam zwabiona nazwiskami Kate Winslet i Keitela. Podczas pierwszej projekcji zasnęłam zaraz na początku, ale wczoraj bohatersko dotrwałam do końca. Jedyne, co mi się podobało, to zdjęcia. Cała fabuła jest mocno wydumana, a aktorzy trzymają wielki dystans. Wcale nie widać namiętności terapeuty do swojej pacjentki, i wszystko co robią, jest odczłowieczone, choć może tak powinno być, bo gra toczy się o nieobecną duszę kobiety. Interesujące było coś innego - zderzenie kultury wschodu i zachodu, wybór Australijki (stonowany, choć kipiący namiętnościami wschód) i dążenia jej rodziny, żeby wróciła do domu, gdzie czekają: hałas, anarchia oraz narkotyki. Czasem lepiej jest nie dokształcać prostych ludzi, bo wprawdzie zyskują pewną niepotrzebną wiedzę, ale tracą coś, co określiłabym jako wielki, pierwotny spokój. Kobieta została potraktowana jak małpka i choć sobie na to zasłużyła, było mi jej żal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepotrzebnie dodano kawałek happy endu, w którym para chwilowych kochanków wymienia maile - lepiej było zakończyć film w chwili, gdy skatowani sobą i różnymi, nazwijmy to, warunkami zewnętrznymi, jadą ciężarówką, a kobieta obejmuje mężczyznę jak matka, źródło wszechrzeczy. Ale ten informatyczny, komputerowy happy end jest bardzo amerykański i widocznie nie mogli się powstrzymać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Konkluzja jest taka: faceci, nie farbujcie włosów, jeśli chcecie na dobre uwieść jakąś pulchną blond nastolatkę... A co do tytułu notki, to już sobie przypomniałam, skąd ta święta krowa. Oczywiście, Winslet :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Holy Smoke, USA-Australia 1999)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Jane Campion&lt;br /&gt;muz. Angelo Badalamenti&lt;br /&gt;zdj. Dion Beebe&lt;br /&gt;obsada: K. Winslet, H. Keitel, P. Grier&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=eM_HtuZQITQ&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, obyczajowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2664678388439096742?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2664678388439096742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2664678388439096742' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2664678388439096742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2664678388439096742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/swiety-dym.html' title='Święty dym'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SHH5fgypMbI/AAAAAAAAAuc/hxyyYMRnhgA/s72-c/holysmoke.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7044183254035445475</id><published>2010-02-02T11:50:00.002+01:00</published><updated>2011-10-08T15:01:01.460+02:00</updated><title type='text'>Zakochany bez pamięci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF9SZFBNmzI/AAAAAAAAAo0/HOWFQbgV2DE/s1600-h/zakochany.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF9SZFBNmzI/AAAAAAAAAo0/HOWFQbgV2DE/s200/zakochany.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214977484315794226" /&gt;&lt;/a&gt;Nie jest to wcale komedia romantyczna, i nie ma wiele wspólnego z komedią. To raczej wędrówka w głąb ludzkiego umysłu, który chciałby pozbyć się pewnych wspomnień, a nie jest w stanie ich zlikwidować bez doszczętnego zniszczenia pamięci także dobrych i miłych chwil. Pewna ekscentryczna dziewczyna o pięknym imieniu Clementine (Kate Winslet), czując się nieszczęśliwie związaną z Joelem (Jim Carrey), postanawia poddać się zabiegowi wymazania go. Tak się też dzieje - zyskuje chwilową wolność. Joel idzie jej tropem i też decyduje się na podobny zabieg, jednak podczas wykonywania go, nagle dochodzi do wniosku, że chciałby zatrzymać przynajmniej niektóre skrawki życia. Niestety, nie ma sposobu, żeby powstrzymać proces, lecz Joel wciąż ucieka z wirtualnego pola destrukcji. Dzieją się różne dziwne rzeczy, większość tylko w jego umyśle; a realnie - asystentka lekarza, wykonującego zabiegi, nagle odkrywa, że miała romans z szefem, ale wszelkie wspomnienia usunęła. Doznaje szoku; następnego dnia porzuca pracę, zabierając ze sobą kasety magnetofonowe, dokumentujące wszystkie wykonane zabiegi, a potem wysyła je byłym pacjentom, w tym Joelowi oraz Clementine. Joel po przebudzeniu niczego już nie pamięta, ale jadąc do pracy, nagle zmienia plany i wsiada do zupełnie innego pociągu, gdzie poznaje ekscentryczną dziewczynę, Clementine. Gdy postanawiają spędzić razem noc, Clementine wpada na chwilę do swojego mieszkania po szczoteczkę do zębów i zabiera korespondencję, wśród której jest kaseta, wysłana przez asystentkę. Niczego nie podejrzewając, odsłuchuje ją w samochodzie Joela... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film powstał na fali produkcji, zabawiających się tematem relatywności czasu, podobnych do "Efekt motyla", "Memento", "Pięćdziesiąt pierwszych randek", czy choćby nawet - "Dzień świstaka". Po raz pierwszy od długiego czasu zobaczyłam Kate Winslet jako kobietę z krwi i kości, czyli kapryśną i zmienną, a nie jakąś BEZPCIOWĄ pulchną pannicę. Tak samo Jim Carrey - tym razem nie robi użytku ze swojej gumowej twarzy, tylko gra zwyczajnego, stonowanego może aż za mocno faceta w średnim wieku, który pod wpływem zwariowanej panny zaczyna powoli iskrzyć. Zakończenie jest do przewidzenia, jak bywa w filmach amerykańskich. Ciężko się oglądało, bo kamera jeździła jak w delirce, do tego dodano awangardową kolorystykę i pomysły scenarzysty, zmierzające ku zniknięciu prawie wszystkiego, co na planie - za to przesłanie jest nad podziw wyraźne. Ja to odczytałam tak: nie uciekniesz przed swoim przeznaczeniem. Ale, choć wszystko było z lekka koszmarne, czy nie warto zaryzykować, poświęcając kilka lat na jakiś związek, a potem, gdy nadejdzie znudzenie i przesyt (kochankowie - na tych przysłanych kasetach mówią wprost, co ich w danym związku odrzucało od partnera) wymazać wspomnienia, potem z czystą kartą i nadal przyciągając się chemią feromonów, zacząć od początku... Prawda, jakie to piękne?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Eternal Sunshine of the Spotless Mind, USA 2004)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Michel Gondry&lt;br /&gt;muz. Jon Brion&lt;br /&gt;zdj. Ellen Kuras&lt;br /&gt;obsada: J. Carrey, K. Winslet, E. Wood, K. Dunst, T. Wilkinson&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera: &lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=f34oYgz6bGs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7044183254035445475?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7044183254035445475/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7044183254035445475' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7044183254035445475'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7044183254035445475'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/02/zakochany-bez-pamieci.html' title='Zakochany bez pamięci'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF9SZFBNmzI/AAAAAAAAAo0/HOWFQbgV2DE/s72-c/zakochany.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6650845809499658243</id><published>2010-01-29T17:42:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T17:44:36.828+01:00</updated><title type='text'>Flash and Blood</title><content type='html'>Niewysoko w rankingu Leonarda Maltina, zaledwie dwie gwiazdki na możliwych cztery (choć ta czwórka to już szczyt doskonałości i tyle ma, na przykład, "Pół żartem, pół serio"). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      ***&lt;br /&gt;      Nie rzucił mnie na kolana, niemniej jestem pod wrażeniem. Przypomina chwilami "Jabberwocky", ale to w rzeczy samej inny gatunek, choć sfilmowane czasy na pierwszy rzut oka podobne - jest dużo bardziej serio, w konwencji... hmmmm... łotrzykowskiej? Odtwórcy głównych ról (Rutger Hauer i Jennifer Jason Leigh) za rok spotkają się ponownie w thrillerze "Autostopowicz" - wygląda na to, że wspólna gra im posmakowała :) Co do samej akcji, nie będę zdradzać fabuły, bo zakończenie jest dość zaskakujące, do tego logicznie wynikające z całości filmu. Rzucę tylko garścią ciekawostek: mnóstwo deszczu i błota, co być może symbolizuje ówczesną brudną mentalność tak wielmożów, jak gminu. Znów całe hektolitry krwi, podrzynanie gardeł oraz innych części ciała. Trupy na porządku dziennym - nawet pewna młoda para po spożyciu korzenia mandragory u stóp       dyndających wisielców - w tym samym miejscu wyznaje sobie miłość, a świadkami ich westchnień są wspomniane truchła, żwawo poruszające się na wietrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Bardzo realistyczna scena porodu a potem pogrzebu noworodka - pochówku dokonuje ojciec dziecka, wszystko spływa wraz z deszczówką. Nie obeszło się bez gwałtu, co ostatecznie na panewce spełzł był, bo niespodziewanie gwałcona dziewica stwierdziła, że jej się to podoba, poza tym gwałciciel "mój ci jest do grobowej deski", i jak powiedziała, tak zrobiła, żadnego poza nim, przynajmniej chwilowo, nie chciała. A ponieważ serce kobiety zmiennym jest... możemy się domyślać, co będzie dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Dodatkowa atrakcja: muzyka Poledourisa, którą wyraźnie, bardzo wyraźnie słychać, na tyle, żeby bez pudła określić kompozytora. Reżyser natomiast (Paul Verhoeven) - gdy kręcono ten film, słynął z brutalności, ale wtedy nikt jeszcze nie słyszał o takim, na przykład, Fincherze. Przy Fincherze Verhoeven może się wydawać zaledwie grzecznym harcerzykiem, za to bezsprzecznie należy mu się palma pierwszeństwa za to, że stworzył klimat, w którym Fincher mógł zakwitnąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6650845809499658243?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6650845809499658243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6650845809499658243' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6650845809499658243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6650845809499658243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/flash-and-blood.html' title='Flash and Blood'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8502221753972288409</id><published>2010-01-29T17:37:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T17:41:10.216+01:00</updated><title type='text'>Elizabeth</title><content type='html'>Ostatnio obejrzałam trzy filmy historyczne: "Elizabeth", "Joanna d'Arc" i "Królowa Margot". Do tej pory nie wiem, któremu z nich przyznać palmę pierwszeństwa. Z uwagi na królowe - pewnie jednak Elżbiecie, do której mam sentyment, bo uwielbiam kobiety, które rozstawiają wszystkich po kątach. Filmowa Elżbieta jest kobietą z krwi i kości, kapryśną ale i władczą. Ma kochanka, bywa jednocześnie zepsuta i niewinna, porywcza i łagodna, a do tego, przynajmniej początkowo - zagubiona wśród, nazwijmy to umownie, wilków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      Dwie sceny zrobiły na mnie wrażenie, jedna z nich zawiera spory ładunek komizmu: Elżbieta przygotowuje się właśnie do publicznego wystąpienia przed wasalami - ćwicząc przemówienie, tupie nogami, szarpie się za włosy i zachowuje mało poważnie, lecz gdy już zaczyna przemowę, wypowiada się bardzo dojrzale i spokojnie. W drugiej scenie - ukazuje swojemu ludowi twarz kredowo bladą, umazaną grubą warstwą barwiczki, i na wszelkie pytania zdumionych dworzan odpowiada tylko tyle: "poślubiłam Anglię". Brzmi to jak credo, ale i jak zawiadomienie o utracie młodzieńczej świeżości, swego rodzaju rozbuchania, i przejście w majestat statecznej małżonki. Widać, że Dudley stracił kochankę, a Anglia zyskała prawdziwą władczynię. Wcześniej, oczywiście, pokazana jest cała gama jej doznań, wątpliwości, załamań, wahań, zmagania z własnym sumieniem (wydaje rozkazy na wojnie, a skutkiem jednego z nich jest wysłanie armii złożonej z dzieci). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      To o wiele głębszy film, niż skądinąd znakomita "Anna tysiąca dni", choć zdawałoby się, że mówią o tej samej namiętności. Kilka słów należy się samej Annie Boleyn - gdyby nie jej desperacja, gdyby nie odwaga w obliczu śmierci (a mogła ocalić głowę, przyznając się do cudzołóstwa, którego nie popełniła) - Elżbieta nie zostałaby królową, odsunięta od sukcesji z uwagi na nieprawe pochodzenie. Ponieważ jednak Anna była niezłomna, król nie mógł nic zrobić w sprawie dziedziczenia, zresztą nikt, gdy Elżbieta była jeszcze dzieckiem, nie liczył na to, że kiedykolwiek zasiądzie na tronie, bo kolejna kochanka a potem żona Henryka, Jane Seymour, właśnie była w ciąży, żyła też przecież Maria, córka ze związku z Katarzyną Aragońską, a Henryk po śmierci Jane miał jeszcze trzy żony. Tak więc królowanie najwspanialszej władczyni w dziejach Anglii było, jak widać, kwestią zbiegu okoliczności w co najmniej kilkunastu przypadkach, do tego pomyślnych dla Elżbiety, poczynając już od dnia jej narodzin. Lubię takie fatalistyczne tłumaczenie tego fragmentu historii korony brytyjskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8502221753972288409?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8502221753972288409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8502221753972288409' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8502221753972288409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8502221753972288409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/elizabeth.html' title='Elizabeth'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-403094132302189665</id><published>2010-01-29T17:31:00.000+01:00</published><updated>2010-01-29T17:32:06.004+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Pachnidło</title><content type='html'>(zapach absolutu)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF_ebsBjwYI/AAAAAAAAApc/E3LCB1MWaYU/s1600-h/perfume.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF_ebsBjwYI/AAAAAAAAApc/E3LCB1MWaYU/s200/perfume.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5215131460773855618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się bardzo realistyczną sceną porodu na targu rybnym. Potem noworodek krzyczy co sił w płucach, a jego matka w błyskawicznym tempie zostaje osądzona i powieszona. W przytułku - dzieciak wykazuje nadzwyczajne zdolności, wprawdzie nie mówi, ale za to orientuje się za pomocą zapachów, których nawet nie umie nazwać. W końcu zostaje sprzedany jakiemuś koszmarnemu łowcy niewolników i kilka lat pracuje w nieludzkich warunkach, by potem, na skutek przypadku, przejść w ręce fachowca - perfumiarza, który uczy go zawodu, cały czas traktując protekcjonalnie, jak wybryk natury. Obsesją Grenouille'a, mającego węch absolutny, jest wyprodukowanie kwintesencji zapachu duszy ludzkiej - a do tego zachowanie go. Wciąż brakuje jednej zamykającej sekwencję nuty, więc Grenouille szuka jej namiętnie, a wszelkie składniki ludzkie po drodze uśmierca, mimochodem. Są to zawsze kobiety, śliczne i młode, bo tak jakoś wyszło, że w tych młodych i pięknych tkwi także piękna dusza. Nic nie powiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie Grenouille trafia na ostatni akord, ale trochę trudności sprawia mu wydostanie go z ciała, ponieważ ojciec dziewczyny w porę się jednak zorientował i robi wiele, żeby uratować córkę. Lecz wszystko na nic - wprawdzie wyczuwa, że morderca jest gdzieś blisko, a nawet uwozi Laurę do klasztoru, ale po drodze zatrzymuje się gdzieś w zajeździe, i zamiast chronić ją, całą noc czuwając PRZY NIEJ, zamyka drzwi pokoju na klucz i idzie spać w poczuciu dobrze spelnionego obowiązku. To prawda, że wcześniej sprawdził, czy można do tego pokoju wejść przez okno i ujrzał tylko urwiste skały, ale dla chcącego nic trudnego... rano Laura nie żyje, a Grenouillle destyluje zapach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia Grenouille'a jest niesamowita o tyle, że pokazuje, co może zrobić z nami jeden jedyny odpowiednio dobrany feromon. Mam już małe doświadczenie z feromonowymi perfumami - gdy trochę się nimi pokropiłam i poszłam na randkę, poczułam taką awersję do potencjalnego partnera, że miałam ochotę go zabić, tak samo zresztą, jak on mnie. Dobrze, że się pożegnaliśmy, zanim doszło do rękoczynów. W powieści nie skończyło się tak zupełnie na niczym - skazany Grenouille stojąc na szafocie, po wypuszczeniu anielskiego zapachu, zostaje uznany za anioła, i uchodzi z życiem, lecz końcówka jest... przeszarżowana. Co nieco. Nie mówiąc o tym, że zabawna - każdy z każdym? No, pełny podziw, cały ogromny plac, pokryty nagimi ciałami, to się OGLĄDA. A Grenouille, bez własnego zapachu, nadal sam. Stoi tam na szafocie i powoli zaczyna rozumieć. Rozumieć, że nie potrzebny jest zapach anielski, tylko boski. Nic łatwiejszego... stwarza go i znów wychodzi do ludzi, tym razem w nieco innych okolicznościach. Lecz potem natężenie niemożliwości doprowadza do eskalacji, ponieważ wszyscy chcą zdobyć kawałek tej jego boskości. Oczywiście zostaje rozszarpany na strzępy, ale triumfuje, ponieważ na krótko przed śmiercią zdobył jednak akceptację bezimiennego tłumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego mi zabrakło: genialnej gry wyobraźnią, emocji słów, dzięki której klimatyczna książka (w znakomitym przekładzie Małgorzaty Łukasiewicz - radzę zwrócić uwagę na tłumaczkę, bo jest ona nie tylko tłumaczem, także eseistką, współpracownikiem wielu pism literackich) stała się światowym przebojem i wciąż żyje. Tak więc warstwa wizualna skutecznie została odłączona od psychologicznej, choć muszę przyznać, że o te wizualia postarano się bardzo, a nawet jeszcze bardziej. W filmie - Grenouille rusza czasem nosem jak królik, a czasem robi wrażenie psa gończego (albo... Nazgula - tropiąc ślady Laury), niemniej wszelkie jego uczucia, myśli i inne imponderabilia odczytuje nam głos narratora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stanowczo polecam książkę, a ci, którzy ją czytali, niech nie idą na film. Lepiej zostać we własnym świecie fantazji. Wierzcie mi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Perfume: The Story of a Murderer, Francja/Hiszpania/Niemcy 2005)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Tom Tykwer&lt;br /&gt;muz. T. Tykwer, J. Klimek&lt;br /&gt;zdj. Frank Griebe&lt;br /&gt;obsada: Ben Whishaw, Dustin Hoffman, J. Hurt (narrator)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj - link do niezłego fragmentu:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=wSIlW-tlHwM"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=wSIlW-tlHwM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-403094132302189665?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/403094132302189665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=403094132302189665' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/403094132302189665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/403094132302189665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/pachnido.html' title='Pachnidło'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SF_ebsBjwYI/AAAAAAAAApc/E3LCB1MWaYU/s72-c/perfume.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2984503667835832809</id><published>2010-01-29T17:20:00.000+01:00</published><updated>2010-01-29T17:21:15.829+01:00</updated><title type='text'>serial: Rzym</title><content type='html'>(tam, gdzie prowadzą wszystkie drogi)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWoo02eJrmI/AAAAAAAAAJQ/DF2b0rXXpGA/s1600-h/rome.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 156px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWoo02eJrmI/AAAAAAAAAJQ/DF2b0rXXpGA/s200/rome.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290085600740355682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzym, to chyba jeden z najlepszych seriali ostatnich lat, a z całą pewnością film dorównujący słynnemu "Klaudiuszowi". Pamiętam jeszcze tamten serial; początkowo czułam się dziwnie, nie umiejąc polubić głównego bohatera, wciąż miałam wrażenie sztywności gry aktorów - dopiero potem zauroczył mnie Klaudiusz, czyli Derek Jacobi. Tutaj - od początku "wsiąkłam" w atmosferę zepsutego, kolorowego, przedziwnego Rzymu. Pierwsze serie tworzą fresk historyczny, gdzie na tle opowieści o przyjaźni dwóch całkowicie różniących się poglądami legionistów: Lucjusza Vorenusa i Tytusa Pullo, pokazano ogromny wycinek z dziejów Rzymu, poczynając od podboju Galii przez Juliusza Cezara. Co ciekawe, tylko dwaj żołnierze wspomniani są w zapiskach Cezara ("Komentarze do wojny galijskiej") - właśnie ci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mało kto w tym filmie jest naprawdę jednoznacznie prawy i dobry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pullo w imię lojalności do Vorenusa zabija kochanka jego żony i przysięga nigdy nie wyjawić tajemnicy, ta jednak wychodzi na światło dzienne, ponieważ Oktawian zwierza się swojej siostrze, a ona z kolei Servilii. Poza tym, Pullo lojalny wobec przyjaciela, nie panuje nad swoim gniewem, a gdy wpadnie w szał, zmienia się w maszynę do zabijania (i uśmierca ukochanego swojej wymarzonej wielkiej miłości). Cezar - niby to walczy o prawa demokratyczne, ale okazuje się tyranem. Atia - intrygantka, posługująca się swoim ciałem w niecnych celach, wydaje córkę na pastwę Pompejusza, wcześniej zabijając jej męża. Oktawian - skrywa mroczną tajemnicę: pomagał zabić człowieka, zresztą wcześniej także dobił rannego. Vorenus - posuwa się nawet do przekupstwa w imię lojalności. Servilia - odtrącona kochanka Cezara, przyczynia się do jego śmierci, wcześniej uwodząc córkę Atii, Oktawię. Oktawia - początkowo niewinna jak lelija, potem wchodzi w związek ze swoim własnym bratem (z pewnością tylko na potrzeby serialu, prawdziwa Oktawia, jak jej matka, była wzorem cnót). Kleopatra - także wykorzystuje Cezara do własnych celów, zabija nieletniego brata/męża/faraona, a jej prawdziwą miłością jest Antoniusz. Brutus - odchodzi od Cezara do Pompejusza, potem wraca, ale wciąż dręczony wątpliwościami, ostatecznie bierze udział w zamachu. Pompejusz - wybitny wódz, który jednak był lepszym wojskowym niż politykiem (jest taka piękna scena, gdy wyrzuceni na brzeg morski po zatonięciu statku - Vorenus i Pullo spotykają uciekającego Pompejusza i rozpoznają go, choć Pompejusz na czas ucieczki przyjął całkiem inne imię, bardzo zresztą symboliczne - Eneasz. Vorenus rozmawia z Pompejuszem, pytając go, jakim cudem ten wielki wódz przegrał jedną ze słynnych bitew. I oto mamy bardzo prawdopodobne wyjaśnienie. Szkoda, że nie wszystkie fakty historyczne dają się tak łatwo interpretować): przekonany o tym, że Cezar jest tyranem, wykrada złoto ze skarbca i ucieka, najpierw do Afryki, potem do Egiptu. Na koniec Marek Antoniusz - być może jedyna postać, która nie czyni tu nikomu niczego złego. Urodzony żołnierz, do tego hulaka, uroczy i lojalny - dopiero po związaniu z Kleopatrą ulega jej wpływom i występuje przeciwko Rzymowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Vorenus z prostego legionisty, jak kierowany niewidzialną ręką losu, wciąż wspina się coraz wyżej, awansowany z łaski Cezara na prefekta weteranów, potem sędziego, aż w końcu na senatora. Jego postępowanie nie zawsze jest właściwe, jak wtedy, gdy spotyka pokonanego wielkiego wodza Pompejusza i puszcza go wolno; za to może powiedzieć że ma czyste sumienie. Przekonuje się jednak, że nie powinien działać wbrew rozkazom Cezara, ponieważ uwolniony Pompejusz zmierza do Egiptu, a tam na powitanie częstują go skrytobójczym ciosem. Wprawdzie w Rzymie, na łasce Cezara, też by pewnie został stracony, ale z honorami należnymi wielkim wodzom. Co prawda Wercyngetoryx został zmuszony do oddania hołdu, potem osadzony w więzieniu na długie lata, a na koniec stracony jak zwykły łotrzyk podczas triumfu Cezara, a jego ciało wyrzucone na śmietnik, ale to detal, imperator umie przebaczać; tak czyni z Cyceronem i Brutusem, którzy wracają do niego po klęsce Pompejusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobiety rzymskie teoretycznie nie odgrywają wielkiej roli w życiu politycznym, ale za kulisami działają nader sprawnie, największą intrygantką owych czasów jest siostrzenica Cezara - Atia, matka przyszłego imperatora Oktawiana Augusta. Według historycznych przekazów była ona stateczną matroną, bardzo religijną, natomiast w serialu stworzono z niej piękną, demoniczną kobietę, w której domu zawiązuje się większość intryg, a rodzina przechodzi całe stadium procesów degeneracji. Kleopatra też nie została potraktowana lepiej, przynajmniej w tych dwóch seriach, które oglądałam: rozkapryszona nastolatka, świadoma swoich wdzięków, a do tego przeważnie naćpana :) Wiedząc o tym, że gdy uwiedzie Cezara, będzie marionetkową władczynią (ale władczynią) Egiptu, wykorzystuje dogodną chwilę, żeby go usidlić. Anegdota z dywanem przedstawiona jest jak w krzywym zwierciadle - Kleopatra przybywa do pałacu: w worku, na siodle konia, po czym jest tak spocona i oszołomiona tą drogą, że przez chwilę nieprzytomnie się rozgląda, zanim w ogóle zauważa Cezara, mało też ma w sobie tego słynnego majestatycznego wdzięku (chyba jednak ta interpretacja jest bliższa prawdy, niż hollywoodzka słynna scena z Liz Taylor, która wyturlana z dywanu po długiej podróży miała nienagannie białą szatę i równie nienaganny makijaż).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Serial jest przepiękny. Choć sami twórcy, śmiejąc się, mówią o nim "taka opera mydlana", to jednak wiernie trzymają się kluczowych faktów, pozwalając sobie na dużą dowolność pomiędzy ustami a brzegiem pucharu :) dlatego nie będziemy, tak naprawdę, wiedzieć, czy prawdziwym ojcem Cezariona jest sam Cezar we własnej osobie, czy też zwykły legionista Tytus Pullo. Widać też ogromną dbałość o scenografię, kostiumy są bajecznie kolorowe, zrobione z dostępnych w owym czasie materiałów - wełny, bawełny, lnu i jedwabiu, który szczególnie sobie upodobał Cezar, choć sarkano, że wydaje na szaty fortunę. Aktorzy - żołnierze byli specjalnie, rygorystycznie szkoleni - po tym treningu zostało tylko około 60 dobranych statystów, za to tak się wczuli w role, że nie grają legionistów, tylko nimi SĄ. Wszystkie sceny batalistyczne przedstawiały autentyczne techniki walki rzymskich legionów, zwłaszcza zasłynęła scena "z gwizdkiem" - po obejrzeniu tego nie dziwię się już, że legioniści zdobywali całe imperia. Pozostaje tylko skonfrontować "Rzym" z wcześniejszymi wielkimi produkcjami hollywoodzkimi i "Klaudiuszem", który niedawno ukazał się w wersji cyfrowej na dvd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Rome, USA-Wielka Brytania, 2005)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Michael Apted (i inni)&lt;br /&gt;muz. Jeff Beal&lt;br /&gt;obsada: C. Hinds, R. Stevenson, P. Walker, K. McKidd, M. Pirkis&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jPO2y19tKCE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jPO2y19tKCE&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do spotkania dwóch dam - Atii i Livii:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=-ciEMMZ_t58"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=-ciEMMZ_t58&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, historyczny, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2984503667835832809?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2984503667835832809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2984503667835832809' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2984503667835832809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2984503667835832809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/serial-rzym.html' title='serial: Rzym'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWoo02eJrmI/AAAAAAAAAJQ/DF2b0rXXpGA/s72-c/rome.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3810149319980268817</id><published>2010-01-29T17:19:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T17:19:35.035+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Dziewczyna z perłą</title><content type='html'>pożądanie dusz, bez słów&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SVqQig9AdlI/AAAAAAAAAEw/sn1mxE4_sqI/s1600-h/pearlearring.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SVqQig9AdlI/AAAAAAAAAEw/sn1mxE4_sqI/s200/pearlearring.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5285696035308467794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zafascynował mnie, zauroczył. Pierwszy od wielu lat, jako że na ogół sfilmowane powieści nie są tak wyraziste jak ich literackie pierwowzory, przykładem jest choćby "Pachnidło" - klapa, szereg pięknych obrazów bez ducha. Tutaj wprawdzie ten duch nie kipi z kadrów, ale jest pokazany tak subtelnie, że chyba tylko wyjątkowo gruboskórne osoby nie będą w stanie go zobaczyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest ich kilkoro, na kilku poziomach. Griet, siedemnastoletnia dziewczyna, która nawet nie umie czytać (ten zarzut stawia jej żona malarza), za to ma fenomenalną malarską intuicję i najpierw stawia dziwne pytanie - czy umyć okna w pracowni, bo obawia się, że to zmieni światło - a potem sama nie proszona przestawia krzesło, gdyż kobieta z obrazu wydawała się jej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"uwięziona".&lt;/span&gt; Także jej chłopak, Pieter; niby prosty syn rzeźnika, ale bardzo dobrze wyczuwa co się dzieje, i gdy większość mieszkańców Delft spekuluje, czy Griet ulegnie bogaczowi, ten nie widzi żadnego niebezpieczeństwa w bogaczu, a w malarzu. I słusznie: Griet daje mu się uwodzić samymi tylko spojrzeniami, bez słów. Podobną grę spojrzeń widziałam tylko w jednym filmie - w "Ladyhawk",  gdy para kochanków spotykała się wzrokiem w ciągu kilku sekund łączących noc z dniem. Tutaj - Vermeer wciąż chłonie wzrokiem swoją modelkę, a ona unika jego oczu, co przychodzi jej tym łatwiej, że nosi obszerny kapturek. Ma też zakryte włosy i jeden jedyny raz je pokazuje, a ta scena jest bardziej erotyczna niż gdyby aktorka stanęła całkiem nago. Okazuje się, że pod tym nobliwym nakryciem głowy ukrywa piękne rudawe sploty, i wtedy właśnie widzi ją Vermeer, jakby czyhający na tę chwilę. Podczas mieszania farb nie stykają się ich dłonie, jedyny kontakt fizyczny mają podczas przekłuwania ucha, gdy Griet prosi Vermeera, żeby to za nią uczynił - scenę odebrałam bardzo symbolicznie, co podkreśla ciąg dalszy filmu - atmosfera jest tak naładowana erotyką i pożądaniem, że stało się to, co się stać musiało: po sesji z malarzem Griet pędzi do Pietera, żeby z nim zwyczajnie iść na siano. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żona malarza natomiast (w tej roli znakomita Essie Davis) jest przedstawiona trochę karykaturalnie jako krzykliwa niewiasta (pobłażliwe: "za bardzo hałasuje jak na szóste dziecko"), prowadząca zbyt wystawne życie, strojnisia wciąż w stanie błogosławionym, histerycznie kochająca swego męża i zazdrosna o jego życie wewnętrzne. Jest jeszcze niesamowita teściowa Vermeera, która zdaje się doskonale rozumieć, że priorytetową sprawą dla niej i córki (oraz gromadki dzieci) jest stały dochód, pochodzący z zamówień na dzieła Vermeera, dlatego jest mniej surowa i wydaje się, że sprzyja tajemniczemu związkowi służącej i zięcia. Bogaty mecenas Vermeera, protekcjonalny aż do bólu - doskonale zna sytuację malarza i w obrzydliwy sposób to wykorzystuje, igrając z jego uczuciami. Jedynie dwie osoby zdają się wiedzieć, o co naprawdę idzie: teściowa i sam Vermeer.  Za każdym razem bogacz wymusza coś na malarzu. I to w taki sposób, że niczego nie nakazuje, zwraca tylko uwagę na konsekwencje nie posłuchania jego... rad. Czy przypadkiem malarz nie robi tego samego w stosunku do Griet? A jednak służąca ma odwagę postawić się swemu panu i nie tylko nie ulega pokusie... fizycznego zbliżenia z malarzem, ale też wymyka się z rąk bogacza, któremu pozostaje, na pociechę, jej wspaniały portret (końcowa scena, gdy van Ruijven siedzi samotnie i patrzy, patrzy, patrzy na namalowaną Griet). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak więc widać, nie wszystko można kupić za pieniądze. Zwłaszcza porozumienia dusz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Malarz poza pracownią jest jak nawiedzony, niby uczestniczy w jakimś życiu, ale tak naprawdę, zdaje się, że myśli tylko o swoich obrazach, a pewnego razu, gdy Griet wchodzi do komnaty, wręcz jest jej postacią zafascynowany - wodzi za nią wzrokiem - tak, że nie słyszy, gdy żona wzywa go do zapięcia jakiegoś kolejnego naszyjnika. Nie do końca wiem, jak go odbierać - zwykle i tak mało mówi, zatopiony w swoich wizjach, poza tym jest trochę jak w klatce, którą sobie stworzył stale rozrastającym się domem i potomstwem - nie może ich opuścić, jedynym azylem jest pracownia, gdzie nie wchodzi nikt oprócz modeli. Tylko raz zdobywa się na brutalne posunięcie, gdy jego żona zarzuca Griet kradzież, a niewinna dziewczyna cicho prosi o interwencję. Poza tym Vermeer oprócz chętnej uczennicy dostrzega w Griet także zakochaną w nim muzę i w imię jej nie wypowiedzianej miłości do niego żąda coraz więcej, na koniec przekłucia dziewiczego ucha. Z Vermeerem Griet ogląda chmury, uczy się ich kolorów, miesza barwniki, pozuje mu do obrazów, inspiruje. Gdy żona Vermeera dowiaduje się, że jej mąż nie tylko w tajemnicy malował jednocześnie dwa obrazy, ale też służąca - czyli klasa niższa - jakiś czas podczas pozowania nosiła w uszach jej ulubione perły, jej klejnoty, wdziera się do pracowni męża i żąda pokazania obrazu, na co Vermeer mówi: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"rozchorujesz się"&lt;/span&gt;. Chora - ale z zazdrości, nieprzytomnej zazdrości, bo pada jeszcze jedno zdanie jako odpowiedź na pytanie, dlaczego JEJ nie chce malować: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"...bo ty nie rozumiesz"&lt;/span&gt;. Dla każdej żony artysty takie słowa to katastrofa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co jest na obrazie, który pani Vermeer określiła jako nieprzyzwoity? Portret dziewczyny z szeroko otwartymi, jakby nieco zdziwionymi oczami, lekko rozchylonymi, wilgotnymi, nabrzmiałymi wargami i lśniącym kolczykiem, tworzącym kontrapunkt. To wszystko zapowiada coś, co tylko Vermeer widział u swej modelki, lub jeszcze więcej, ale o tym wie wyłącznie ona sama. Tajemnicę zabiera ze sobą, natychmiast wyrzucona podczas ataku furii żony malarza. Po kilku latach służąca z domu Vermeera przynosi jej zalakowaną paczuszkę, zawierającą dwa kawałki materiału, którym do pozowania owijała głowę, i przepiękne perłowe kolczyki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Co mnie uderzyło: Griet wykonuje prace domowe: to siekanie warzyw, to pranie, to szorowanie kamiennych schodów czy cynowej zastawy. Lub mieszanie pigmentów. Ale wciąz ma nieskalane, białe dłonie ze starannym manicure, choć powinna, teoretycznie, mieć je czerwone, popękane i zżarte od kwasu. No, ale może się mylę i pospolite służące miały rączki jak płatki róży, podobnie jak ich panie. W każdym razie cerę alabastrową, na pewno. I przejrzyste oczy. W tym filmie Scarlett Johansson naprawdę mi się podoba. Tak samo jak Colin Firth - nikt nie wie, jak wyglądał prawdziwy Vermeer, ale ten - otrzymał postać potężnego, wysokiego, długowłosego angielskiego aktora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepiękne zdjęcia doskonale oddają hipotetyczny klimat Delft z tamtego okresu, wszystkie ujęcia wyglądają jak wyjęte z obrazów dawnych mistrzów. Do tego dołączono urokliwą, sugestywną muzykę z powtarzajacym się charakterystycznym motywem. Co tu dużo mówić, bajka. I w dodatku dorównująca literackiemu pierwowzorowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Z-MuoYMY8rA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Z-MuoYMY8rA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x5d1719&amp;color2=0xcd311b&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3810149319980268817?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3810149319980268817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3810149319980268817' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3810149319980268817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3810149319980268817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/dziewczyna-z-pera.html' title='Dziewczyna z perłą'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SVqQig9AdlI/AAAAAAAAAEw/sn1mxE4_sqI/s72-c/pearlearring.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6705439331540923724</id><published>2010-01-29T17:18:00.003+01:00</published><updated>2011-10-08T15:04:24.840+02:00</updated><title type='text'>serial: Czarna Żmija</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp1.blogger.com/_FK_G4I0AV_U/SH5wUOmdD6I/AAAAAAAAAiY/J1cW9nXejLQ/s1600-h/blackadder.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp1.blogger.com/_FK_G4I0AV_U/SH5wUOmdD6I/AAAAAAAAAiY/J1cW9nXejLQ/s200/blackadder.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5223736110615433122" /&gt;&lt;/a&gt;Myślałam, że po "Jabberwocky" Monty Pythonów - nic w tym klimacie już mnie nie zachwyci. Myliłam się. Pewnego dnia obejrzałam pierwszy odcinek przygód Edmunda, zwanego Czarną Żmiją, i tak mnie zauroczył, że trwa to do dziś. Akcja dzieje się pod koniec wojny Dwóch Róż. Edmund jest drugim potomkiem Jego Wysokości Ryszarda IV (przedstawionym w bardzo paskudnych barwach). Z pomocą swego serdecznego druha lorda Percy, oraz wiernego dworaka Baldricka, nieustannie snuje szczwane plany, które wyłącznie jemu mają przynieść korzyści. Jego przydomek powstał po odrzuceniu propozycji: "Black Vegetable", ale upodobanie do warzyw, szczególnie do rzepy, pozostało wszystkim przez caly serial. Serie są cztery: pierwsza obejmuje czasy średniowiecznej Anglii, zupełnie innej niż ta, którą znamy z książek - i w niej Czarna Żmija jest rzeczywiście odrażający, a do tego tchórzliwy i trochę mało inteligentny, natomiast już w drugiej serii, gdzie gra "głupka renesansu", przechodzi metamorfozę i staje się szalenie przystojnym arystokratą, który jednakże daje się wciąż wodzić za nos a to królówce ! Elżbiecie (która go lubi), a to jej doradcy Melchettowi (który go nie cierpi). W trzeciej serii (przełom osiemnastego i dziewiętnastego wieku) jest doradcą zwariowanego następcy tronu, regenta Jerzego, a ich poranne rozmowy nieodmiennie wywołują u mnie ataki śmiechu. Czarna Żmija ma tu okazję zaprezentować swoje zdolności dyplomatyczne i wykazać się niepospolitym rozumem, co nie jest trudne, bo książę nie grzeszy posiadaniem zbyt wielu szarych komórek :) Ostatnia seria opowiada o latach pierwszej wojny światowej, podczas której niesubordynowany kapitan Żmija wciąż wpada w jakieś kłopoty, przygotowane dla niego przez kapitana Darling (Kochanie). Kapitan, moim zdaniem, po prostu się mści za poprzednie odcinki, w których był przedstawiony jako skorumpowany arystokratyczny głupiec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz obsada: jako Czarna Żmija wystąpił Rowan Atkinson, kojarzony zwykle z Jasiem Fasolą, ale moim zdaniem ta kreacja przyniesie mu większą sławę, bo jest naprawdę genialna. Tony Robinson zagrał szczwanego, wyglądającego na kmiotka, ale kutego na cztery nogi, Baldricka. W drugiej serii pojawia się kolejny świetny komik - Hugh Laurie, którego kościstą twarz i wielkie zdziwione oczęta będziemy podziwiać już do końca, bo wystąpił w kilku innych rolach. Królową Elżbietę, która jest krwiożercza i nieobliczalna, jak kapryśne dziecko, zagrała Miranda Richardson. Pojawia się też postać Nianiulka o imieniu Bernard. Nie sposób opisać wszystkich gagów, czasem oglądamy humor bardzo plebejski i całkowicie poniżej pasa, szczególnie w serii z czasów królowej Elżbiety, ale i tak poziom ogólny jest bardzo wyrównany, a chyba nikt jeszcze nie opowiadał w taki sposób historii o historii :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z kultowych dialogów (komentarze po wyborach do Izby Gmin, seria III):&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;- Panie Pitt Jeszcze Młodszy, czy jest pan rozczarowany?&lt;br /&gt;- Jestem... wstrząśnięty. Obsmarowałem przeciwnika, przekupiłem prasę, szantażowałem elektorat torturami. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach uczciwy polityk mógłby zrobić więcej. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako uzupełnienie serialu powstało jeszcze kilka niezależnych filmów, z Czarną Żmiją w roli głównej, i są to także dobre kawałki komediowe, które koniecznie należy obejrzeć. Tytuły: Blackadder: The Cavalier Years, Blackadder's Christmas Carol, Blackadder and the King's Birthday, Blackadder: Back &amp; Forth.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Blackadder - Konia za królestwo - Wielka Brytania, 1983)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Blackadder - Głupek renesansu - Wielka Brytania, 1986)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Blackadder - Rozważny i romantyczny - Wielka Brytania, 1987)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Blackadder - Jak (ro)spędziłem I wojnę światową - Wielka Brytania 1989)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obsada: Rowan Atkinson, Miranda Richardson, Stephen Fry, Tony Robinson, Rick Mayall, Patsy Byrne, Hugh Laurie, Tim McInnerny, Colin Firth, Gabrielle Glaister, Brian Blessed, Elspet Gray, Robbie Coltrane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Great Tudor Songs: &lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=jdIFmlxUgHc&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jdIFmlxUgHc&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jdIFmlxUgHc&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="540" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie Blackaddera z Szekspirem: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wE5jB2tl70M&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wE5jB2tl70M&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="540" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6705439331540923724?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6705439331540923724/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6705439331540923724' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6705439331540923724'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6705439331540923724'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/serial-czarna-zmija.html' title='serial: Czarna Żmija'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp1.blogger.com/_FK_G4I0AV_U/SH5wUOmdD6I/AAAAAAAAAiY/J1cW9nXejLQ/s72-c/blackadder.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2650338692200790646</id><published>2010-01-29T17:16:00.000+01:00</published><updated>2010-01-29T17:17:14.558+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Królowa Margot</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SG0DsCOn3LI/AAAAAAAAAt8/bNIr0DJWeeg/s1600-h/margot.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SG0DsCOn3LI/AAAAAAAAAt8/bNIr0DJWeeg/s200/margot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5218831598239603890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrałam film, wielokrotnie się do niego przymierzając. Jest on zdecydowanie "ciemny", a wątków ma kilkanaście - najsilniej zaznaczono problem hugenotów. Margot, jak się okazuje, jest albo była, kochanką co najmniej dwóch swoich braci (możliwe, że i realnie, nie tylko w filmie). Staje się też kartą przetargową w sporze o wiarę, wydana wbrew swej woli za Henryka Nawarskiego (zaślubiny: gdy zamiast powiedzieć "tak" dłuuugo nie mówi nic, aż w końcu popchnięta przez brata pada twarzą na modlitewnik i mimowolnie wydaje okrzyk, przyjęty umownie za wyrażenie zgody - wydarzenie jest zapowiedzią tego, co się będzie działo). Przedziwny to dwór, wnętrza są straszliwie klaustrofobiczne, w jednej ze scen po zamachu na dostojnika gawiedź okupuje ulice, żeby dać wyraz swemu niezadowoleniu, szturmują też pałac; gdy wychodzą do nich król Karol oraz królowa Katarzyna Medycejska - ledwie mogą się przecisnąć przez tłum, który ich prawie zgniata. Większość arystokratów wygląda jak nie domyta, król i jego bracia noszą długie, tłuste włosy, wymięte giezła, chwilami wykonują ruchy jakby się drapali (może, kto ich tam wie), każdy z nich, z wyjątkiem Gwizjusza, jest odrażający, tylko niektóre damy dworu są ubrane wytwornie i robią wrażenie wykąpanych. Ale cóż z tego, gdy niebawem następuje rzeź i piękne szaty zaraz będą spryskane... nie pachnidłami, a krwią. Krew jest wszechobecna: Karol przez przypadek zostaje otruty, ponoć arszenikiem, więc poci się krwawo, plamiąc czerwienią białą suknię Margot, a przy okazji wiele zmian pościeli w swoim królewskim łożu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katarzyna - oczywiście, Medycejska, to trucicielka. Niestety nie znam żadnego filmu z tą panią jako protagonistką (oprócz "Nostradamusa"). Za to w "Królowej Margot" jest tak wykreowana, że trudno się oderwać - gra ją Virna Lisi, dawna supermodelka. Szukałam śladów jej urody, szczególnie w oczach (a ciężko było, bo ciągle wchodziła w jakieś cienie, skąd tajemniczo wpatrywała się w przestrzeń), ale nie znalazłam; ma odrażającą twarz, może przez to, że ówczesnym zwyczajem obnosi wysokie odkryte czoło i wygląda, jakby nie miała makijażu na brwiach i rzęsach. Przy tej pozornej nijakości tym bardziej wyeksponowana jest nieruchoma twarz, rozświetlająca się, ale tylko chwilami, gdy ma możność dotknąć lub zobaczyć jednego z synów, Henryka (Walezego). Tak więc, królowa z kamiennym licem buntuje, knuje i truje, z wyczuciem posługując się bronią, która nigdy nie zawodzi, czyli zakochaną blondynką. Blondynka (aktualna kochanka Henryka Nawarskiego), żeby mu się bardziej przypodobać, kupuje pokątnie barwiczki, które rzekomo mają działać jak afrodyzjak. Podczas spotkania z Henrykiem, zamiast przejść do czynów, zadaje zabawne pytanie, czy ma się całkiem rozebrać, czy zostawić makijaż, na co jej utytułowany gach stwierdza, że powinna pozostawić na sobie coś, co przynajmniej częściowo przypomina wymyślone kilka wieków później perfumy  Chanel nr. 5 :) Dama o duszy blond przed zabawą na full sięga po kosmetyk, który ma dodać jej ustom blasku i oczywiście dodaje, ale tylko na chwilę, bo zaraz potem pada martwa, czemu chyba już nikt się nie dziwi, bo na tym dworze to normalka. Zbędne ciało wyrzuca się przez okno, i gra o władzę toczy się dalej; tym razem został zatruty modlitewnik, ale znów trafił w niepowołane ręce i zapewne, zanim właściwa osoba zostanie otruta, stan liczebny dworu zmniejszy się o dwie trzecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Margot nawet jako królowa Nawarry jest traktowana bezceremonialnie, całkiem bez szacunku: gdy wchodzi do komnaty pełnej chłopów, natychmiast zauważają świeże mięsko i zabierają się za gwałcenie, ma tego dokonać między innymi jej własny brat - ale kaźń zostaje odroczona, bo inny brat (król) pada na pawimenty zwijając się z bólu, gdyż właśnie został otruty. O takich powszednich sprawach jak wyrzucanie nieżywych dworek przez okno, chyba już nie ma sensu pisać. Klimat przygnębiający, a jednocześnie fascynujący - rzeź hugenotów pokazana jako jeden wielki chaos, ale i coś, co na widzu       robi wrażenie nieuchronności. Późniejsze usuwanie zwłok wywołuje skojarzenia oczywiste - ciała, niedbale rzucane na wielki stos, są następnie wrzucane do ogromnego dołu. Wszystko skąpane w niebieskiej zimnej poświacie, oraz we krwi, która pełni rolę łączników - stężona do koloru niemal czarnego, albo - jak pot Karola - wodnista. Chora atmosfera, chory dwór, chore obyczaje, i wspomniana niepokojąca, irytująca klaustrofobia. Ale za to przez cały film przewija się idealnie wkomponowana w tło muzyka Gorana Bregovica. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto jeszcze nie widział "Królowej Margot"? Do kąta i wstydzić się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Queen Margot/La Reine Margot, Francja-Niemcy-Włochy 1994)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Patrice Chereau&lt;br /&gt;zdj. Philippe Rousselot&lt;br /&gt;muz. Goran Bregović&lt;br /&gt;obsada: I. Adjani, J.-H. Anglade, V. Lisi, A. Argento, V. Perez&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera z napisami:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=cVzLN9lGToE&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy, historyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2650338692200790646?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2650338692200790646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2650338692200790646' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2650338692200790646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2650338692200790646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/krolowa-margot.html' title='Królowa Margot'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp2.blogger.com/_m0ic4jkROwQ/SG0DsCOn3LI/AAAAAAAAAt8/bNIr0DJWeeg/s72-c/margot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4033534520509608150</id><published>2010-01-29T17:08:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T17:08:23.529+01:00</updated><title type='text'>Lew w zimie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdJIp62rDI/AAAAAAAAAtE/7GQCkos5YdU/s1600-h/lionwint.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdJIp62rDI/AAAAAAAAAtE/7GQCkos5YdU/s200/lionwint.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217219106372496434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiałam kupić aż dwa filmy, żeby obejrzeć ten właściwy. Porównanie wypada na korzyść starszego, z końca lat 60-tych. Zdobył on kilka Oscarów, między innymi za rolę Katharine Hepburn, za scenariusz (jeśli ktoś nie wie - to jest adaptacja sztuki Jamesa Goldmana). Peter O'Toole Oscara nie dostał, a podobno mu się należał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo, Henryk II, założyciel dynastii Plantagenetów (ciekawostka: podobno nie znał języka angielskiego, jako wychowany we Francji), był władcą i wielkim i roztropnym: przez małżeństwo z piękną księżniczką Alienor podbudował władzę w Akwitanii, a następnie podbił Irlandię i Szkocję. Ponieważ chciał zapewnić sukcesję jeszcze za swego życia, wyznaczył następcę, syna Henryka, który jednak zmarł kilka miesięcy po koronacji. Pozostali synowie: Ryszard (znany jako "Lwie Serce"), Jan ("bez ziemi") i Gotfryd - rozpoczynają podstępną walkę o władzę, popierani przez matkę, Alienor. Sama Alienor to postać, zasługująca na szczególną uwagę - najwspanialsza, najbardziej pożądana księżniczka ówczesnej Europy, królowa Francji przez małżeństwo z Ludwikiem VII Świętym, rozwiedziona z uwagi na... różnicę temperamentów!!!! i poślubiona Henrykowi, młodszemu o 11 lat. Temu już niczego nie brakowało, ponieważ królowa w ciągu 13 lat urodziła aż ośmioro dzieci. I żyła by w spokoju oraz chwale, gdyby nie to, że przyłączyła się do rebelii - więc Henryk w obawie o swoje życie uwięził ją na piętnaście lat, odkurzając tylko na wielkie okazje. Takie, jak na przykład święta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja filmu toczy się w ciągu kilku dni zimowych świąt w zamku Chinon, gdzie przybywa Henryk II i już uwięziona, zaproszona na święta żona. Są tam też jego trzej synowie, i kochanka, siostra króla Francji. Skomplikowane trochę zależności rodzinne, poza tym wszyscy oficjalnie okazują sobie miłość, a nieoficjalnie spiskują; pomijając parę królewską, która bezustannie zabawia się dźganiem werbalnym - kto kogo mocniej i dotkliwiej szturchnie. Nie będę opisywać sposobów, jakimi to robią, jakich słów i jakich obrazów używają, w każdym razie ranią się dotkliwie, mimo, że wciąż jeszcze chyba kochają. Miłość ta nie ma już nic wspólnego z fizyczną, bo królowa zmuszona jest do celibatu, a król znalazł nową kochankę, natomiast nadal trwa zauroczenie, bo przecież za dawnych czasów byli sobą zafascynowani. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katharine Hepburn jako Alienor jest rzeczywiście wspaniała i nietrudno uwierzyć, że była uwodzicielską syreną przez wiele, wiele lat. Teraz zachowała jeszcze ślady dawnej urody, natomiast głos jej nie jest syreni, lecz mocno skrzeczący. Glenn Close nie dorównuje jej ekspresją w żaden sposób, choć chwilami bywa na granicy histerii (a ja wtedy widzę "Fatalne zauroczenie"). Tak samo Peter O'Toole: król z krwi i kości, miotany żądzami, wątpliwościami, a jednak zachowujący się jak człowiek. On po prostu JEST królem. Patrick Stewart bardziej stonowany, to tylko gra. W starszym filmie w Ryszarda Lwie Serce wcielił się Anthony Hopkins - na początku jest znakomita scena, kiedy walczy z jakimś odzianym w zbroję przeciwnikiem i po zwycięstwie ledwie się powstrzymuje przed zabiciem go; niemal słychać, jak tętni wzburzona krew w jego skroniach. Inna scena prowadzi do skandalicznego wyznania króla Francji, Filipa - a bierze w niej udział także sprowokowany Ryszard Lwie Serce. Resztę trzeba obejrzeć - wszystko polega na dialogach, półcieniach, półtonach. I jeszcze świetna, sugestywna muzyka oraz zdjęcia. Kawał baaardzo dobrego kina dla miłośników średniowiecza oraz pięknych, władczych kobiet, choćby niemłodych i uwięzionych :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(The Lion in Winter, Wielka Brytania 1968)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Anthony Harvey&lt;br /&gt;muz. John Barry&lt;br /&gt;zdj. Douglas Slocombe&lt;br /&gt;obsada: K. Hepburn, P. O'Toole, A. Hopkins, N. Terry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-29nzfnCG8k&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-29nzfnCG8k&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, historyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4033534520509608150?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4033534520509608150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4033534520509608150' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4033534520509608150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4033534520509608150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/lew-w-zimie.html' title='Lew w zimie'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdJIp62rDI/AAAAAAAAAtE/7GQCkos5YdU/s72-c/lionwint.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3284384816469694435</id><published>2010-01-29T17:07:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T17:07:25.258+01:00</updated><title type='text'>Joanna d'Arc</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/ShJWJ-SBHKI/AAAAAAAABkg/UZNOOyOa-BM/s1600-h/darc.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 140px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/ShJWJ-SBHKI/AAAAAAAABkg/UZNOOyOa-BM/s200/darc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5337423237724839074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo się do tego filmu przymierzałam, całe wieki leżał zafoliowany na półce, bo czekałam na odpowiedni nastrój. Wreszcie trafił się: bardzo dziwny, lekko dołujący wieczór... i już wiem. W tym przypadku zwróciłam uwagę na, jak mi się wydaje, wierne oddanie realiów epoki. Wierne to może za dużo powiedziane - ale na pewno zgodne z wieloma przekazami. Ludzie wydają się być brudni, a co najmniej nie domyci, śmierdzący - są paskudni, pobrzydzeni, lecz nie chodzi mi tylko o ich fizyczną szpetotę, myślę o brudnych duszach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku, a jakże, natknęłam się na gwałt, rozpoczęty zaszlachtowaniem zakonnicy, zakończony w jej przyszpilonym do ściany trupie. Joanna jest świadkiem tej zbrodni, jako dziecko. Zapewne wciąż widzi wszystko w swoich snach, a żeby je od siebie odsunąć, zaczyna działać na innych falach, osiągając stan w którym miewa różne widzenia, wtedy może jakoś znosić brutalną rzeczywistość. Gdy jest już - mniej więcej szesnastoletnim - podlotkiem, jedzie do Chinon, do delfina Francji (spotkanie: Jovovich/Malkovich). W Chinon postanawiają poddać ją próbie, ponieważ boją się zasadzki a także, chyba, własnego cienia... Joanna nigdy w życiu nie widziała delfina, więc podstawiają kogoś na jego miejsce i czekają, co się stanie. Dziewczyna bezbłędnie kieruje się w stronę nieznanego króla, określając przebierańca jako "dobrego człowieka", lecz nie podejmując z nim rozmowy. Potem następuje długie sam na sam, gdy Joanna wyjawia królowi swoją misję. Ciąg dalszy wszyscy znamy, dziewczyna poszła na stracenie, wydana Anglikom w imię jakichś nadrzędnych celów... zwykła wieśniaczka, zwykłe jedno życie, sprowadzone do roli marionetki, rzuconej na pożarcie wszystkim żądnym krwi. Kim by została, gdyby pozwolono jej żyć? Może wodzem całej francuskiej armii, a może damą dworu na dworze Karola VII. A może po prostu zwykłą kobietą, która w końcu znajduje spokój u boku mężczyzny... Nigdy się nie dowiemy. Szkoda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Besson zrobił piękny film: czuje się zróżnicowanie przestrzeni, plener zawsze pozostaje plenerem, a komnata wypełniona ludźmi - zamkową komnatą. Jakże inne niż to, co oglądałam na "Królowej Margot", zbliżonej klimatem. I jednak, mimo wszystko, podczas oglądania i smakowania tego obrazu, poczułam pewien niepokój i niedosyt. Tak jakby film jeszcze nie był wszystkim, co powiedziano na temat Joanny d'Arc. Poczekam sobie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3284384816469694435?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3284384816469694435/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3284384816469694435' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3284384816469694435'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3284384816469694435'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/joanna-darc.html' title='Joanna d&apos;Arc'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/ShJWJ-SBHKI/AAAAAAAABkg/UZNOOyOa-BM/s72-c/darc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-826264435289059525</id><published>2010-01-29T17:05:00.001+01:00</published><updated>2011-07-10T22:20:33.089+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>seria: Angelika</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SFJOWz2PLII/AAAAAAAAAcE/5jGCos13y-c/s1600-h/angelika.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SFJOWz2PLII/AAAAAAAAAcE/5jGCos13y-c/s200/angelika.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5211313872602868866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj, było co oglądać, było... przez wiele lat. Ta seria spod znaku płaszcza i szpady, na motywach powieści Anny i Serge'a Golon, wpisała się na stałe do historii kina, niekoniecznie ambitnego, ale na pewno &lt;i&gt;zauważonego&lt;/i&gt;. Historia pięknej markizy, rzucanej to tu, to tam, w poszukiwaniu swojego ukochanego męża, wciąż jeszcze działa niektórym na zmysły. Do roli markizy wybrano francuską aktorkę i tancerkę, Michele Mercier. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy film powstał w 1964 roku, nosił tytuł "Markiza Angelika", kolejne: "Piękna Angelika", "Angelika i król", "Angelika wśród piratów", "Angelika i sułtan" (1968). Fabuła rozwija się na różne sposoby, niemniej cała przygoda zaczyna się wtedy, gdy Angelika przypadkiem podsłuchuje rozmowę spiskowców, planujących zamach na króla Ludwika XIV. Jeden ze spiskowców, książę Kondeusz, umieszcza Angelikę w klasztorze, a w tym czasie gorączkowo jest poszukiwany kandydat na jej męża, którym zostaje szlachetny i bogaty, choć bardzo oryginalny arystokrata - Jeoffrey de Peyrac. Angelika początkowo patrzy na niego z lekką odrazą (kulejący a do tego oszpecony paskudną blizną mężczyzna nie jest tym, co tygrysy lubią najbardziej), ale potem, ponieważ narzucony mąż jest dla niej dobry, stopniowo przekonuje się, że znalazła drogocenny kamień :) Coś w tym jest... Jeoffrey umie wytwarzać złoto - to staje się, pośrednio, przyczyną wielu małżeńskich problemów. Na życie Angeliki wciąż dybie Kondeusz, a na jej cnotę - król. Jeoffrey nagle znika, a markiza pozostawiona samej sobie, znów wplątuje się w kłopoty: tym razem jest świadkiem zbrodni, popełnionej przez królewskiego brata. Do korowodu osób, pragnących jej śmierci, dołączają kolejne persony. Angelika zdobywa koncesję na wyrób czekolady i znów staje na nogi... na chwilę, ponieważ król ma dla niej misję: markiza ma nakłonić szacha do podpisania traktatu pokojowego. Poseł szacha to człowiek tak piękny, jak gwałtowny, oczywiście jego cena jest jasna - podpisze wszystko w zamian za Angelikę. W tym samym czasie markiza dowiaduje się, że Jeoffrey żyje, i wyrusza na poszukiwania - a my dowiemy się, w jaki sposób kobieta wykorzystywana na różne sposoby oraz sama wykorzystująca swe niewątpliwe atuty, może niezmiennie pozostać nieskalaną i wierną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalsza część przygód Angeliki dzieje się na morzu. Królewski statek pada łupem piratów, ale tu niespodzianka: piratem naczelnym jest Jeoffrey. Pechowa Angelika niespodziewanie wpada do morza, a wtedy ginie po niej wszelki ślad. Jak się okazuje, trafiła na targ niewolników i została sprzedana, a potem wędruje z rąk do rąk, w końcu lądując w haremie sułtana. Oczywiście sułtan okazuje jej wielkie względy, co powoduje, że Angelika jest znienawidzona przez jego poprzednią faworytę, Leilę. Była to ostatnia część serii, która skończyła się oczywiście happy endem, choć gdyby przyjrzeć się dokładnie małżeńskiemu pożyciu pary de Peyrac, mogło by się okazać, że spędzili ze sobą tylko kilka dni, pozostały czas trwoniąc na wzajemnych poszukiwaniach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ dawno już nie oglądałam tych filmów, trudno mi powiedzieć coś na temat wierności scenograficznej, ale jak pamiętam, kostiumy zawsze tworzono urokliwe, tak samo jak niektóre pojedynki. W każdym odcinku obowiązkowo pojawiał się jakiś przystojny mężczyzna, na przykład Giuliano Gemma, Sami Frey, czy wreszcie czołowy francuski amant tamtych czasów, Robert Hossein. Michele Mercier miała przepiękne, posągowe ciało, obnażane na różne sposoby, ale jej znakiem firmowym było coś zupełnie innego: wspaniała peruka w kolorze blond. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam wszystkim, którzy lubią przygodówki z piękną kobietą w tle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Angelique: Francja-Włochy-RFN, 1964-1968)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Bernard Borderie&lt;br /&gt;muz. Michel Magne&lt;br /&gt;obsada: M. Mercier, R. Hossein, J. Rochefort, S. Frey. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do fragmentów z pierwszego filmu: &lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=0xdKLfnmt0o&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, przygodowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-826264435289059525?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/826264435289059525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=826264435289059525' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/826264435289059525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/826264435289059525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/seria-angelika.html' title='seria: Angelika'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SFJOWz2PLII/AAAAAAAAAcE/5jGCos13y-c/s72-c/angelika.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7700684544476248547</id><published>2010-01-29T17:03:00.004+01:00</published><updated>2011-07-19T18:06:30.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Królowie przeklęci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SW4hNz5yuxI/AAAAAAAABYQ/Eivi8nA7G_g/s1600-h/4294.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SW4hNz5yuxI/AAAAAAAABYQ/Eivi8nA7G_g/s200/4294.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5291203133361535762" /&gt;&lt;/a&gt;Po raz pierwszy emitowano serial kilka lat temu, w czasie jakiegoś bardzo ważnego sportowego wydarzenia - skończyło się na dwóch odcinkach, bo przez te zawody wciąż przesuwano termin i nie było sposobu, żeby nastawić magnetowid, a nikt nie waruje całą noc z pilotem w ręku. Obejrzałam wtedy jeden odcinek i trochę mnie zaciekawiło, bo jak przez mgłę pamiętałam poprzedni serial. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz, panie... wszystko już wiemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę, która przez wiele lat porywała epickim rozmachem i rozpalała wyobraźnię pokoleń, potraktowano jak piłę; obowiązkową lekturę, rzecz do odtworzenia, ale nie do zagrania. Mam żal do twórców filmu za to, co zrobili z fizycznością aktorów - przecież Robert i Mahaut to były postaci olbrzymie nie tylko paskudnym charakterem, ale i ciałem. Roberta opisywano jako wielkoluda, który uwielbiał się zabawić i uwielbiał zjeść. Tymczasem kogo mamy? Mizernego facecika w czerwonym ubranku: goni on jak oparzony z Francji do Anglii, wygląda jak niedomyty (tamten Robert też tak wyglądał, ale wynikało to z jego charakteru, a nie zapomnienia), poza tym jest wiecznie rozczochrany i ma zwyczaj jadać w rękawicach. To samo zresztą czyni Mahaut, tyle że jej rękawice są zielone. To chyba jakaś symbolika: wciąż najarany Robert i knująca, trująca Mahaut. Do niej jednak nie sposób się przyczepić. Dostała tę rolę wielka dama francuskiego kina na wymarciu - Jeanne Moreau, i jest w niej świetna. Przede wszystkim wygląda całkiem inaczej niż książkowa Mahaut - tamta była zwalistą, dosadną, chytrą suką. Mahaut w interpretacji Moreau jest piękną starszą panią, która ma w sobie mnóstwo godności, a jej barwne stroje, mimo, że położone na przywiędłym już mocno ciele, prezentują się nadal wspaniale. Przyjmuję, bo to kawałek świetnego kina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale im dalej, tym gorzej. &lt;br /&gt;Nie można było nudniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwodzicielska Beatrice jest zaledwie cieniem tej wspaniałej, tajemniczej kobiety z powieści. Krzywi się okropnie, mamroli i od czasu do czasu użycza swoich wdzięków pewnemu templariuszowi, który jest tylko trochę ładniejszy od diabła. Małgorzaty Burgundzkiej - krnąbrnej, zuchwałej i pięknej (ale tylko w książce) też już nie ma, została uduszona (i dobrze jej tak). Filip Piękny czyli Tcheky Karyo, także powędrował na drugą stronę, zostawiając na tronie syna. Synem tym jest Ludwik zwany Kłótliwym (brzmi prawie jak Chutliwym...), zagrany przez syna Gerarda Depardieu. Sam mistrz Depardieu pokazał się kilka razy jako Jakub de Molay, płonący na stosie, i jako żywo, żałowałam wtedy wraz z Filipem, że zachował niewyrwany język. Co jeszcze? Ano, ważna postać - Guccio Baglioni. Drętwy i nijaki. Na szczęście messer Tolomei z wiecznie przymkniętym okiem umie zagrać i za siebie i za swego bratanka. W mniej ważnych rolach zobaczymy panów Druota i Brialy, córkę Gerarda Depardieu i chyba kogoś z rodziny tego pana od "Ośmiornicy", bo też nazywa się Placido. Żeby podejrzenie o nepotyzm było słuszne, do kompletu mamy Christophera Buchholza (syna słynnego Horsta, wygląda zresztą identycznie jak ojciec swego czasu). Na koniec uwaga - ciekawostka. Jest jedna osoba, która zagrała w obydwu serialach, tym bardzo dobrym sprzed lat, i tej operze mydlanej, którą nas teraz masakrują. To Helene Duc, przedtem - tadam, tadam !!!! Mahaut, a teraz - pani de Bouville. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne, co mi się w tym filmie podoba (oprócz damy Moreau) to piękne kolory i wnętrza. Ale zachwytów za mało, żeby jakoś przetrwać wszystkie pięć odcinków. Każdy nadawany kilkanaście minut później od poprzedniego. Wstyd ! I nich nikt nie mówi, że aktorzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"dali z siebie wszystko"&lt;/span&gt;, bo to by oznaczało, że teraz należy ich dobić :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7700684544476248547?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7700684544476248547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7700684544476248547' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7700684544476248547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7700684544476248547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/krolowie-przekleci.html' title='Królowie przeklęci'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SW4hNz5yuxI/AAAAAAAABYQ/Eivi8nA7G_g/s72-c/4294.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2285230273164573302</id><published>2010-01-29T17:00:00.000+01:00</published><updated>2010-01-29T17:01:06.932+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Panna Julia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN2T5-AYfI/AAAAAAAAAsM/XBz7x2c9Dmw/s1600-h/missjulie.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN2T5-AYfI/AAAAAAAAAsM/XBz7x2c9Dmw/s200/missjulie.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5216142877775651314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film amerykański według sztuki Strindberga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna hrabianka dopiero porzucona przez narzeczonego, wdaje się w przekorny romans ze służącym. Momenty są. Dość realistyczne i brutalne, polegające nie tylko na zwyczajnym kopulowaniu - ważniejsze są wypowiadane słowa. Dramat polega na ukazaniu niższości klasy pracującej; w tym przypadku także całkiem dosłownie, ponieważ aktor grający lokaja ma nieco ponad 170 cm wzrostu, za to arystokratka wybujała dziesięć centymetrów wyżej, co doskonale widać na filmie. Lokaj rekompensuje sobie niższość - złodziejstwem, albowiem podkrada hrabiemu najlepsze wino z piwnicy. Czego nie może mu darować nawet jego klasa pracująca, śpiewając sprośne piosnki na ten temat podczas nocy świętojańskiej, w czasie, kiedy hrabianka ulega pospolitym, wulgarnym żądzom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie można się przekonać, na czym polega różnica między damą a ladacznicą. Oraz między dżentelmenem a prostakiem, który umie tylko prawić gładkie słówka. Polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Miss Julie, USA 1999)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Mike Figgis&lt;br /&gt;muz. Mike Figgis&lt;br /&gt;zdj. Benoit Delhomme&lt;br /&gt;obsada: Safron Burrows, Peter Mullan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do fragmentu filmu: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=-gT_hsGlm94"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=-gT_hsGlm94&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2285230273164573302?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2285230273164573302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2285230273164573302' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2285230273164573302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2285230273164573302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/panna-julia.html' title='Panna Julia'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGN2T5-AYfI/AAAAAAAAAsM/XBz7x2c9Dmw/s72-c/missjulie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-656414215206048809</id><published>2010-01-29T16:59:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T16:59:54.775+01:00</updated><title type='text'>Oszukany</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoRoPewKI/AAAAAAAAAVk/03-uA6MAtc4/s1600-h/beguiled.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 148px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoRoPewKI/AAAAAAAAAVk/03-uA6MAtc4/s200/beguiled.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301132888461197474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast westernu, inny film z Eastwoodem. Nietypowy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eastwood jest teraz "ikoną" amerykańską, w tamtych latach jeszcze nie był, miał na koncie dopiero kilka filmów u Sergio Leone, plus serial Rawhide, i specjalizował się raczej w rolach małomównych, bystrookich i szybkorękich kowbojów. A tu, niespodzianka. Pan Eastwood gra dzielnego żołnierza z czasów wojny secesyjnej. Postrzelonego - całkiem dosłownie. Rana jest na tyle poważna, że wojak mdleje, a wtedy znajdują go panny z jakiejś... pensji. Przenoszą do swojego domu i zaraz zaczyna się problem, który dramatycznie narasta. Żołnierz opowiada im o swojej wojaczce, ale oglądany obraz różni się od tego omawianego, i to znacznie. Wynika z niego, że bohaterski facet jest małym, nędznym tchórzem. Mimo to, widocznie postanawia się poprawić, bo w otoczeniu niewinnych dziewic zaczyna marzyć o spokojnym życiu rodzinnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zaczyna się horror, bo każda chce mieć mężczyznę na wyłączność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpiętość wieku jest spora: niemłoda dyrektorka zakładu, jedna z nauczycielek, oraz uczennica. Jakby ze trzy pokolenia. No cóż, wtedy był w modzie honor, przynajmniej w odniesieniu do kobiet. Trzeba wybrać jedną. W dwudziestym pierwszym wieku ktoś, mający taki wybór, na pewno by spróbował wszystkie ze sobą pogodzić, co było wbrew pozorom łatwe, pod warunkiem, żeby panie skłonić do mniejszej zaborczości. A darzony tymi względami kowboj - zgadzał się na wszystko, zamiast stanowczo wyrazić protest czy życzenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od słowa do słowa, od czynu do czynu, panie się pożarły. Kowboj nie wiedział na razie, w co wdepnął, bo skwapliwie korzystał ze wszystkich oferowanych wdzięków. W końcu wybrał nauczycielkę. Gdy pozostałe się dowiedziały, wmówiły naiwnemu facetowi, że musi stracić nogę. Bo  wdała się gangrena. Poza tym, że noga była prawie zdrowa, miały rację. Ptakom także przecina się ścięgna, żeby nie mogły odfrunąć. A on - nawet okiem nie mrugnął, kiedy piłowały. Zresztą chyba był nieprzytomny, albo znieczulony, whatever. Ale wydawał się mało frasobliwy, bo chyba błądził wtedy marzeniami po dalszym swoim życiu, wyobrażając sobie, że po tej radykalnej operacji zaraz odejdzie. Kiedy odzyskał siły, stało się jasne, że nawet jednonogi - jest nadal bardzo atrakcyjny, wciąż silny, i wciąż gotowy do rozstania z upiornymi panienkami. Które porozumiały się bardzo szybko (w tajemnicy przed jego ukochaną nauczycielką) i wydały pożegnalny obiad. Wojak był zaskoczony takim obrotem sprawy, zwłaszcza, że relacje dawno się popsuły i był teraz raczej szykanowany, niż wielbiony. Ale wszystko dlatego, że poprzestał na jednej, mając dokoła kilkanaście chętnych. Obiad się odbył, nauczycielce nie pozwolono na próbowanie całej gamy dań. Poniekąd słusznie, bo grzyby były zatrute. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film ku przestrodze :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-656414215206048809?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/656414215206048809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=656414215206048809' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/656414215206048809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/656414215206048809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/oszukany.html' title='Oszukany'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SZFoRoPewKI/AAAAAAAAAVk/03-uA6MAtc4/s72-c/beguiled.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-381789190115915255</id><published>2010-01-25T11:42:00.002+01:00</published><updated>2010-01-29T16:57:48.665+01:00</updated><title type='text'>Anna tysiąca dni</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNlee7X5JI/AAAAAAAAAr0/j_QVzv3xpAk/s1600-h/anna.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNlee7X5JI/AAAAAAAAAr0/j_QVzv3xpAk/s200/anna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5216124367797740690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam pojęcia, dlaczego tak lubię ten wycinek historii Anglii. Być może, ponieważ jestem zdeklarowaną seksistką, spodobało mi się, jak w przewrotny sposób los zakpił z potężnego władcy. Nie dość, że przez całe życie walczył o męskiego potomka, to okazało się, że jego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;niemęski&lt;/span&gt; potomek stał się najwspanialszą królową w dziejach Anglii. Zawsze mnie ciekawiło, co by król rzekł, gdyby ktoś wywróżył przyszłość i ośmielił się przepowiedzieć takie upokorzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem jednak, przenosimy się do barwnej epoki Tudorów, kiedy Henryk Ósmy właśnie zaczyna wątpić, że kiedykolwiek spłodzi zdrowego syna z Katarzyną Aragońską. Oczywiście, kochanek miał wiele, i nawet niektóre rodziły chłopców, ale problem polegał na tym, że dziedzic musiał być legalny, czyli z prawego łoża. A żeby mieć dziecko legalnie, trzeba było się żenić. W tym czasie pełnym rozterek, przybywa do Anglii młoda dziewczyna, Anna Boleyn. Wraca ona z Francji, gdzie pełniła rolę damy dworu królowej Nawarry. Jest siostrą Marii, nowej kochanki króla, która nad dworskie życie przedkłada afekt koronowanego kochanka i dlatego o nic go nie prosi, tylko zwyczajnie kocha. Jednak Henryk jest już znudzony, bo Maria chodzi w zaawansowanej ciąży, a król jest jeszcze młody i ma ogromny temperament. Być może, bawi go też wyrażanie życzeń: "ta panna będzie moja", wtedy niewiasta jest mu dyskretnie dostarczana, i dalej już wszystko wiemy. Anna objawia się na jakimś dworskim balu, przy czym, zaprawiona w intrygach, a do tego z wzajemnością zakochana w młodym arystokracie Percym, zupełnie nie zwraca uwagi na otoczenie, i źle robi, bo król już zaczął się szykować do polowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw wyprawia mężczyznę Anny gdzieś za morze.&lt;br /&gt;Potem każe mu się ożenić. Z inną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wysyła kardynała Wolseya z misją do Anny. Misja ma polegać na przekonaniu jej, żeby uległa. Anna doskonale zna losy swojej niemądrej, zakochanej w królu siostry, i nie ma zamiaru pozwolić, żeby jej życie potoczyło się tak samo. Ma nad królem przewagę, ponieważ na razie unika jakiegokolwiek zbliżenia. Nie wolno jej tylko zbyt szybko poddać się namiętności, a w każdym razie na pewno nie przed zalegalizowaniem związku, bo tak sobie wymyśliła i do tego dąży. Nie wiadomo, ile w tym dążeniu jest faktycznej chęci władania, a ile przezorności; tak naprawdę, Anna nawet po ślubie nie była szczególnie politycznie zaangażowana, natomiast król, gdy mu puściły hamulce, stał się tyranem i despotą, co nawet zakochana Anna ujrzała bez żadnych osłonek... i przeraziła się. Pierwszy kamyczek trącił Cromwell, zaufany współpracownik wszechmogącego kardynała Wolseya. Oznajmił on królowi, że wcale nie trzeba czekać na papieską zgodę, żeby unieważnić małżeństwo z Katarzyną Aragońską - wystarczy odłączyć Anglię od kościoła katolickiego, i założyć własny, stając się jego głową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Henrykowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie jestem pewna, czy zrobił to dla swojej namiętności, czy dla chciwości. Owszem, miał ochotę na tę właśnie kobietę, ale jeśli nie ona, to inna, było ich wiele. Zyskał - ogromne kościelne majątki, i stał się władcą absolutnym. Na szczęście w tym czasie był jeszcze w miarę roztropnym władcą, więc poddani nie czuli do niego nienawiści, a jeśli nawet, to niezadowolonych nie było wielu. Wszystko zmieniło się w późniejszych latach, gdy z absolutyzmu wpadł w despotyzm, ale to już inna bajka, na razie opowiadam o Annie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ona - nie czekała na koronację, tylko szybciutko uległa, obiecując królowi upragnionego syna. Niestety, powiła córkę (jak powiedział król, bezużyteczną), więc Henryk natychmiast przestał ją kochać i następne sceny damsko - męskie pojawiły się dopiero wtedy, gdy postanowił, mimo wszystko, zyskać dziedzica. Anna zaszła jeszcze trzy razy w ciążę, ale dwa razy poroniła, a za trzecim razem, ponieważ była mocno związana uczuciowo z Henrykiem, gdy doszła do niej wieść o jego wypadku na polowaniu, urodziła martwego syna. Król był zniecierpliwiony, bo czas działał na jego niekorzyść, i zaraz zaczął kombinować, jak się pozbyć następnej królowej - mógł to zrobić dopiero po śmierci Katarzyny Aragońskiej, ponieważ nigdy nie miał z nią formalnego rozwodu. Gdy Katarzyna zmarła, niezastąpiony Cromwell wymyślił pretekst: zdradę Anny, ale królowa, jak wiemy, raczej nie zgrzeszyła, bo zbyt wysoko ceniła swoją godność, żeby ją tracić z byle kim, poza tym była zajęta wychowywaniem małej Elżbiety, więc nie miała chęci na ekscesy. Sam król, gdy się w nim na chwilę obudziło sumienie, spróbował wymusić na Annie wyznanie cudzołóstwa, ale królowa odrzuciła wszelkie tego typu propozycje, ponieważ ocalając życie, zamknęła by Elżbiecie drogę do tronu. Co dziwne, nie było przesłanek, że Elżbieta kiedykolwiek na nim zasiądzie, bo żyło wiele osób, wcześniej dziedziczących: Maria, córka Katarzyny Aragońskiej, lady Jane Grey, kolejna w sukcesji, i Jane Seymour (aktualna kochanka Henryka) przy nadziei, więc szanse Elżbiety na panowanie były raczej nikłe... lecz Anna niezłomnie wierzyła w swe marzenia. Nazywano ją czarownicą, może było w tym trochę magii?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz kilka słów o aktorach. Henryka zagrał Richard Burton, wspaniały aktor pochodzenia walijskiego, niestety nie dorównujący fizycznie prawdziwemu Henrykowi, ale nikt tego nie zauważa, bo jego gra jest świetna. Anną została Kanadyjka, Genevieve Bujold, bardzo podobna do namalowanej przez Holbeina królowej. W filmie jest mnóstwo znakomitych dialogów, na przykład Anna raz po raz rzuca Henrykowi bardzo ostre, niemiłe słowa, a on nie reaguje, aż do czasu, kiedy po prostu wyprowadza ją z sali balowej, mocno rozjuszony. Nic dziwnego, każdym takim strzałem Anna poddaje w wątpliwość jego walory, poczynając od duchowych, a kończąc na męskich. A przecież wiemy, że ten król był jednym z najlepiej wykształconych w Europie, nie tylko humanistycznie, ale też przyrodniczo - i na głowę bił wielu innych monarchów pod tym, oraz każdym innym względem. Anna, pomiatając nim werbalnie, narażała się na to, że zostanie stracona, a co najmniej oddalona, w chwili, gdy nie wytrzyma królewskie oraz męskie ego... ale chyba lubiła takie ekstremalne sporty, zwłaszcza, że król w owym czasie wciąż jej jeszcze nie tknął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeżyła 29 lat. Z królem - tysiąc dni.&lt;br /&gt;Została ścięta przez kata, specjalnie sprowadzonego z Francji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="525" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qmv2p5Czv5g&amp;hl=pl"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qmv2p5Czv5g&amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" width="525" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Anne of a Thousand Days, Wielka Brytania 1969)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Charles Jarrott&lt;br /&gt;muz. G. Delerue&lt;br /&gt;zdj. A. Ibbetson&lt;br /&gt;obsada: R. Burton, G. Bujold, I. Papas, A. Quayle, J. Colicos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, historyczny, kostiumowy&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-381789190115915255?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/381789190115915255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=381789190115915255' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/381789190115915255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/381789190115915255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/anna-tysiaca-dni.html' title='Anna tysiąca dni'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGNlee7X5JI/AAAAAAAAAr0/j_QVzv3xpAk/s72-c/anna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7834576004966158451</id><published>2010-01-25T11:41:00.003+01:00</published><updated>2010-01-25T11:43:53.923+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Pan Wołodyjowski</title><content type='html'>Pierwsze zaskoczenie: gdzie się podziała piękna filuterna muzyka Kilara??? I ballady także brak. Dalej, w roli Ketlinga - Jan Nowicki. Pewnie zauważyłabym sporo zmian, gdybym pamiętała serial. Pełnometrażowy film jest trochę skrótowy, ale nic dziwnego, kto by wytrzymał siedem czy też dwanaście godzin w kinie? Z zachwytem chłonęłam scenografię i kostiumy. Jedzenie także wyglądało na prawdziwe. Magda Zawadzka jako Hajduczek - bomba. Tak samo pan Zagłoba, Azja, hetman Sobieski i mały rycerz. Ech... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę punktować, bo tak sobie myślę, że jeśli do tej pory nie ma nowych Krzyżaków, musi być jakiś powód. Nie ma też nowej trylogii, jedynie się ją uzupełnia. W zamian za te lekkie rozczarowania mam nieśmiałe życzenie: może w końcu ktoś sięgnie po Dagome Iudex????&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, historyczny&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7834576004966158451?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7834576004966158451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7834576004966158451' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7834576004966158451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7834576004966158451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/pan-woodyjowski.html' title='Pan Wołodyjowski'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-314523567638136329</id><published>2010-01-25T11:41:00.002+01:00</published><updated>2010-01-25T11:42:02.251+01:00</updated><title type='text'>Król Artur</title><content type='html'>(życie skundlonego Bryta)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGCiZwZdfrI/AAAAAAAAAps/HrZhuMyI2Ws/s1600-h/artur.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGCiZwZdfrI/AAAAAAAAAps/HrZhuMyI2Ws/s200/artur.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5215346931867156146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucia miałam mieszane. Przede wszystkim, już jakiś czas temu straciłam zaufanie do wielkich produkcji, ponieważ głębi nie ma w nich za grosz. Nawet trylogia Tolkiena nie zrobiła na mnie większego wrażenia, była zbyt przeładowana efektami specjalnymi. Na wszelki wypadek, przed seansem zasięgnęłam opinii znajomych, i większość miała o tym filmie bardzo dobre zdanie; przekonałam się jednak, że mówili na temat ludzie, którzy NIE WIDZIELI. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładam, że wszyscy znają legendy arturiańskie, więc nie będę ich powtarzać. Różnica między TYM filmem a innymi jest taka, że TU nie ma żadnej magii, w każdym razie nie takiej, jaką można by było tłumaczyć działaniem siły wyższej, a sam Artur nie jest pomazańcem z łaski bóstw celtyckich, lecz zwykłym dowódcą oddziału żołnierzy służących Rzymowi (!) Żaden z niego wyniosły Celt, tylko rzymski bandyta o imieniu Lucius Arturius Castus. Taką ma też gębę, albowiem według mnie Clive Owen, co by ze sobą nie zrobił, wygląda jak rzezimieszek. Banda Arturosa to wielkie chłopy, które niczego się nie boją, za to mają czułe serca i zawsze spieszą z pomocą, nawet jeśli miałoby ich to kosztować życie. Kilku zabijaków ocalało, w tym ten, który miał najwięcej dziatwy (takie to prorodzinne i proamerykańskie). Merlin - gdzie mu tam do majestatycznego Nicola Williamsona z "Excalibura" czy prześmiewczego Sama Neilla z "Merlina"... magia dawno się ulotniła. Ginewra jest wprawdzie eteryczną panienką, ale wcale nieźle włada łukiem, do tego tłucze mieczem i piąchą jak facet. Spodobał mi się, naprawdę mi się spodobał, wódz Sasów - potężny, okrutny i posępny Stellan Skarsgard - mówi zachrypniętym głosem i w ogóle jest taki mroczny, że chciało by się go schrupać na surowo :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale do rzeczy: Artur jest przegadany. Wszyscy - w przerwach między dynamicznymi zwrotami akcji - dyskutują na błahe tematy, wyjaśniając sobie to co trzeba i czego nie trzeba. Niektóre postaci są zwyczajnie słabe, jak demoniczny duchowny, który charyzmy nie ma nawet 21 gramów, ale konsekwentnie chodzi z miną kota, który właśnie wypił gospodyni śmietankę. Razi mnie też dziwaczna maniera grania z półotwartymi ustami, która to mina ma świadczyć o zdumieniu pomieszanym z niedowierzaniem. Nie wiem, czy do plusów czy do minusów mam zaliczyć prawie zerowe zużycie koncentratu pomidorowego; otóż, choć trup ściele się gęsto, nie tryskają potoki krwi, a szczegóły scen dekapitacji są nam oszczędzone. Ginewra ma lekko zabarwione usta, poza tym gdzieniegdzie i chyłkiem spod żołnierskich pancerzy wymyka się nieśmiała strużka krwi, ale to wszystko. Nawet torturowani więźniowie wyglądają, jakby dostawali dzień w dzień obfite posiłki, a trupy wydają się radośnie uśmiechać. Z ekranu powinno wiać grozą, lecz wieje zupełnie czymś innym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście można liczyć na kilka ładnych scen batalistycznych, w tym jedną na skutym lodem jeziorze, klimatyczną i mroczną. Co jeszcze było dobre: zdjęcia. Potem się okazało, że są dziełem Sławomira Idziaka. Górą nasi. Pompatyczna muzyka brzmiała chwilami jak soundtrack z "Twierdzy", albo filmów katastroficznych, w których dzielni Amerykanie dają wycisk komu trzeba i odlatują w glorii and chwale do domu. Na ekranach wciąż mnóstwo dzieł monumentalnych, jak "Aleksander", czy "Królestwo niebieskie"  (gorzej być nie może???) Nie chcę już tego oglądać, bo scenariusze są wymyślone przez kogoś, kto chyba nawet z daleka nie powąchał mitów arturiańskich czy mitologii, nie mówiąc o czymś, co dotyczy kultury antycznej. A i tak to arturiańskie dzieło jest o kilka klas lepsze od naszego biednego skopanego do cna Wiedźmina, z którego można było zrobić prawdziwy film kultowy, ale nie zrobiono, chyba że za jakieś sto lat ktoś się pokusi o rimejka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przerwie między obejrzeniem filmu a napisaniem o nim, udało mi sie dorwać wersję reżyserską. No i teraz już wiem, dlaczego brakowało krwi: trzeba było wszystko przemontować, żeby zaliczyć go do mniej rygorystycznego przedziału wiekowego; nie pocięty automatycznie przepada we wszelkich rankingach, ponieważ na Zachodzie dzieciaki są pilnowane trochę lepiej niż u nas i przynajmniej umownie - nie pozwala się im oglądać drastycznych scen. A wersja reżyserska jest o wiele bardziej wyrazista.  &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Może być niejasnym, dlaczego tak zjechałam nieszczęsnego Artura. Otóż zrobiłam to dlatego, że jestem przywiązana do wersji magicznej, pełnej uroku, niech będzie nawet krwawego, tak jak w "Excaliburze", ale uroku. Tutaj tylko czasem coś błyska spod przepięknych dekoracji, jak w scenie na jeziorze, gdy jeden z żołnierzy Arturosa, zrozpaczony po śmierci przyjaciela, wypuszcza się niemal w samo serce wroga i toporem wyrąbuje wolność dla swych towarzyszy (Dragonet, czyli Ray Stevenson - Tytus Pullo z "Rzymu"). Ta lojalność, ta wierność, zawsze na mnie działała. Niech będzie nadal - ale w połączeniu z magią. Na marginesie, gdyby ktoś się odważył skalać narodową brytyjską świętość i konsekwentnie od samego początku poprowadził bohaterów w konwencji westernu (końcowa scena, gdy Artur walczy sam przeciw wszystkim - no, co może przypominać?), zrobiłby naprawdę znakomity, oraz zupełnie inny niż wszystkie, film. Szkoda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(King Arthur, Irlandia-USA 2004)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Antoine Fugua&lt;br /&gt;muz. Hans Zimmer&lt;br /&gt;zdj. Sławomir Idziak&lt;br /&gt;obsada: C. Owen, K. Knightley, S. Skarsgard, T. Schweiger, R. Winstone&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=KO04VLRovqE"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=KO04VLRovqE&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-314523567638136329?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/314523567638136329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=314523567638136329' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/314523567638136329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/314523567638136329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/krol-artur.html' title='Król Artur'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGCiZwZdfrI/AAAAAAAAAps/HrZhuMyI2Ws/s72-c/artur.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8298483804698402387</id><published>2010-01-25T11:39:00.001+01:00</published><updated>2011-07-19T18:09:50.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Szkarłatna litera</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0WyEyscWI/AAAAAAAAASU/Akq03ZgppdE/s1600-h/scarlett.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0WyEyscWI/AAAAAAAAASU/Akq03ZgppdE/s200/scarlett.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209845393473171810" /&gt;&lt;/a&gt;Lubię Demi Moore. To jedna z aktorek, która mnie fascynuje i którą jednocześnie podziwiam za przekonania oraz odwagę - pamiętam jak dobrych parę lat temu pokazała na okładce "Vanity Fair", że ciało kobiety w zaawansowanej ciąży może być piękne i godne pożądania. Nie miała wielkiego szczęścia do scenariuszy, grywa przeważnie w filmach klasy "b", takich jak "Striptease", czy "G.I. Jane" ale zdarzają się jej niezłe produkcje w rodzaju "Ducha" lub omawianej teraz "Szkarłatnej litery".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tu dużo mówić: od razu uwierzyłam w Hester, bo w przejrzystych oczach Demi Moore widać głód - nie tylko miłości, ale i chęci poznawania. To kobieta, która ma własne zdanie, niezależne poglądy, a do tego wolę na tyle silną, żeby bronić ich do upadłego - i o tym właśnie jest cały film. Hester już od początku nie pasuje swoją niezależnością do osady, rządzonej przez osobników o bardzo wąskim spektrum myślenia i widzenia. Przede wszystkim przybywa bez męża, co jest ewenementem, ponieważ tamtejsze kobiety (oprócz jednej, uważanej za guślarkę) mają zaplecze w postaci męskich portek. Gdy do tej samowystarczalności dodamy jeszcze kilkakrotne świadome i nieświadome złamanie konwenansów, wiemy już, na kogo będzie nagonka. Na razie jednak następuje spotkanie przystojnego pastora i słomianej wdowy, przy czym żadne z nich nie uważa za stosowne wyjaśnić drugiej stronie faktycznego stanu rzeczy, czyli stanu cywilnego, co nam uświadamia, że zaraz zacznie się romans :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej jest już jak zwykle - żadne nie może się oprzeć i ulegają grzesznej namiętności, której owocem jest dziewczynka urodzona w więzieniu (kara za milczenie w odpowiedzi na pytanie, kto miał zaszczyt stać się nieślubnym ojcem). Kobieta jest twarda, mężczyzna o wiele mniej; codziennie zadaje sobie cierpienia psychiczne i fizyczne jako pokutę, aż wraca z niewoli Indian rodzony mąż Hester, a ponieważ nie jest blondynem, od razu znajduje winowajcę i tylko czeka na sposobność zemsty. Tymczasem Hester zostaje zmuszona do przypięcia szkarłatnej litery, jakimi piętnuje się cudzołożnice - ponieważ jednak nie zwraca większej uwagi na swoje piętno i żyje nadal własnym życiem, a nawet wygląda czasem na rozbawioną, rozdrażnieni notable dodają jej dobosza, sygnalizującego pojawienie się skażonej złem kobiety - zawsze i wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film kończy się dobrze: po wielu latach rozłąki i ukrywania miłości, Hester i pastor mogą wreszcie żyć razem, mała Pearl zyskuje ojca, a psychopatyczny mąż zostaje przykładnie ukarany. Piękne, kameralne widowisko; w tle ciągle przewijają się Indianie, dzika przyroda, rytualne obrzędy, mamy zderzenie dwóch, a może i trzech kultur, znakomicie oddane środowisko plotkarskich, zawistnych kobiet oraz znudzonych, nie mniej plotkarskich mężczyzn, a w tym wszystkim nieskazitelny pastor oraz stanowcza niezłomna Hester i ich miłość, wyglądająca jak nie z tego świata, lecz aż do szaleństwa zmysłowa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Scarlet Letter, USA 1995)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Roland Joffe&lt;br /&gt;muz. John Barry&lt;br /&gt;obsada: Demi Moore, Gary Oldman, Robert Duvall, Joan Plowright&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=v8VG_Or5qDM&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8298483804698402387?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8298483804698402387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8298483804698402387' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8298483804698402387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8298483804698402387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/szkaratna-litera.html' title='Szkarłatna litera'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0WyEyscWI/AAAAAAAAASU/Akq03ZgppdE/s72-c/scarlett.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1630332198222629657</id><published>2010-01-25T11:38:00.002+01:00</published><updated>2010-01-25T11:39:18.628+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Trzej muszkieterowie</title><content type='html'>Dzieje się tak, że ostatnio w telewizji naszej rodzimej znajduję wiele perełek. Do takich należą ekranizacje Dumasa, przez Lestera dokonane (ale tylko dwie części - trzecia to zwyczajna kiszka). Jest w nich wszystko: humor rubaszny i delikatny, liryka, dramat, slapstick (tu przykład: pani Bonacieux (seksbomba Raquel Welch) raz po raz upada, albo co najmniej szerzy spustoszenie). Bohaterowie wcale nie są papierowi, z wyjątkiem księcia Buckingham, ale to Angol i realnie i filmowo, więc było jasne, że bezbawny będzie; za to drugi Angol, czyli Michael York, rolę d'Artagnana zagrał znakomicie. Królowa... (Geraldine Chaplin) niestety bezpłciowa, a jej wątpliwa uroda zupełnie nie tłumaczy ochów i achów, jakie wszyscy dokoła wznoszą; jakby było mało, Buckingham postawił jej ołtarz, ale jako się rzekło, to Angol, a po nich wszystkiego się można spodziewać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetna galeryjka czarnych charakterów pod wodzą Charltona Hestona (Richelieu) i Christophera Lee (Rocheforta) ----&gt; chyba mi się już poplątały niektóre "h" i "ch", więc jeśli ktoś zauważy błąd, niech mi zwróci uwagę :) Zawsze lubiłam wysokich brunetów, takich, co to wszystkim robią kuku, dlatego Rochefort był moją ulubioną postacią filmową do czasu, aż stworzono szeryfa Nottingham.  Fabuła mniej więcej zachowana, dialogi świetne, gagi także, a to cała osobna historia - nie ma chyba ani jednego, który by nie sięgał pewnego poziomu, wszystko lekkostrawne i wymagające pewnego sposobu myślenia. Kpina w stylu Monty Pythona, choć nieco bardziej przaśna. Rzadko się zdarza, żeby pastisze były tak dopracowane: wiernie oddana epoka, przepiękne plenery, wysmakowane kostiumy, mnóstwo sympatycznych pojedynków i te dialogi, panie dzieju.... więcej pisać nie będę, bo Dumasa wszyscy znają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądać !!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1630332198222629657?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1630332198222629657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1630332198222629657' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1630332198222629657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1630332198222629657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/trzej-muszkieterowie.html' title='Trzej muszkieterowie'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4831365460030202625</id><published>2010-01-25T11:37:00.004+01:00</published><updated>2011-07-19T18:18:20.928+02:00</updated><title type='text'>Obłędny rycerz</title><content type='html'>(epitafium dla błędnego rycerza)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/STkOYezrGOI/AAAAAAAABVg/EbykeS5dGqs/s1600-h/knightstale.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 146px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/STkOYezrGOI/AAAAAAAABVg/EbykeS5dGqs/s200/knightstale.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5276264252190693602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obejrzałam wczoraj trochę dziwaczną komedię (komedyjkę) "Obłędny rycerz". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz dzieje się, teoretycznie, w średniowieczu, ale reżyser pomieszał nasze czasy z medievalem, i wyszedł z tego obłędny melanż. Pewien ambitny chłopaczek, giermek znanego rycerza, po śmierci swego pana nakłada jego zbroję i zaczyna robić karierę jako niezwyciężony Ulrich von... nie, nie Jungingen - Liechtenstein :) Oczywiście nic nie przychodzi łatwo, żeby zostać dobrym rycerzem, musi trochę poćwiczyć, więc robi to przy pomocy dwóch wiernych przyjaciół, a potem staje w szranki, zaopatrzony w metryki sfałszowane przez samego Chaucera. Tenże Chaucer jest poetą i mistrzem słowa, niestety ma żyłkę hazardzisty i nie umie się powstrzymać od zabawy z losem, a koniec zawsze bywa żałosny; podczas pierwszego spotkania z Williamem/Ulrichem - występuje nagi jak święty turecki, ponieważ właśnie spłukał się doszczętnie i został ubrany tylko we własną skórę :) Następnie, chędogo odziany i nakarmiony, pełni rolę Williamowego herolda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;William zajmuje się przekuwaniem swego niewątpliwego szermierczego talentu na kasę, zdobywając nagrody na wszystkich możliwych turniejach - podczas jednego z nich przypadkiem walczy z następcą angielskiego tronu, który jest doskonałym wojownikiem i lubi ryzyko, ale nigdy nie jest mu dane dokończyć turnieju, bo wszyscy przeciwnicy zbyt wcześnie odkrywają jego pochodzenie i wycofują się. William ma odwagę podjąć wyzwanie i zagrać tak, żeby nie zabić księcia a jednocześnie nie uchybić jego honorowi i zwyciężyć. Podczas jednego z turniejów poznaje damę swego serca, piękną Jocelyne. Poznaje także mrocznego Adhemara, który uwodzi Jocelyne, bo potrzebna mu jest nie tylko jako kobieta, ale też jako dodatkowe trofeum do turniejowych zwycięstw. Rozpoczyna się walka o Jocelyne między dwoma mężczyznami, z których jeden nie jest wprawdzie rycerzem, lecz ma rycerskie serce, a drugi urodził się arystokratą, lecz nie gardzi niecnymi metodami, żeby zwyciężyć Williama. Jocelyne wybiera prostego giermka, już nawet wiedząc, jakie jest jego pochodzenie. Adhemar dąży do ostatecznego rozwiązania...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o fabule filmu, która jest dość prosta i zmierza w jednym kierunku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osoby, które go omawiały przede mną, raczej nie były zachwycone. Ja także jestem daleka od jakichkolwiek zachwytów, natomiast odebrałam film trochę inaczej, niż większość. Przede wszystkim, zaczarował mnie Adhemar. Zagrał go brytyjski aktor, znany raczej z desek teatralnych, niż z filmu (ostatnio obecny w ekranizacji znanego romansu rycerskiego - Tristan i Izolda, w roli Marka) Rufus Sewell. Jego mroczna, zawzięta twarz i przepiękne, nieco zezowate oczy, na długo pozostaną mi w pamięci. Prostodusznym Williamem jest Heath Ledger, anielski blondyn, który grając w tym filmie jeszcze nie wiedział, że już niedługo będzie świecić jego gwiazda... zginął tragicznie w styczniu tego roku. Intrygującą, wyrazistą Jocelyne zagrała aktorka hawajskiego pochodzenia, Shannyn Sossamon. Przypomina chwilami Amidalę z Gwiezdnych wojen :) W obsadzie jest jeszcze kilka pomniejszych gwiazd, na przykład Christopher Cazenove jako ojciec Williama (strasznie rzewny wątek miłości ojcowskiej), James Purefoy (Marek Antoniusz z serialu Rzym) jako książę Edward, Laura Fraser - panna kowalówna, która kuje pancerne, ale lekkie zbroje... i świetny Paul Bettany, czyli Geoffrey Chaucer. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sceny pojedynków są kapitalne. Ekipa pracująca przy filmie zarzekała się, bijąc w piersi, że nie korzystała z żadnych tricków. Nie bardzo w to wierzę, ale turniejowe starcia rzeczywiście robią wrażenie, szczególnie efektowne pojedynki Williama z Adhemarem. Niestety są to przeważnie walki, do których używa się tylko kopii, bodaj jeden raz William pojedynkuje się mieczem, ale i tak miałam mnóstwo wrażeń podczas oglądania. Ciekawe, jak to wyglądało naprawdę, i jakie budziło emocje, jeśli teraz adrenalina podnosi się o kilka stopni :) Wysadzenie z siodła kopią było chyba drobnostką, w porównaniu z tym, co mogło spotkać rycerza, choć wtedy musiał mieć sporo szczęścia, żeby przeżyć, bo zwykle plątał się w końską uprząż i był wleczony co najmniej kilkanaście metrów. Mógł też skręcić kark, spadając, na filmie pokazano takie sekwencje bardzo widowiskowo. Informacja dla miłośników dobrej, starej muzy: wykorzystano mnóstwo znanych, znakomitych kawałków, przebojów sprzed lat w wykonaniu Thin Lizzy, Queen, Freddyego Mercury, Erica Claptona, Davida Bowie; ktoś kręcił na to nosem, pisząc, że nikt teraz nie słucha takich rzeczy, ale uważam, że jego opinia jest zbyt pochopna, poza tym reżyser stworzył swoją własną wizję rozśpiewanego średniowiecza ubranego niekiedy we współczesne kostiumy, i chwała mu za to, że nie pokazał kolejnego strasznie traumatycznego dramatu, tylko zabawny, rozrywkowy i w gruncie rzeczy naprawdę sympatyczny film. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="349"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zH6U5y086hw?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zH6U5y086hw?version=3&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" width="500" height="349" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4831365460030202625?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4831365460030202625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4831365460030202625' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4831365460030202625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4831365460030202625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/obedny-rycerz.html' title='Obłędny rycerz'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/STkOYezrGOI/AAAAAAAABVg/EbykeS5dGqs/s72-c/knightstale.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6361653782741798934</id><published>2010-01-25T11:36:00.001+01:00</published><updated>2010-01-25T11:36:32.761+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Valmont</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7vP1Tl5VI/AAAAAAAABO0/gpZCDK7nABg/s1600-h/valmont.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7vP1Tl5VI/AAAAAAAABO0/gpZCDK7nABg/s200/valmont.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259904470101648722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Druga ekranizacja "Niebezpiecznych związków" jest zupełnie inna - jak to u Formana, tryskająca radością życia. To, co u Frearsa było bardzo stateczne, tu jest żywiołowe, pulsujące. W markizę wcieliła się żona Warrena Beatty, Annette Bening (dobra aktorka, ale nieco zbyt charakterystyczna), w markiza - ani trochę nie demoniczny Colin Firth, głupiutką Cecile odtwarza pyzata Fairuza Balk, a panią Tourvel - Meg Tilly. Ponieważ już od początku zarysowuje się konwencja nieco komediowa, mamy sporo scen wywołujących uśmiech, których tu cytować nie będę, żeby inni też zabawę mieli. Istotna jest końcówka - nie ma tu poczucia nieodwracalności, Cecile wyznaje starej markizie, że chyba jest w ciąży, czyli nosi dziecko Valmonta - po czym wszyscy się cieszą, że w taki czy inny sposób uroczy birbant, hulaka czy utracjusz pozostanie w ich pamięci i sercach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Tu właśnie pora na refleksję o ekranizacjach powieści: wiele osób odrzucało książkę de Laclosa jako rzecz nie do przeczytania - tymczasem Frears i Forman zrobili istną rewolucję, pokazując, jak można po mistrzowsku sfilmować nawet tak nudny materiał jak listy. Pozostaje czekać, aż ktoś sięgnie po rozum do głowy, dobrego scenarzystę, i zdecyduje, że już pora odkurzyć listy do Marysieńki (Sobieskiej :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6361653782741798934?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6361653782741798934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6361653782741798934' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6361653782741798934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6361653782741798934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/valmont.html' title='Valmont'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7vP1Tl5VI/AAAAAAAABO0/gpZCDK7nABg/s72-c/valmont.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-7187486114584353130</id><published>2010-01-25T11:35:00.002+01:00</published><updated>2010-01-25T11:35:38.661+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Niebezpieczne związki</title><content type='html'>Frears w znakomitej formie. Film jak najbardziej serio, w doborowej obsadzie: z demonicznym zezowatym Malkovichem, szklistooką Michelle Pfeiffer, patykowatą Umą Thurman, oraz zdemoralizowaną kusicielką Glenn Close. Nie mam pojęcia, komu przyznać palmę pierwszeństwa, bo wszyscy, według mnie, idealnie wtopili się w klimat epoki oraz konwencję - ale tak sobie myślę, że duet głównych prowokatorów zasługuje na najwyższą ocenę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpisywać się nie będę, żeby czegoś z kunsztownych intryg jeszcze bardziej nie poplątać, wspomnę tylko, jak zwykle, jedną scenę: pobladłe oblicze markizy, która za późno zdała sobie sprawę, że jej intrygi spowodowały śmierć co najmniej dwóch bliskich jej osób, i jest to nieodwracalne; w owych czasach nie istniały jeszcze chyba fotografie, więc nie mogła sobie zanucić &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"gdy się miało szczęście, które się nie trafia - czyjeś ciało, i ziemię całą, a pozostanie tylko fotografia - to jest - to jest bardzo mało..."&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic jej nie zostało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-7187486114584353130?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/7187486114584353130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=7187486114584353130' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7187486114584353130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/7187486114584353130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/niebezpieczne-zwiazki.html' title='Niebezpieczne związki'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6737268736480545780</id><published>2010-01-25T11:33:00.003+01:00</published><updated>2010-01-25T11:34:15.595+01:00</updated><title type='text'>Fałszywy król</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7t30l4xSI/AAAAAAAABOM/fQCtU30zyho/s1600-h/rojalflash.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7t30l4xSI/AAAAAAAABOM/fQCtU30zyho/s200/rojalflash.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5259902958081459490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie ma trailera ani żadnego fragmentu filmu w sieci, czy to oznacza, że został zapomniany? A przecież była to jedna z najzabawniejszych komedii lat 70, bezpretensjonalna, ze świetną obsadą - aktorami, którzy bawili się doskonale podczas kręcenia filmu, parodiując siebie samych z wcześniejszych dokonań. Opowiem fabułę, bo widzę, że nikt się nie pokwapił, żeby dokładniej przybliżyć treść. Pewien kapitan Flashman, człowiek co prawda odważny i świetny szermierz, ale z wieloma przywarami /hazardzista, babiarz :) i mitoman/ ma nieszczęście do złudzenia przypominać władcę jednego z niemieckich księstw, Magnusa. Tenże Magnus niebawem wstępuje w związek małżeński z książną Irmą, panującą w bardzo ważnym strategicznie kraju. Demoniczny Otto von Bismarck (Oliver Reed) wraz ze swym adiutantem, Rudi von Sternbergiem (Alan Bates) knują intrygę polegającą na zamianie Flashmana i Magnusa, w tym celu trzeba przefarbować Flashmana na ciemniejszy kolor, zrobić mu blizny i nauczyć dworskich manier...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo zabawna i inteligentna kpina z kawałeczków historii oraz znanych postaci tak brytyjskich jak niemieckich, plus sławna heroina Lola Montes (Florinda Bolkan), która pełni tu niebagatelną rolę, co chwilę wywracając jakieś plany do góry nogami. Reżyserował pan, którego dziełem jest też przebój do tej pory nie mający sobie równych - "Trzej muszkieterowie" (produkcja panamska). Polecam !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6737268736480545780?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6737268736480545780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6737268736480545780' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6737268736480545780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6737268736480545780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/faszywy-krol.html' title='Fałszywy król'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SP7t30l4xSI/AAAAAAAABOM/fQCtU30zyho/s72-c/rojalflash.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5289513313581165477</id><published>2010-01-09T12:39:00.002+01:00</published><updated>2010-01-09T12:40:44.847+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino Azja'/><title type='text'>Przysięga</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMKGLeGPSfI/AAAAAAAAAv8/j2tfrqTVczU/s1600-h/promise.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMKGLeGPSfI/AAAAAAAAAv8/j2tfrqTVczU/s200/promise.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242900447828593138" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mała dziewczynka szuka jedzenia na pobojowisku pełnym trupów. Znajduje bułkę, ale musi o nią walczyć z takim samym jak ona, wojennym sierotą. Podstępem zdobywa jedzenie i ucieka, po drodze spotyka boginię (azjatycka wersja Pani Jeziora oraz królowej Mab z "Merlina", wystarczy spojrzeć na jej charakteryzację i posłuchać tego, co mówi), która proponuje układ: gdy dziewczynka wyrazi zgodę na to, że będzie piękna, uwielbiana i bogata, ceną ma być utrata każdego mężczyzny, którego naprawdę pokocha. Bogowie lubią się droczyć - skąd takie małe, bose, samotne i przerażone dziecko ma wiedzieć, co znaczy bogactwo, uroda i miłość? Zgodziła się, bo w tych boskich słowach brzmiała obietnica, że nigdy już nie zazna głodu i będzie jej ciepło. Po wielu latach Qingcheng zostaje żoną króla - cesarzową. Oszczędzono nam pokazania, jak do tego doszła, zapewne nie przebierała w środkach... wyrazu. Cesarz, jej mąż, prowadzi różne wojny, mając u boku wiernego generała Guangminga, który wygrywa bitwę za bitwą. Pewnego razu generał spotyka niewolnika szybkiego jak wiatr i czyni go swoim poddanym; Kunlun ratuje mu życie, a potem ubrany w zbroję Guangminga jedzie do pałacu Cesarza, żeby go osłaniać. Jednak na skutek zbiegu okoliczności zabija Cesarza, ratując jego żonę. Guangminga ogłaszają królobójcą, mimo to zdobywa kobietę swoich marzeń, Qingcheng. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Animacje komputerowe widać aż nazbyt wyraźnie. Wiele osób utyskuje na te "niedoróbki", ale ja już kiedyś pisałam, że takie jest to kino: pewne rzeczy są sztuczne i przerysowane, albo kontury zaznaczone tylko jakąś grubszą kreską, jako umowne, natomiast w innych nie można się dopatrzeć ani cienia niedoskonałości. Tak wygląda cały film: z jednej strony zapierające dech w piersiach perfekcyjne sceny walki, cudowne kostiumy, a z drugiej chropowata technika. Mnie osobiście to w niczym nie przeszkadza, bo jeśli już oglądam jakikolwiek film z tego nurtu, to nie dla efektów komputerowych czy gry aktorskiej, tylko dla ucieszenia oczu orgią kolorów oraz klimatem, specyficznym i chyba nie do odtworzenia przez kogoś spoza azjatyckiego kręgu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="525" height="444"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ASix-v_-P2k&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ASix-v_-P2k&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="525" height="444"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5289513313581165477?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5289513313581165477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5289513313581165477' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5289513313581165477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5289513313581165477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/przysiega.html' title='Przysięga'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SMKGLeGPSfI/AAAAAAAAAv8/j2tfrqTVczU/s72-c/promise.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-6782922756548027898</id><published>2010-01-09T12:34:00.002+01:00</published><updated>2010-01-09T12:36:46.868+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino Azja'/><title type='text'>Dom Latających Sztyletów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_QVlxAvOI/AAAAAAAAAvA/AEVSuyEM0fA/s1600-h/flying.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_QVlxAvOI/AAAAAAAAAvA/AEVSuyEM0fA/s200/flying.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242137560616058082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna wielka produkcja, która mnie zachwyciła. Historia dziewczyny, rzekomo niewidomej, oraz jej dwóch (!!!) ukochanych, bo przecież możemy sobie wyobrazić, że darzyła ich gorącym uczuciem. Niestety jeden z lubych nie sprostał próbie i postanowił, że jeśli kobieta nie będzie należała do niego, to do nikogo innego - po czym zabił ją na środku wielkiej łąki. Jasne, że absurd scenariusza bije wszelkie rekordy nonsensu, ale jest to baśń filmowa, do której należy podchodzić tak, jak do innych baśni, a jakie uczucia i zdarzenia są w takich przypadkach racjonalne? W każdym razie dziewczyna całkiem serio i bardzo eee... fizjologicznie, rozdziera sobie serce pomiędzy dwoma panami :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając tę nieszczęsną fabułę, znów trafiłam na wspaniały, kolorowy i świetnie zrealizowany film. Sceny tańca, szczególnie słynne "echo game", robią ogromne wrażenie. Kolory są takie, że chciałoby się wskoczyć w kadr, żeby choć na chwilę tam być. Ostatni pojedynek toczy się pośród zasypanej śniegiem łąki, bo ktoś uznał, że tak będzie piękniej, i chyba miał rację - coś w tym jest, nawet Quentin Tarantino popełnił podobną scenę w pierwszym filmie "Kill Bill". Kto szuka ambitnego kina, na pewno go tu nie znajdzie, ale nie jest to także byle jaki Harlequin, rozpadający się w rękach po pierwszym czytaniu - co to, to nie. Robota edytorska była w tym przypadku perfekcyjna :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu - echo game w wykonaniu Ziyi Zhang:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="525" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/znZxS0WqDk8&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/znZxS0WqDk8&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="525" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-6782922756548027898?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/6782922756548027898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=6782922756548027898' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6782922756548027898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/6782922756548027898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/dom-latajacych-sztyletow.html' title='Dom Latających Sztyletów'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_QVlxAvOI/AAAAAAAAAvA/AEVSuyEM0fA/s72-c/flying.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-905510295849993049</id><published>2010-01-09T12:30:00.002+01:00</published><updated>2010-01-09T12:38:36.563+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino Azja'/><title type='text'>Przyczajony tygrys, ukryty smok</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_XntPLUMI/AAAAAAAAAvo/_91RiWNQjfQ/s1600-h/dragon.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_XntPLUMI/AAAAAAAAAvo/_91RiWNQjfQ/s200/dragon.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242145568440668354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabuła opowiada o parze mistrzów sztuk walki - słynnym bohaterze Li Mu Bai (zachowuje się trochę tak, jakby był pozbawiony głębszych uczuć), oraz o zakochanej w nim Yu Shu Lien. Legendarny mistrz nie chce już barwnego życia, marzy o świętym spokoju, ale niestety wpada w wir przedziwnych przypadków, które znów skomplikują mu żywot. Ponieważ wpadł na genialny pomysł, że podaruje swój miecz w prezencie pewnemu możnowładcy, musi poprosić kogoś, żeby został kurierem. Jego wybór pada na Yu Shu. Zakochana kobieta nie odmawia ukochanemu, zabiera "Zielone Przeznaczenie" na dwór dostojnego Te, ale pewnej nocy miecz zostaje skradziony przez zamaskowanego osobnika, sprawnie posługującego się bronią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej chwili sprawą nadrzędną staje się odzyskanie miecza, ale dochodzi także motyw potajemnej miłości oraz zemsty. Jest coraz ciekawiej, zwłaszcza, gdy okazuje się, że młoda arystokratka Jen - także do perfekcji opanowała sztuki walki, natomiast nie bardzo umie swoje umiejętności trzymać w ryzach i co chwilę albo wpada w jakieś tarapaty, albo doprowadza do spektakularnych katastrof. W roli Jen wystąpiła Ziyi Zhang, która później zagrała także w "Hero", "Domu latających sztyletów" czy "Wyznaniach gejszy" - wysportowana, piękna, malutka (165 cm wzrostu) tancerka. Sceny walk układał choreograf z "Matrixa"... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film jest dziełem Tajwańczyka Anga Lee, który debiutował jako reżyser na początku lat dziewięćdziesiątych. Pierwszym jego anglojęzycznym filmem była adaptacja powieści Jane Austen "Rozważna i romantyczna", z Emmą Thompson. I wtedy właśnie świat zauważył Anga Lee. Nie wiadomo, co skłoniło Anga Lee do opowiedzenia baśni, niemniej zdobyła ona wiele prestiżowych nagród, a czy zasłużonych? To już ocenią ci, którzy obejrzą film. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="545" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Kqq7MtiK-NA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Kqq7MtiK-NA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="545" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu jest scena, która wywołuje we mnie dreszcz.&lt;br /&gt;Pojedynkują się dwie kobiety...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="525" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9OxQ-2gR1DU&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9OxQ-2gR1DU&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="525" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, przygodowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-905510295849993049?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/905510295849993049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=905510295849993049' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/905510295849993049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/905510295849993049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/przyczajony-tygrys-ukryty-smok.html' title='Przyczajony tygrys, ukryty smok'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_XntPLUMI/AAAAAAAAAvo/_91RiWNQjfQ/s72-c/dragon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2463842582146995188</id><published>2010-01-09T12:26:00.002+01:00</published><updated>2010-01-09T12:29:59.037+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino Azja'/><title type='text'>Hero</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_SY93iiDI/AAAAAAAAAvI/O8PANCdHgek/s1600-h/hero.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_SY93iiDI/AAAAAAAAAvI/O8PANCdHgek/s200/hero.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242139817648752690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z pierwszych chińskich produkcji spod znaku ich specyficznego płaszcza i szpady. Nie wiem dlaczego nie spodobała mi się tak jak kolejne, ale nadal uważam, że warto zobaczyć film, bo we wszystkich tych obrazach jest coś co mnie niezmiennie zachwyca: barwa. Ich operatorzy i scenografowie posługują się niebywałą paletą kolorów, i mnóstwo ujęć zbudowanych jest na zasadzie tylko klipa wideo; tak samo sceny walk, całkiem jak taniec, a nie regularny pojedynek. "Hero" jest jednak czymś więcej, niż serią klipów. Mamy historię trochę jak z Rashomona, kilka punktów widzenia, kilka historii, opowiadanych i przez zamachowca, i przez cesarza. Władca ma zostać zabity, ale jakoś nikt się nie kwapi do tego uczynku. Każdy z potencjalnych morderców staje twarzą w twarz z imperatorem, ale podczas rozmowy z nim dochodzą do wniosku, że mimo swojej obsesyjnej zaborczości ma zadatki na dobrego władcę - i zamiast go dziabnąć, sami pozwalają się zabić. Tak ginie kilka osób, przypadkiem albo i nie - najlepsze miecze imperium. Lecz ich poświęcenie nie idzie na marne, cesarz wyciąga naukę z serii przypadków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w tym filmie scena, która wywarła na mnie duże wrażenie - Mistrz Kaligrafii w obliczu ataku nie tylko nie ucieka, ale też nie usiłuje się schować przed gradem strzał, i tak trwa pośród zewsząd wpadających pocisków, najspokojniej w świecie zajmując się tym, co zawsze, całkowicie ignorując rzeczywistość. I to jest właściwa nauka: na kartach historii pozostają wprawdzie wielcy władcy i wodzowie, pozostają też szaleńcy, lecz "myśl" jest tym, co przetrwa wieki w nieskażonej formie, bez względu na to, ilu ludzi zginie po drodze.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Hero, Chiny/Hongkong 2002)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Yimou Zhang&lt;br /&gt;muz. Tan Dun&lt;br /&gt;zdj. Christopher Doyle&lt;br /&gt;obsada: Jet Li, Ziyi Zhang, Tony Leung, Maggie Cheung&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OVngSqnk2fA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OVngSqnk2fA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2463842582146995188?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2463842582146995188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2463842582146995188' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2463842582146995188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2463842582146995188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/hero.html' title='Hero'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_SY93iiDI/AAAAAAAAAvI/O8PANCdHgek/s72-c/hero.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-4110594572951031925</id><published>2010-01-09T12:20:00.001+01:00</published><updated>2011-10-08T15:03:28.554+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kino Azja'/><title type='text'>Historia Chińskich Duchów</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_Tbz6R5UI/AAAAAAAAAvY/nN3qosPmXTU/s1600-h/Eternity.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_Tbz6R5UI/AAAAAAAAAvY/nN3qosPmXTU/s200/Eternity.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5242140966027126082" /&gt;&lt;/a&gt;Cudowna, przepięknie wystylizowana historia pewnego... prostaczka oraz jego ukochanej, która - tak się złożyło, poznała mężczyznę swojego życia już jako duch. Oczywiście, tak naprawdę, podobał mi się tylko pierwszy film, ponieważ w kolejnych fabuła jest rozciągana na siłę, niemniej - można chyba tę serię uznać za dość ważną dla dalszego rozwoju podobnych widowisk, ponieważ ten obraz zdołał zainteresować widzów poza granicami Azji. Tam właśnie zobaczyłam popularny motyw wojowników, poruszających się swobodnie wysoko na szczytach drzew, jest sporo niewinnego oraz mniej niewinnego humoru, a co ważniejsze, pojawiają się prawdziwe, sugestywne duchy (kiepsko wykonane, ale sympatyczne). Po kilku latach wszystko poszło w nieco innym kierunku; bardziej niż wątek przygodowy rozwinięto wizualny, ale nie wyobrażam sobie już, żeby ktokolwiek, znając pozostałe omawiane tu filmy, pominął "Chińskie duchy". Ze swojej strony, gorąco polecam - szczególnie pierwszą część z 1987 roku, za jej jeszcze nieskażoną świeżość.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="540" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/E5ME8imMhoQ&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/E5ME8imMhoQ&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="540" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, przygodowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-4110594572951031925?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/4110594572951031925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=4110594572951031925' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4110594572951031925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/4110594572951031925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/historia-chinskich-duchow.html' title='Historia Chińskich Duchów'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SL_Tbz6R5UI/AAAAAAAAAvY/nN3qosPmXTU/s72-c/Eternity.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-8739757181753623511</id><published>2010-01-07T10:12:00.004+01:00</published><updated>2011-07-19T18:11:20.911+02:00</updated><title type='text'>Wdowa Świętego Piotra</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoVLiyTytI/AAAAAAAAACI/QG7TVm_OECQ/s1600-h/stpierre.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoVLiyTytI/AAAAAAAAACI/QG7TVm_OECQ/s200/stpierre.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254035203341667026" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio oglądam dużo nietypowych produkcji. Tak trafiłam na francuską "Wdowę Świętego Piotra", film spokojny, stonowany, a jednak irytujący. Tytuł pochodzi od nazwy karaibskiej wyspy Saint Pierre, leżącej na archipelagu sąsiadującym z Nową Fundlandią. Są to tereny, które zostały zaanektowane w XVII wieku przez Francuzów, a w 1814 roku ostatecznie uznane za ich kolonię. Na tej wysepce żyje sobie spokojnie społeczność, złożona z rybaków i kilku miejscowych notabli, między innymi sędziego - oraz kapitana, dowódcy miejscowego garnizonu a zarazem komendanta więzienia. Jest rok 1850 - noc, podczas której dwaj rybacy zabijają innego, jak się okazuje, podczas dociekania, czy jest "gruby czy tłusty". Jeden z zabójców zostaje skazany na ciężkie roboty, drugi na śmierć. Podczas transportu więźniów mieszkańcy miasteczka obrzucają ich kamieniami i konie ponoszą - skazany na kamieniołomy rybak przypadkiem dostaje kamieniem w skroń. Drugiego osadzają w więzieniu, ponieważ jak się okazuje, wymogiem prawa jest obecnie tylko i wyłącznie gilotynowanie, a wysepka nie posiada ani własnej gilotyny, ani tym bardziej, kata. W oczekiwaniu na gilotynę - kapitan wraz z żoną troskliwie zajmują się więźniem, i robią to w taki sposób, że niebawem przechodzi on coś w rodzaju resocjalizacji, stając się jakby całkiem innym człowiekiem. Udaje mu się nawet ożenić, i dorobić potomstwa, lecz oto nadpływa zamówiona gilotyna, a na pokładzie statku imigrant, który nie ma zielonego pojęcia o tym, co się wydarzyło i daje się wciągnąć w intrygę notabli, uważających za punkt honoru ścięcie więźnia (a nikt z mieszkańców wyspy nie podniósłby na niego ręki). Tak więc jest już kat i gilotyna; żona kapitana podejmuje ostatnią desperacką próbę ocalenia Neela, ale on wraca do więzienia, przekonany, że musi ponieść karę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rolach kapitana i jego żony (budzącej ambiwalentne uczucia pani La), wystąpili popularni francuscy aktorzy Daniel Auteuil i Juliette Binoche. On, tylko trochę ładniejszy od diabła, grywa świetne, skomplikowane psychicznie role. Tutaj zagrał kamiennie spokojnego dowódcę garnizonu, który własne zdanie i honor stawia wyżej niż rozkazy jakichkolwiek zwierzchników, zwłaszcza tych przebywających daleko, w targanej przewrotami Francji. Poniesie za to surową karę, ale jak zwykle przyjmie to z godnością. Bardzo wymowny jest obraz jego pięknego karego konia o imieniu Solony Dorsz, biegającego po skalistych urwiskach, gdy kapitan wraz z żoną opuszczają wyspę. Juliette Binoche natomiast - gra trochę dziwnie, powiedziałabym, małomównie i powściągliwie (choć bywa, że histerycznie), dopasowując się do partnera, którym jest więzień: prosty, dobroduszny rybak, tak nieskażony, że po jakimś czasie niepodobieństwem jest uwierzyć w jego zbrodnię. Niespodzianką jest odtwórca postaci Neela: Emir Kusturica - wielki, zwalisty, wiecznie rozczochrany, z płaską nie goloną gębą, mający w sobie coś dzikiego, a jednocześnie wyglądający na kogoś z gruntu dobrego. I takim jest, nawet żona kapitana nie może znieść jego nieskazitelnego postępowania, które ostatecznie zaprowadzi go na szafot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje pytanie, które wszyscy co jakiś czas sobie zadają, a i ja w pewnej chwili to samo pomyślałam: "dlaczego" ???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FHdrWlBFPdc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FHdrWlBFPdc&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-8739757181753623511?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/8739757181753623511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=8739757181753623511' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8739757181753623511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/8739757181753623511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/wdowa-swietego-piotra.html' title='Wdowa Świętego Piotra'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoVLiyTytI/AAAAAAAAACI/QG7TVm_OECQ/s72-c/stpierre.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1143557015643953118</id><published>2010-01-07T10:11:00.001+01:00</published><updated>2010-01-07T10:11:43.410+01:00</updated><title type='text'>Aśoka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SO9qS-ybTUI/AAAAAAAABMg/84m64cMtTU0/s1600-h/Asoka.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SO9qS-ybTUI/AAAAAAAABMg/84m64cMtTU0/s200/Asoka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255536164489350466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadeszła moda na wywlekanie znanych postaci historycznych... z tak zwanej otchłani wieków. Hindusi mają sporo bohaterów, a tym razem zabrali się za legendarnego imperatora Aśoka (nawet nie wiem, czy to imię można odmieniać). Aśoka był władcą indyjskiego imperium Maurjów trzysta lat przed narodzinami Chrystusa. Zasłynął z tego, że udało mu się zjednoczyć podzielone do tej pory kraje, zasłynął także z okrucieństwa, które jednak udało mu się powstrzymać. Nie każdemu władcy dane jest takie objawienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filmowy Aśoka ma niewiele wspólnego z rzeczywistym, choć skoncentrowano się głównie na eksponowaniu wątku walki o władzę oraz akcentach romantycznych, a wszystko to rozciągnięto na niemal trzy godziny, więc trochę drażniła mnie akcja, w której brakowało akcji. Po prostu nie jestem zwolenniczką Bollywood, choć przyznaję, że z przyjemnością oglądałam kolorowe obrazki. Porównując kino indyjskie z kinem chińskim, wolę to ostatnie - zawiera większy ładunek ekspresji i jest lepiej zagrane. Natomiast dla nas, Europejczyków, ściśniętych w swoich miejskich klimatach, eksplozja egzotycznych kolorów, przestrzeni i dźwięków jest na pewno czymś, co działa orzeźwiająco na zmysły. Kino indyjskie, przynajmniej to do tej pory pokazywane w Polsce, ma w sobie takie radosne, pobudzające elementy. Ci, którzy zechcą się katować psychologicznie, po prostu wybiorą inny film.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=Yh8BkXhbRq0"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=Yh8BkXhbRq0&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, melodramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1143557015643953118?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1143557015643953118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1143557015643953118' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1143557015643953118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1143557015643953118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/asoka.html' title='Aśoka'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SO9qS-ybTUI/AAAAAAAABMg/84m64cMtTU0/s72-c/Asoka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5882481148381982698</id><published>2010-01-07T10:09:00.001+01:00</published><updated>2010-01-09T12:20:13.643+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Wichrowe Wzgórza</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1ijYiCH2I/AAAAAAAABGY/-MTw-HAfbF4/s1600-h/wichrowe.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1ijYiCH2I/AAAAAAAABGY/-MTw-HAfbF4/s200/wichrowe.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250461100604006242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, której historii przyznać palmę pierwszeństwa, czyli nazwę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;romansu nad romansami&lt;/span&gt;. Mam do wyboru tylko dwie pozycje: "Przeminęło z wiatrem" i "Wichrowe wzgórza". Ciekawa zbieżność tytułów... lecz ponieważ lubię rzeczy mroczne, obstawiam jednak tę drugą. Amerykański romans musi trochę poczekać :) Widziałam kilka wersji powieści Emily Bronte. Parę dni temu włoską, w miarę poprawnie sfilmowaną, ponieważ dość ciężko jest zepsuć tak fantastyczny materiał. W skrajnych przypadkach wystarczy pokazać wykrzywione dramatycznym grymasem twarze aktorów, grających główne role, rzucić kilka obrazów Kate, co rusz wybiegającej na śnieżne pola w samej tylko lichej sukienczynie (panienka obowiązkowo pada jak ścięta po mniej więcej trzech czy czterech minutach uganiania się za nieuchwytnym Heathcliffem, a potem i tak ją znajdują, nadludzkim wysiłkiem przywracając do życia). Ta włoska wersja nie za bardzo zgadza się z książkową, na przykład Hindley zwany jest Ivorym, i choć film trwa bardzo długo, to jednak nie zauważyłam, żeby potomstwo Kate oraz Hindleya miało się ku sobie, zresztą w tym filmie Ivory nie miał nigdy żony ani dzieci. Jest on według mnie najbardziej dramatyczną postacią filmu - może o to chodziło jego twórcom. Jednak do powieści ma się trochę nijak, i na tym zakończę wywód, dodając jeszcze, że peruki aktorów są toporne i okropne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz pora na amerykańskie Wichrowe wzgórza z udziałem francuskiej aktorki Juliette Binoche. Jej partnerem jest Ralph Fiennes, z fascynującym, płonącym fanatycznym wzrokiem i ściągniętą, zawziętą twarzą. Wabią się i ścigają samymi tylko spojrzeniami. Niektórzy narzekają, że filmowi zabrakło klimatu, a ja pytam, jakiż on ma być? Oczywiście kolejne osoby, przenoszące na duży ekran tę powieść, mogą się lepiej spisać, ale na razie nikt jeszcze nie dorównał tej ekranizacji, a minęło ponad 16 lat od kiedy powstała. Wielkie znaczenie ma wspaniała muzyka Ryuichi Sakamoto; wciąż się przewija obsesyjny, tęskny motyw. Fiennes i Binoche są targani wątpliwościami i namiętnościami, szczególnie Fiennes miał trudne momenty do zagrania, bo musiał pokazać tłumioną nienawiść do wszystkich dokoła, a potem przebudzenie świadomości, że i tak cała jego zemsta na nic, wobec miłości młodej Kate i Haretona. Sophie Ward w roli nieszczęśliwej Izabeli jest trochę sztywna, tak samo młody Hareton, ale im wybaczyłam, bo film mi się bardzo podobał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wciąż zadaję sobie pytanie. Skąd Emily, która niemal całe życie spędziła na wrzosowiskach i nie poznała żadnego mężczyzny oprócz brata, skąd ta Emily tyle wiedziała o potędze nie odwzajemnionych, albo odwzajemnionych, ale nieszczęśliwych uczuć? Do tej pory nie spotkałam tak pulsującego tekstu, a jeśli nawet pokaże się coś w zbliżonym stylu, nie będzie mogło konkurować z Wichrowymi wzgórzami, biorąc pod uwagę całe barwne, misterne tło tamtej, wiktoriańskiej epoki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Emily Brontë's Wuthering Heights, USA/Wielka Brytania 1992)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Peter Kosminsky&lt;br /&gt;muz. Ryuichi Sakamoto&lt;br /&gt;zdj. Mike Southon&lt;br /&gt;obsada: J. Binoche, R. Fiennes, S. Ward, J. Northam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4clztbOrFps&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4clztbOrFps&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, romans, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5882481148381982698?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5882481148381982698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5882481148381982698' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5882481148381982698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5882481148381982698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/wichrowe-wzgorza.html' title='Wichrowe Wzgórza'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1ijYiCH2I/AAAAAAAABGY/-MTw-HAfbF4/s72-c/wichrowe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-2325845405321626184</id><published>2010-01-07T10:08:00.002+01:00</published><updated>2010-01-07T10:22:05.390+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Mansfield Park</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1U7fukQ0I/AAAAAAAABGQ/53GVnh4Bvi4/s1600-h/mansfield.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1U7fukQ0I/AAAAAAAABGQ/53GVnh4Bvi4/s200/mansfield.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250446121689695042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś mi na głowę upadło i oglądam wciąż nowe ekranizacje klasyki romansu. Dziś dopadłam najnowszą wersję "Mansfield Park" Jane Austen. Jeśli ktoś lubi podglądać życie prawie prywatne wyższych brytyjskich sfer, to dobrze trafił. Gra toczy się w majątkach o majątki, w salonach o popularność, w kuluarach o kawalerów do wzięcia, oczywiście obdarzonych odpowiednim majątkiem. Pewna mała Fanny oddana na wychowanie do domu swoich kuzynów, zakochuje się (chwilowo bez wzajemności) w jednym z nich, który jednak jest przeznaczony do stanu duchownego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie w Mansfield Park toczy się gładko do czasu, aż pojawi się para łowców posagów, panna Mary Crawford z bratem Henrym. Henry'emu wpada w oko już zaręczona kuzynka Fanny, Maria (imię to wymawiane jest w filmie jako "Maraya"), a jego siostra zarzuca sidła na Edmunda, jeszcze nie duchownego. Wszyscy bezustannie zapewniają o tym, jacy to byli, są, albo będą szczęśliwi, poza tym nie ma właściwie ani grama analizy psychologicznej żadnej postaci, choć ku mojemu zdumieniu żona pana domu, którą uważałam za ociężałą umysłowo, nagle budzi się z letargu i kończy wszystkie rozpoczęte wątki. Jest tam także scena, gdy Fanny zostaje na jakiś czas sama w domu i samotnie spożywa wieczerzę - wtedy za jej plecami stoi osoba z grzecznie złożonymi na podołku rękami, ale do tej pory nie wiem, czy był to mężczyzna czy kobieta, nie pokazano nam jego losów, choć mogły być bardziej zajmujące niż przeżycia rodem z wyższych sfer. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, koneserom pewnie się spodoba, reszta może pominąć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Mansfield Park, Wielka Brytania 2007)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Iain B. MacDonald&lt;br /&gt;zdj. Nick Dance&lt;br /&gt;muz. John E. Keane&lt;br /&gt;obsada: B. Piper, M. Ryan, J. D'Arcy, H. Atwell, B. Ritson&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FU87ARPx-HU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FU87ARPx-HU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-2325845405321626184?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/2325845405321626184/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=2325845405321626184' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2325845405321626184'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/2325845405321626184'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/mansfield-park.html' title='Mansfield Park'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SN1U7fukQ0I/AAAAAAAABGQ/53GVnh4Bvi4/s72-c/mansfield.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1050724808767554340</id><published>2010-01-02T14:14:00.001+01:00</published><updated>2011-07-19T18:08:18.575+02:00</updated><title type='text'>Maria Antonina</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SQOGeB0RuCI/AAAAAAAABPU/g8tDx4QPyrc/s1600-h/antonina.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SQOGeB0RuCI/AAAAAAAABPU/g8tDx4QPyrc/s200/antonina.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261196640140769314" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj zdążyłam się skatować Marią Antoniną. W sumie, ładny film, i to też wszystko, co się da o nim powiedzieć. Bez przygotowania, choć częściowego, nie ma co podchodzić, bo jeszcze ktoś pozostanie w przekonaniu, że Maria Antonina była rozpieszczoną, nie zrozumianą przez nikogo austriacką rusałką. Wciąż rozbieraną i wciąż ubieraną, nawet dzieci musiała rodzić publicznie, tyle że potem i tak wyglądała jakby nieznacznie przyspieszyła kroku, lekko zaróżowiona z wysiłku. Nie do wiary. Jedyny czarny charakter to Asia Argento, która także nie miała pola do popisu, a grała panią du Barry. Jeśli przyjąć, że jej walka z obłudą polegała na nieprzystojnym  zachowaniu przy stole, nieźle się jej udało, ale na tym koniec. Co to za scenariusz, według którego dobre aktorki nie mogą niczego ciekawego zagrać? W "Królowej Margot", filmie nota bene także z Asią Argento, i także opowiadającym o innej nie docenianej królowej, wciąż coś się działo, było drapieżnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze się zastanawiałam, dlaczego w wielu "zagranicznych" (czytaj: obcej krwi) królowych było tyle determinacji, tyle chęci do całkowitego utożsamienia się z rządzonym krajem. Przykładami choćby Rycheza, Bona, Jadwiga (król Polski!), Elżbieta Bośniaczka czy caryca Katarzyna. No i cóż, w końcu znalazłam wspólny mianownik. Wszystkie były w jakiś tam sposób zainteresowane polityką, władzą. Natomiast nasza Maria Antonina nie przejawiała w tym kierunku żadnych najmniejszych inklinacji, a przez pierwszych siedem lat była zajęta li i jedynie próbami spłodzenia następcy tronu. Zresztą niemal żadna Habsburżanka nie miała nigdy takich ambicji, one zapewniły potęgę dynastii przez swą płodność, sama cesarzowa Maria Teresa... itd. Właściwie, gdybym nie oczekiwała od tego filmu czegoś więcej, byłoby w porządku: piękne kostiumy, absurdalna etykieta, parki, pałace, bale maskowe na których król dowiaduje się, co przeciętny człowiek sądzi o jego białym małżeństwie i co by zrobił z jego własną nie skonsumowaną żoną... snujący się kawalerowie, owieczki, dmuchawce, latawce, wiatr - lecz zabrakło mi jeszcze ciągu dalszego lub jakiegoś głosu zza kadru, tłumaczącego pewne wypadki. Tymczasem tutaj - mamy wszystko sielskie, anielskie, i tylko czasem przenosimy się w surowsze rejony doradców króla, wyciągających z niego kasę, lub zakamarki dworu wiedeńskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;I jeszcze mam w uszach tę muzykę rockową, choć wolałabym chyba muzykę z epoki. Ale to by już mnie całkiem uśpiło, tymczasem - co jakiś czas, jednak otwierałam szerzej oczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Maria Antonina, najlepiej Zweiga... to już całkiem inna bajka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/1WjsqVwWyrI&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/1WjsqVwWyrI&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, historyczny, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1050724808767554340?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1050724808767554340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1050724808767554340' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1050724808767554340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1050724808767554340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/maria-antonina.html' title='Maria Antonina'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SQOGeB0RuCI/AAAAAAAABPU/g8tDx4QPyrc/s72-c/antonina.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3769415913964640525</id><published>2010-01-02T14:12:00.001+01:00</published><updated>2010-01-02T14:12:54.998+01:00</updated><title type='text'>Muszkieter</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRNYiMlVxoI/AAAAAAAABRY/Lx5AavrP_2s/s1600-h/musketeer.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 138px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRNYiMlVxoI/AAAAAAAABRY/Lx5AavrP_2s/s200/musketeer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5265649733842880130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się złożyło, że ostatnio nie miałam za wiele czasu na oglądanie filmów, więc zaliczałam je sobie jednym okiem, niedbale i półgębkiem,  jednocześnie czytając książkę. Żeby nie skakać po próżnicy z kanału na kanał - bo, jak wiadomo, oczy się od tego niszczą i strawę gorzej przyswaja - odgrzebałam stare kasety wideo, urządzając polowanie na co większe muchy. Tematyki muszkieterów pęta się od metra i od groma, im nowsze, tym gorsze, a przynajmniej tak do tej pory myślałam. Nie polecam "Trzech muszkieterów" ze znaną piosenką w wykonaniu Bryana Adamsa, bo to wyjątkowy knot, natomiast kilka dni temu wpadło mi w oczy coś, co jest nakręcone i z werwą, i z pewnym delikatnym humorem, do tego bez przykrości daje się znieść. Mowa o filmie "d'Artagnan" z gwiazdorską obsadą i nietypowym scenariuszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy mogą się zawieść, bo skasowano postać Milady. Konstancja Bonacieux zmieniła imię na Francesca i jest zdecydowaną młodą osóbką o krwiożerczych zapędach, w każdym razie doskonale radzi sobie z obrzydliwym zdradliwym mężem, którego straszy jakimś kończystym narzędziem tak, że biedakowi pot zrasza zzieleniałe lica; królowa w wykonaniu Catherine Deneuve jest piękna i niemłoda, a po jakimś czasie okazuje się też, że choć nominalnie król rządzi i jest głową, jego żona często bywa szyją; Rocheforta zastąpił równie demoniczny co groteskowy Febre (Tim Roth), muszkieterowie są... nazwijmy to delikatnie: zmęczeni, a jedyną osobą z prawdziwym wigorem jest d'Artagnan czyli Justin Chambers, który dostał świetną rolę i chyba nawet się w niej sprawdził :) Szkoda tylko, że kardynał, którego gra Stephen Rea, to postać nieco mdła w porównaniu z poprzednikami - ale widocznie aktor zamiast grać, zaczął podziwiać popisy innych, a było na co spojrzeć, bo wyczyny kaskaderów są na wysokim poziomie, po raz pierwszy widziałam pojedynki toczone na linach podczas wspinania się na wieżę, choć pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego panowie woleli machać szpadą i odnóżami, zamiast po prostu podcinać zawieszenie przeciwnika; jest też kilka spektakularnych pościgów i finałowa walka na drabinach, w budynku, który wygląda, jakby go złożono z figur niemożliwych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do tego pojedynku:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=n_6soJPujlo"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=n_6soJPujlo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Odnośnie tytułowych gaci, zauważyłam, że nawet podczas wleczenia rzeczonego d'Artagnana przez rozpędzony zaprzęg - nic się nie dzieje, a zatem trzeba przyjąć, że ma owe portki uszyte ze skóry bawolej, lub impregnowane duraluminium :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3769415913964640525?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3769415913964640525/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3769415913964640525' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3769415913964640525'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3769415913964640525'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/muszkieter.html' title='Muszkieter'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SRNYiMlVxoI/AAAAAAAABRY/Lx5AavrP_2s/s72-c/musketeer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5672253052663429837</id><published>2010-01-02T14:11:00.003+01:00</published><updated>2011-07-19T18:12:04.318+02:00</updated><title type='text'>Vatel</title><content type='html'>(historia największego francuskiego żarcia)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWXeAB3xNtI/AAAAAAAAAIo/EpNVlTV0rX8/s1600-h/vatel.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 144px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWXeAB3xNtI/AAAAAAAAAIo/EpNVlTV0rX8/s200/vatel.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5288877429500229330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... plus Uma Thurman. Zwalisty Gerard Depardieu gra mistrza ceremonii w służbie księcia Kondeusza, który pragnie odzyskać lukratywną pozycję u boku Ludwika XIV. Nakazuje więc swojemu mistrzowi przygotowanie gigantycznej uczty, na której pojawią się wszyscy najwięksi dostojnicy Wersalu wraz z królem. I wtedy Kondeusz stanie się znów wszechmocny. Przez trzy dni wszystko idzie wspaniale, dwór ucztuje, intryganci nie śpią, Vatel zdobywa ciało (co do serca, nigdy nie wiadomo) pewnej pięknej arystokratki (w tej roli Uma Thurman), gdy następuje katastrofa: zamówiona ryba nie dojeżdża na czas. Vatel postanawia popełnić, hmmm.... mentalną odmianę harakiri. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam filmy kostiumowe, ponieważ zawsze podczas oglądania napawam się bogactwem detali, w których diabeł tkwi. Tutaj także nie byłam zawiedziona. Natomiast co do obsady, mam pewne zastrzeżenia, bo na przykład Uma Thurman wydaje mi się mało "wyrazista", delikatnie mówiąc. Za to Depardieu, jak zwykle, szaleje na ekranie, chwilami rozsadzając kadry. Polecam koneserom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: kostiumowy, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5672253052663429837?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5672253052663429837/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5672253052663429837' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5672253052663429837'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5672253052663429837'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/vatel.html' title='Vatel'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SWXeAB3xNtI/AAAAAAAAAIo/EpNVlTV0rX8/s72-c/vatel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-844129092188137908</id><published>2010-01-02T14:03:00.003+01:00</published><updated>2010-01-02T14:09:41.729+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura/film'/><title type='text'>Troja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sz9FjD09_YI/AAAAAAAACCQ/My6z6sc2gvM/s1600-h/troja.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 135px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sz9FjD09_YI/AAAAAAAACCQ/My6z6sc2gvM/s200/troja.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422128945002577282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W tym miesiącu jeden z moich ukochanych gatunków: filmy kostiumowe. Nie jest ich na razie zbyt wiele, bo oglądam skokami, po kawałku, ale zbliżam się już do półmetka. Praca nad prawdziwą, porządną stroną - wciąż trwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Kilka lat temu przyszła moda na wielkie widowiska historyczne. Powstało ich mnóstwo, widziałam niemal wszystkie, a podobały mi się tylko dwa, przy czym muszę zaznaczyć, że "Król Artur" dopiero po obejrzeniu wersji reżyserskiej. Nie wiem dlaczego, każdy z tych filmów zaczyna się całkiem nieźle, a potem w błyskawicznym tempie schodzi na manowce. "Troja" broni się mniej więcej do połowy. Świetny jest początek, pokazujący walkę aroganckiego Achillesa z najpotężniejszym trojańskim wojownikiem. Achilles zbudzony ze słodkiego snu wypełnionego zapachem ciał kobiecych, jest wściekły i nie wyspany. Staje jednak do walki na prośbę/rozkaz Agamemnona. W dość niekonwencjonalny sposób zabija pewnego siebie osiłka, po czym wraca do obozu, na słowa wodza trojańskiego dotyczące Agamemnona, rzucając pogardliwe "on nie jest moim królem". I tak przez cały czas - bądźmy sprawiedliwi, Agamemnon i Menelaos są także wspaniałymi wojownikami, ale wciąż muszą uznawać wyższość Achillesa. Menelaosa mało to obchodzi, ale Agamemnon czuje się jak policzkowany, bo Achilles jest niereformowalny, a nie można się obejść bez jego specjalnie szkolonych Myrmidonów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie jednak następuje długo oczekiwany pokój i poselstwo trojańskie przypływa do Sparty. Jednym z posłów jest królewicz trojański Parys, który upodobał sobie (z wzajemnością) żonę Menelaosa. Po wspólnie spędzonych kilku nocach (co w tym czasie robił mąż Heleny???) kochankowie dochodzą do wniosku, że nie mogą bez siebie żyć, i Parys wykrada Helenę, uwożąc ją do Ilionu. Na pokładzie statku zdradza swój sekret bratu, ale wszystko za późno, wyrok został wydany w chwili, gdy Helena znikła ze Sparty. Menelaos szaleje, Agamemnon zaciera ręce, bo wprawdzie uważa bratową za głupią gęś, ale w tej chwili spełniło się jego największe marzenie: pretekst do kolejnej, tym razem ostatecznej, wojny z Troją. Wyruszają na nią wszyscy sprzymierzeni królowie greccy i ma to być największa wojna wszechczasów, dająca zwycięzcy kontrolę nad Morzem Egejskim. Achilles początkowo nie wybiera się z innymi, lecz po rozmowie z matką podejmuje decyzję, że chce być sławnym przez wieki całe, a tylko dzięki tej wojnie nie zostanie zapomniany. Tak samo zresztą brzmią słowa chytrego króla Odyseusza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tysiąc okrętów wyrusza w morze.&lt;br /&gt;Moim zdaniem filmowa Helena nie jest warta tego tysiąca, ale to tylko moje zdanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Achilles zawsze MUSI być pierwszy, więc zajmuje wybrzeże z kilkunastoma swoimi ludźmi i wdziera się do świątyni Apollina. Potem spotyka księcia trojańskiego, Hektora, ale go nie zabija, ponieważ ma swój kodeks honorowy i dobrze wie, kiedy się z nim zmierzy. W namiocie czeka na niego trojańska branka - kapłanka Apollina ze splądrowanej świątyni, Bryzeida. Achilles ulega jej urokowi, ale nie na długo, bo Agamemnon usiłuje mu ją odebrać, wydając swoim ludziom dla zabawy. Oczywiście dzielny Achilles odbija Bryzeidę, postanawiając w dogodnej chwili zabić Agamemnona. Sprawy się jednak trochę komplikują; Myrmidonowie nie wychodzą do boju, ponieważ Achilles jest obrażony na wodza naczelnego a do tego postanawia wracać, w imię nagle odkrytej miłości. Grecy trochę przegrywają; lecz Patrokles nie wytrzymuje presji i korzystając z tego, że rynsztunek jest wolny, gdyż Achilles spędza czas z Bryzeidą - ubiera się w zbroję kuzyna i prowadzi Myrmidonów do ataku. Gdy spotyka Hektora, następuje pojedynek, który zmienia losy całej wojny o Troję. Hektor już wcześniej zabił Menelaosa, broniąc brata - teraz Patrokles ginie, więc rozjuszony Achilles nie wypływa, tylko wyzywa Hektora, a potem jego martwe ciało wlecze końmi do swojego obozu. W nocy przychodzi król Priam z prośbą o godny pochówek syna - Achilles wzruszony oddaje mu zwłoki Hektora i żywą Bryzeidę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem, ponieważ jest dwanaście dni spokoju do czasu ceremonii pogrzebowych Hektora, Grecy mają czas podjąć decyzję odnośnie dalszej walki z niezdobytą Troją, i wtedy Odyseusz wpada na genialny pomysł. Po dwunastu dniach żałoby Trojanie wychodzą na brzeg morza: okręty Greków znikły, a na brzegu poniewierają się ciała żołnierzy ze znakami zarazy. Stoi też ogromny drewniany koń, którego zabierają do swojego miasta, żeby postawić przed świątynią Posejdona. Kasandra wprawdzie w tym filmie nie występuje, ale Parys patrzy z niepokojem na drewniane monstrum i radzi je natychmiast spalić. Nikt nie słucha rady. Koń triumfalnie wkracza do miasta. W nocy Grecy wychodzą z jego brzucha i otwierają bramy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Troja płonie. Bogów nie ma. &lt;br /&gt;Trojanie uciekają. Bogów nie będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parys wręcza swój miecz jednemu z uciekinierów, Eneaszowi. Agamemnon dopada Bryzeidę w świątyni podczas modlitwy, ale ona wyrywa się, dziabiąc go sztyletem w szyję. Achilles znajduje Bryzeidę, lecz zostaje zraniony przez Parysa, szczególnie w piętę. Umiera. Inni jakoś się ratują nadludzkim wysiłkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego podobał mi się film, choć tak wiele w nim było typowego hollywoodu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są tacy, którzy sarkali na obsadzenie Brada Pitta w roli Achillesa oraz jego komputerową muskulaturę. Patrzyłam na twarz, a ona była i chłopięca i męska, za to w tej interpretacji "Iliady" heros jest skandalicznie heteroseksualny. Czasem zachowuje się jak psotnik, innym razem jak poważny, honorowy mężczyzna. Podczas wojny dojrzewa, a tuż przed śmiercią doznaje objawienia - są jednak rzeczy ważniejsze niż sława, słodsze niż pamięć pokoleń. Każdy walczy o coś innego. Achilles tylko dla siebie. Menelaos o samczy honor. Agamemnon o władzę. Parys o miłość. Inni są wplątani w ich losy, więc chcąc nie chcąc, biorą udział we wszystkich wątkach. Gdyby heros zdążył wrócić do domu, Homer stracił by ważnego bohatera. Lecz Iliada bez Achillesa? Nie umiem sobie tego wyobrazić - cała reszta jest zbyt czarna albo zbyt biała. Achilles jest jedyną postacią, która musiała stoczyć walkę nie tylko z żywym, określonym przeciwnikiem, ale i ze sobą. Zrobił to pięknie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli są ludzie, którzy czują niechęć do Iliady, niech najpierw obejrzą tę "Troję". Potem przeczytanie wspaniałej epopei Homera pójdzie im dużo lepiej, mimo, że pobocznych wątków i prawdziwej brutalnej walki wraz z posoką jest tam dużo więcej, niż w jakimkolwiek filmie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Troy, USA 2004)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Wolfgang Petersen&lt;br /&gt;zdj. Paul Bond&lt;br /&gt;muz. James Horner&lt;br /&gt;obsada: B. Pitt, S. Bean, O. Bloom, P. O'Toole, E. Bana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=Voai-4GS848&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, kostiumowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="660" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_U1rq7keXTA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_U1rq7keXTA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="660" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-844129092188137908?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/844129092188137908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=844129092188137908' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/844129092188137908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/844129092188137908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2010/01/troja.html' title='Troja'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/Sz9FjD09_YI/AAAAAAAACCQ/My6z6sc2gvM/s72-c/troja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-941492128130093634</id><published>2009-12-31T08:11:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T08:11:40.171+01:00</updated><title type='text'>Guzikowcy</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SKA86rP_EBI/AAAAAAAAAvo/EgA7UkYGpJM/s1600-h/guzikowcy.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SKA86rP_EBI/AAAAAAAAAvo/EgA7UkYGpJM/s200/guzikowcy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233249745744367634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pewnego czasu namiętnie oglądam kino czeskie. Ostatni film w podobnym stylu widziałam rok temu, kiedy zawędrowałam na słoweńskie "odgrobadogroba". Czesi na ogół nie robią żadnego kina akcji, tylko obyczajówki, przy których można się popłakać ze śmiechu, ale i solidnie wzruszyć. Guzikowców porównywano już z wizjami Tarantino, moim zdaniem niesłusznie, ponieważ to film w stylu "Nocy na ziemi". Początek jest zaskakujący: towarzyszymy amerykańskim lotnikom w czasie zrzucenia bomby atomowej - zresztą przypadkowego, bo celem ich wyprawy było miasto Kokura, ale z uwagi na niesprzyjającą pogodę dowództwo zmieniło plany i bomba spadła na Hiroszimę. Cały czas toczą się dialogi, w samolocie i na ziemi, w Kokurze, przy czym mamy świadomość, że ci rozmawiający ludzie zaraz zginą... ale karta się odwraca, Enola Gay leci w inną stronę. Następny obrazek pokazuje parę młodych ludzi, którzy "rozjeżdżają" klucze dawnych kochanków pociągiem, ponieważ jest to zwyczajem rockersów i podobno przynosi szczęście. Ta para - była świadkiem wypadku na torach, ale ucieka w popłochu, stając się za chwilę ofiarą kraksy, spowodowanej przez nawiedzonego psychiatrę z zespołem natręctw. On sam - początkowo czyni próby uratowania chłopaka, ale niechcący doprowadza do jego śmierci, więc już bez skrupułów odjeżdża. Przenosimy się do miasta: dziwaczny taksówkarz przewozi dwoje ludzi, którzy wymyślili sobie seks w samochodzie, jadącym z prędkością powyżej 60 km. Kobieta spełniająca tak dziwne zachcianki swego partnera, jest mężatką, i nie bardzo wiadomo, co ją podkusiło, ale wszystko się wyjaśnia, kiedy za kilka godzin taksówkarz spotyka mężczyznę, który jedzie przyłapać żonę in flagranti (tu mała niespodzianka, miłego oglądania!). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wreszcie guzikowcy: co to takiego? Tym razem spotykają się dwie pary poważnych, statecznych mieszczan, żeby omówić małżeństwo swoich dzieci. Obie pary początkowo są trochę zakłopotane, ale w końcu jedna z nich zdobywa się na wyjaśnienie pewnego dziwactwa, którym dotknięty jest ojciec przyszłej panny młodej: otóż istnieje rzecz, która go "rajcuje" bardziej niż seks, a jest to odgryzanie wszelkich guzików - zębami sztucznej szczęki, umocowanej ekhm, w tylnych partiach ciała :) Myślałam, że mnie już nic nie zaskoczy, ale rodzice pana młodego, po ujawnieniu przypadłości swojego nowego znajomego, także postanawiają się przyznać - albowiem mają namiętność, która ich ekscytuje bardziej niż seks... A potem zbliżenie na fotografię dwojga młodych ludzi i pytanie: jaka hybryda może powstać z pomieszania tak dziwacznych charakterów??? Na koniec, taki bardzo metafizyczny i filozoficzny, duch jednego z pilotów Enoli Gay przychodzi w nocy do studia radiowego, opowiada kawałek swojej historii i pokornie czeka na telefon, który przyniesie mu coś w rodzaju wybawienia - przebaczenia. Długi czas nikt nie dzwoni, aż wreszcie odzywa się upragniony słuchacz: to psychiatra z pierwszej opowieści, który wybacza, lecz tak naprawdę, sam powinien czekać na wybawienie, i kto wie, czy potem nie zamienią się rolami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to świetny, gorzki, ale z lekkim przymrużeniem oka opowiedziany film obyczajowy, i choć chwilami nic się nie działo, nie ośmieliłabym się powiedzieć &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"dłużyzny, panie, nic się nie dzieje...". &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Knoflíkáři, Czechy - 1997)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Petr Zelenka&lt;br /&gt;zdj. Miro Gábor&lt;br /&gt;muz. Aleš Březina&lt;br /&gt;obsada: Vladimír Dlouhý, Michaela Pavlátová, František Černý, Rudolf Hrušínský  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat, obyczajowy, czeski film&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-941492128130093634?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/941492128130093634/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=941492128130093634' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/941492128130093634'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/941492128130093634'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/guzikowcy.html' title='Guzikowcy'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SKA86rP_EBI/AAAAAAAAAvo/EgA7UkYGpJM/s72-c/guzikowcy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5952522973551180622</id><published>2009-12-31T08:10:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T08:10:26.047+01:00</updated><title type='text'>Perdita Durango</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoQFQG1R0I/AAAAAAAAABo/hJqOY_LTGEg/s1600-h/perdita.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoQFQG1R0I/AAAAAAAAABo/hJqOY_LTGEg/s200/perdita.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254029597690120002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa dni temu skończyłam wreszcie przeglądanie wszystkich kaset wideo i uruchomiłam telewizję kablową. Po czym wpadłam na początek filmu, który zdefiniowałam w ciągu pięciu dalszych minut, ale zdziwiłam się, dlaczego dopiero teraz go oglądam, skoro ma już swoje lata i jest tak dobry, że powinnam była go namierzyć wcześniej??? Po tym wprowadzeniu, które miało zastąpić pominięte pięć minut, czas na konkrety. Są nimi: reżyseria, scenariusz, zdjęcia, oraz znakomite aktorstwo. Film w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;bardzo latynoskiego &lt;/span&gt;Tarantino, i och, och, można powiedzieć, że raz po raz fruwają jakieś flaki, choć to oczywiście nieprawda, ale sugestia jest bardzo realistyczna. Na ekranie szaleje ciemnoskóra para: Perdita i Romeo. On jest kapłanem voodoo i zwie się Dolorosa (wolę nie wiedzieć, dlaczego przybrał to nazwisko), a ona jest zwyczajna (ale przedstawia się jako "Pepita"), tyle, że lubi brutalny seks. Ponieważ dla kasy zrobią wszystko albo prawie wszystko, ubijają szemrany interes: mają przemycić transport ludzkich płodów do USA. Oczywiście, by ktoś je sprzedał wielkiemu koncernowi kosmetycznemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż jest pełna niespodzianek, bo Romeo załatwia własne partykularne interesy, na przykład w przerwie między jedną autostradą a drugą, porywa parę zakochanych w sobie nastolatków z włosami w kolorze blond (ładny kontrast z ciemną karnacją i usposobieniem porywaczy). Perdita z uporem maniaka szuka wrażeń, zmuszając do seksu nastolatka, a następnie podgląda, jak Romeo zrywa dziewicze kwiaty dziewczyny. Ale te poświęcenia ratują nastolatkom życie tylko na chwilę, bo potem jedno z nich ma być złożone szatanowi w ofierze. Porywacze każą im decydować o własnym życiu, i tu niespodzianka: każde z kochających się - ze strachu głosuje na to drugie. Co zniesmacza nawet parę zawodowych zabójców. Potem sprawy trochę sie komplikują, bo w ostatniej chwili przed dopełnieniem rytuału (jak się okazuje, dziewczyna jest mniej wartościowym towarem) ktoś chce odbić zakładników. Dalej - Romeo szaleje już nie tylko z Perditą, bo wygląda jakby zaczynał też przyuczać swoją blond zdobycz; trup ściele się gęsto, krew tryska, ludzie są precyzyjnie mamrani przez samochody porywaczy nawet po kilka razy (gdy wpadają pod cudze pojazdy, to tylko raz), jak się kogoś zabija to się w niego obowiązkowo strzela całym magazynkiem, albo wielokrotnie wali po twarzy rozbitą butelką (nic nie jest dokładnie pokazane, jednak dokładnie znamy technikę), dialogi sięgają szczytów absurdu, a sytuacje robią coraz bardziej dramatyczne, choć komiczne. Na ekranie wciąż mnóstwo przemocy w każdej postaci, stężenie makabry jest tak wielkie, że film kwalifikuje się już chyba jako komedia gore.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncertowo zagrała trójka głównych bohaterów, czyli Rosie Perez (pokazująca swoje wysportowane ciało oraz osiągnięcia w dziedzinie kung-fu), James Gandolfini (w roli wciąż masakrowanego policjanta, który niemal przez cały film chodzi w kołnierzu usztywniającym kark, ale i tak zawsze, kiedy to możliwe, zbiera należne i nie należne cięgi) oraz Javier Bardem, wyglądający tu jak wojownik Majów. Muszę też wspomnieć o muzyce (to także wyróżnik spod znaku Tarantino!!), która jest kapitalnie zgrana z filmem. W jednej z ról wystąpił słynny "Screamin" Jay Hawkins - poznałam go po pierwszych nutach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Perdita Durango, Hiszpania/Meksyk/USA - 1997)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Álex de la Iglesia&lt;br /&gt;muz. Simon Boswell&lt;br /&gt;zdj. Flavio Martínez Labiano&lt;br /&gt;obsada: Rosie Perez, Javier Bardem, James Gandolfini&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="500" height="405"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jHu9g2lwLf4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jHu9g2lwLf4&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x2b405b&amp;color2=0x6b8ab6&amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: sensacyjny, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5952522973551180622?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5952522973551180622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5952522973551180622' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5952522973551180622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5952522973551180622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/perdita-durango.html' title='Perdita Durango'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SOoQFQG1R0I/AAAAAAAAABo/hJqOY_LTGEg/s72-c/perdita.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3851240802955932581</id><published>2009-12-31T08:09:00.006+01:00</published><updated>2009-12-31T08:26:38.577+01:00</updated><title type='text'>Nieświadomi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SLbhtYQOHII/AAAAAAAAAs4/l4LabIQKJSs/s1600-h/nieswiadomi.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SLbhtYQOHII/AAAAAAAAAs4/l4LabIQKJSs/s200/nieswiadomi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5239623386212998274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek dwudziestego wieku. Klimt, secesja. &lt;br /&gt;Hiszpania. Gaudi. Kobieta tuż przed porodem. &lt;br /&gt;Zestaw wszelkich możliwych, ekhm, dziwactw. &lt;br /&gt;Dwie siostry, ich ojciec, ich mężowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz Freud. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba już opowiedziałam cały film :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;A teraz daję szansę wszystkim, którzy lubią kino latino, albo dopiero zamierzają je polubić. Pomilczę na temat szczegółów, popaplam ogólnie. Początkowo wydawało się, że obejrzę tylko jakiś wydumany scenariusz detektywistyczny z wtrętami ideologicznymi w temacie Freuda. Nic podobnego ! Przede wszystkim muzyka: jest w tle i podkreśla wspaniałą scenografię, przy której ekipa musiała się nieźle napracować. To samo mogę powiedzieć o kostiumach. Co prawda, całość przypomina trochę przedstawienie teatralne, ale zdaje się, że taka jest koncepcja, która nie powinna wadzić nikomu. I oto mamy kolejny przykład na to, że problem rewolucji seksualnej można pokazać w zupełnie inny sposób, na wesoło, albowiem humoru jest mnóstwo, bywa też poniżej pasa, niemniej nigdy nie jest przyciężki, nie ma w tym filmie ani grama wulgarności, wszystko podane z wdziękiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A oczy Salvadora... mmmm... mmmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Inconscientes, Niemcy/Portugalia/Hiszpania 2004)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Joaquín Oristrell&lt;br /&gt;muz. Sergio Moure&lt;br /&gt;zdj. Jaume Peracaula&lt;br /&gt;obsada: L. Watling, L. Tosar, J. Puigcorbé, A. Brendemühl, N. Prims&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rZTfx7-5uDQ&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rZTfx7-5uDQ&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, kostiumowy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3851240802955932581?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3851240802955932581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3851240802955932581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3851240802955932581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3851240802955932581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/nieswiadomi.html' title='Nieświadomi'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SLbhtYQOHII/AAAAAAAAAs4/l4LabIQKJSs/s72-c/nieswiadomi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-469389589694359436</id><published>2009-12-31T08:08:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T08:08:41.092+01:00</updated><title type='text'>Brazylia</title><content type='html'>(dedykowane poławiaczom pereł)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdOCi-4JHI/AAAAAAAAAtM/krukXAuTT0U/s1600-h/brazil.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdOCi-4JHI/AAAAAAAAAtM/krukXAuTT0U/s200/brazil.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217224498989245554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jeden z filmów, który nie sposób opowiedzieć z detalami. Dzieło, jak zwykle,  mocno kontrowersyjne i mroczne, Amerykanina Terry Gilliama. "Brazylia" jest postrzegana jako współczesna wersja słynnego "1984" Orwella, a mnie, za każdym razem, podczas oglądania  robi się coraz smaszniej i zdziwniej, ponieważ amerykańskie wizje z 1985 roku są prawie jak realne. Wszystko zaczyna się, kiedy pewien urzędnik nie może już znieść muchy, upierdliwie latającej pod sufitem, więc żeby ją zatłuc, włazi na drabinę. Wyprawa uwieńczona jest sukcesem, namolny owad rozciapany dokładnie, lecz niestety, na skutek niedbalstwa urzędnika, owadzie truchło spada... prosto między czcionki maszyny do pisania, która zacina się i zamiast nazwiska "Tuttle" wystukuje "Buttle". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan Buttle jest skromnym człowiekiem, bogobojnie i nobliwie spędzającym czas w domu, wyglądającym jak rodzinny wzorzec. Gdy jego małżonka czyta dzieciom bajki, przez komin... (przepraszam, przez dziurę wyrżniętą w suficie) wpada brygada specjalna, po czym w rekordowo krótkim czasie dokonuje aresztowania pana Buttle i nawet udaje się jej dostać pokwitowanie odbioru, podpisane przez jego żonę. Ciąg dalszy to historia Sama Lowry, przeciętnego, choć bardzo zdolnego urzędnika, który miewa dziwaczne sny - bywa w nich skrzydlatym rycerzem pewnej cud - krasawicy (w rzeczywistości, osóbki mieszkającej nad państwem Buttle i zarazem świadka całego zamieszania). Wraz z nią - jako jeden z wielu maleńkich trybików, zostaje wciągnięty w wir niesamowitych zdarzeń, aż wreszcie, wydaje się, że zyskuje wolność. Pytanie, czy to rzeczywiście prawdziwa wolność, czy tylko jej pozór? I kiedy naprawdę przychodzi wyzwolenie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Jeszcze o twórcach: scenariusz pisał między innymi Tom Stoppard, w obsadzie znaleźli się - Jonathan Pryce (znany potem z Evity), Robert de Niro (chciał zagrać inną rolę, ale była już obsadzona), Michael Palin, Ian Holm, Bob Hoskins, Gorden Kaye (Allo, Allo). Sam reżyser zagrał palacza w wieży Shangri-La. Fenomenalne zdjęcia, przywołujące kafkowskie klimaty, są dziełem Rogera Pratta, operatora takich filmów jak Mona Lisa, Batman, Fisher King, 12 małp, Frankenstein, Troja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobom, które wolą czytać książki, polecam rzecz także "w temacie" - czyli powieść "Paradyzja" Janusza A. Zajdla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Brazil, Wielka Brytania 1985)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Tery Gilliam&lt;br /&gt;zdj. Roger Pratt&lt;br /&gt;muz. Michael Kamen&lt;br /&gt;obsada: J. Pryce, M. Palin, I. Holm, B. Hoskins, K. Greist&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, komedia, science fiction&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4Wh2b1eZFUM&amp;hl=pl"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4Wh2b1eZFUM&amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-469389589694359436?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/469389589694359436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=469389589694359436' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/469389589694359436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/469389589694359436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/brazylia.html' title='Brazylia'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SGdOCi-4JHI/AAAAAAAAAtM/krukXAuTT0U/s72-c/brazil.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-5545554640817660479</id><published>2009-12-31T08:07:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T08:07:27.565+01:00</updated><title type='text'>odgrobadogroba</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0hWl1xobI/AAAAAAAAAT4/FdtP8IJxTLo/s1600-h/groba.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0hWl1xobI/AAAAAAAAAT4/FdtP8IJxTLo/s200/groba.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5209857015936033202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszłam do kina z mieszanymi uczuciami, bo tym razem zapuściłam żurawia do sieci przed seansem, i to, co wyczytałam, trochę mnie zaniepokoiło. Chciałam iść na film, po którym zostanie mi w głowie coś więcej, niż wspomnienie ładnych zdjęć, a opinie były bardzo różne. Na szczęście okazało się, że złapałam klimat, a pod koniec ryczałam jak bóbr, cała szczęśliwa, że w sali jest ciemno i nikt nie widzi, jak się wzruszyłam. Zresztą ludzie nie spieszyli się do wyjścia, co oznacza, że pewnie także musieli się trochę doprowadzić do porządku. Większości widzów, także i tych, którzy recenzowali film, podobała się część pierwsza, utrzymana w konwencji komediowej; natomiast druga wyjaśnia niektóre aspekty życia bohaterów i ostatecznie wbija w fotel... przesłaniem. Niektórzy sygnalizowali niesmak, ja w tym nie widziałam niczego niesmacznego, ot, takie jest życie, pokazane bez ściemniania i do bólu prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bohaterem filmu jest niejaki Pero, facet w średnim wieku, o przeciętnym wyglądzie i wciąż zarośniętej gębie. Trudni się on pisaniem mów pogrzebowych, które są bardzo oryginalne i daleko odbiegają od wspomnień na temat zmarłych. Pero ma dość nietypową rodzinę: ojca zwanego Dedo, który po śmierci żony pogrąża się w dziwnej apatii, odżywając tylko podczas prób samobójczych, oraz dwie siostry - bezbarwną Vilmę i głuchoniemą Idę. Vilma z kolei ma męża, który przyjeżdża raz na jakiś czas do domu, żeby ją dopaść gdzieś podczas domowych zajęć, a potem natychmiast się ulatnia, zapominając i o niej i dzieciaku, Johnnym. Ida natomiast przyjaźni się z kumplem Pera, maniakalnym mechanikiem, wciąż wprowadzającym rozczulające, drobne usprawnienia do swojej Zastavy. Pero w przerwach między wygłaszaniem pogrzebowych iluminacji, podkochuje się w Renacie, panience światowej, która mimo to zachowuje się jak gąska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego razu Dedo po raz kolejny próbuje się zabić masywną szafą, więc zszokowana rodzina zabiera go do psychiatry - świetna jest scena, kiedy psychiatra przemawia do wszystkich tonem znawcy, ale nie umie nawiązać kontaktu z Dedo, więc rozkazuje napisać mu, dlaczego wciąż ponawia próby samobójcze - tak jakby to nie było od dawna oczywiste i kogokolwiek naprawdę obchodziło. Dedo pozostaje nadal w zawieszeniu, aż do czasu następnej samobójczej próby, po której ląduje w szpitalu. Tam - pewnego razu kobieta, odwiedzająca umierającego męża, oddaje Dedo mandarynkę, co powoduje nagły przełom roślinkowatego staruszka i owocuje obiecującą znajomością. Zresztą film zaczyna się zagęszczać, bo Renata nagle dochodzi do wniosku, że musi coś zmienić w swoim życiu i zaprasza Pero do domu; każe mu lizać swoją stopę a potem sprać na kwaśne jabłko, związaną. Scena jest i komiczna i koszmarna, bo panienka siedzi skrępowana, z opaską na oczach, powoli wchodząc w lubieżny trans, a Pero leje ją zupełnie bez zapału, ponieważ, jak tłumaczy, nie może uderzyć kogoś, kogo lubi. I ta jego poczciwa, uczciwa gęba, skontrastowana z występnym spojrzeniem dziewczyny, oraz jej posiekanymi plecami - gdyby nie było takie straszne, byłoby zabawne. Zniecierpliwiona Renata wyrzuca Pero z domu i kończy zabawę samookaleczeniem twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mija kilka dni i już mniej niewinny Pero jest świadkiem maltretowania siostry przez męża; zrywa się i biegnie na pomoc - niewiele myśląc, znieczula szwagra krzesłem, dodając jeszcze kilka soczystych kopniaków. On, człowiek do tej pory nie znający przemocy. Paradoksalnie, to pomaga. Pokancerowany szwagier ląduje w szpitalu, w tym samym pokoju co Dedo, i nagle odkrywa, że ma jednak rodzinę, na której mu zależy. Lecz i tak wszyscy, jak jeden mąż, ze zdumieniem obserwują przemianę Dedo, z obojętnego starca w uśmiechniętego, zadowolonego z życia starszego pana... z własną kobietą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znów coś się dzieje: inny kumpel Pera ma osobliwe hobby: bije rekordy zanurzenia w beczce na podwórku własnego domu. Jest w tym coraz lepszy, ale pewnego dnia Ida z przyjacielem znajdują go utopionego, i tak się zaczyna czarna seria, zapowiedziana zresztą kiedyś przez Pero: "wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce być pierwszy". Dedo i jego pani oglądają pochówek, siedząc na dzwonnicy i machając nogami, a po pogrzebie utopionego kumpla żałobnicy urządzają stypę zgodną z hipotetycznym życzeniem zmarłego. Czyli barwną, radosną uroczystość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mógłby być już koniec, ale niestety trzeba coś zrobić z wątkiem znudzonych wędkarzy, którzy od czasu do czasu popatrują na wesołą, żywiołową Idę i zastanawiają się, jakby coś z tej radości uszczknąć dla siebie. Wreszcie dopadają ją w sklepie (niezrozumiałe jest dla mnie, dlaczego ona z tego sklepu ucieka na pustą winnicę), a potem w winnicy, zaciągają do szopy, i nagle okazuje się, że gwałt był tą lepszą rzeczą, bo wcześniej przybili dłonie Idy do desek. Ida jakimś cudem dociera do swojego przyjaciela, a on wpada w dziką furię, znajduje łom - i potem jest pokazany tylko zapyziały bar oraz trzej gwałciciele w różnych pozach, za to nieżywi. Suki wraca do domu, lecz po drodze ginie w wypadku, sprawiedliwości stało się zadość. Jego pogrzeb jest bardzo oryginalny, bo przyjaciele postanawiają go pochować w samochodzie, który tak kochał i w którym zginął. Przez chwilę widać dach samochodu - blaszany prostokąt, pokryty cieniutką warstwą ziemi i kwiatami przypominającymi słoneczniki. Potem widzimy wnętrze samochodu, gdzie w ciemnościach przyczaiła się Ida - w tym momencie nie wytrzymałam. Nie ma co hamować łez, kiedy przychodzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Moim osobistym, być może odosobnionym zdaniem, jest to piękny film. Oglądałam go z lekkim uśmieszkiem wyższości na samym początku, bo całe to społeczeństwo wydawało się funta kłaków niewarte, ale potem, w miarę upływu czasu, okazywało się, że to my, z wiecznym nienasyceniem, brakiem umiejętności cieszenia się z rzeczy prostych, jesteśmy ułomni i mniej prawdziwi. Tam nie było papierowego świata, tam był świat całkiem odmienny, a jednocześnie niespodziewanie swojski. Niektórzy narzekali, że temu filmowi daleko do Kusturicy - być może, ale niewiele można reżyserowi zarzucić. Chwalić za piękne zdjęcia nie będę, bo nie o zdjęcia tu chodziło, choć są wielkim atutem. Mnie się podobało to, co zobaczyłam: odmienność połączona ze swojskością. I to, co zyskałam po wyjściu z kina - przeświadczenie, że jednak każdy ma szanse na znalezienie swojego szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Gravehopping, Chorwacja-Słowenia 2005)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Jan Cvitkovic&lt;br /&gt;muz. Aldo Ivancic&lt;br /&gt;zdj. Simon Tansek&lt;br /&gt;obsada: Gregor Bakovic, Mojca Fatur, Brane Gruber, Sonja Savic&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu jest fragment filmu, zupełnie nie oddający ani kolorów&lt;br /&gt;ani klimatu, niemniej - warto go zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=P2XpK-2HEzQ"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=P2XpK-2HEzQ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: dramat, komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-5545554640817660479?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/5545554640817660479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=5545554640817660479' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5545554640817660479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/5545554640817660479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/odgrobadogroba.html' title='odgrobadogroba'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_m0ic4jkROwQ/SE0hWl1xobI/AAAAAAAAAT4/FdtP8IJxTLo/s72-c/groba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-1456363915007333130</id><published>2009-12-31T07:59:00.003+01:00</published><updated>2009-12-31T07:59:58.794+01:00</updated><title type='text'>Za wszelką cenę</title><content type='html'>Tagi: komedia, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-1456363915007333130?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/1456363915007333130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=1456363915007333130' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1456363915007333130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/1456363915007333130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/za-wszelka-cene.html' title='Za wszelką cenę'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-3190496162203968552</id><published>2009-12-31T07:55:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T07:55:58.091+01:00</updated><title type='text'>Święci z Bostonu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SN41YrRbL8I/AAAAAAAAABY/gVvJJllPJYU/s1600-h/saints.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SN41YrRbL8I/AAAAAAAAABY/gVvJJllPJYU/s200/saints.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250692913609519042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czegoś tak zakręconego nie oglądałam od czasu "Shallow Grave" Danny'ego Boyle. Gdyby nie było takie krwawe, wyglądało by jak komedia pomyłek. Tymczasem trup ściele się gęsto już od samego początku, co więcej, bracia kasują ludzi także przez pomyłkę. Kiedy sytuacje zaczynają być mocno absurdalne, a jednocześnie, na skutek splotu dziwnych przypadków giną różni potentaci podziemia, ze strony policji wkracza do akcji nawiedzony inspektor - gej. Bracia natomiast doznają w kościele objawienia i postanawiają rozpocząć bardziej planowaną walkę ze światem przestępców. Sprzyja im opinia publiczna i nawet ów inspektor, umiejący dostrzec w całej historii nie tylko złe aspekty. Zdesperowana ostatnia gruba ryba wysyła przeciw braciom kogoś, przed kim czują respekt wszyscy przestępcy - bezwzględnego mordercę i brutala, ale oczywiście następuje kolejny cud i wymuskana akcja kończy się fiaskiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inspektor w kobiecym przebraniu przybywa na odsiecz swoim ulubieńcom; jest to jedna z najlepszych scen filmu. Zresztą, powiem szczerze, Willem Dafoe miał tu popisową rolę, tę szansę wykorzystał niemal do oporu. Na przykład, widzimy go w sytuacji intymnej z innym facetem. Zapewne niedawno skończyła się ich upojna noc - facet robi gest, jakby go chciał pocałować, na co Dafoe brutalnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"ty cioto!"&lt;/span&gt;. Nie mam nic przeciw gejom, uważam nawet, że taka scena mogła kogoś zaboleć, lecz sama w sobie jest przekomiczna. Na szczęście to jest jedyna taka manifestacja, poza tym Dafoe zdecydowanie męski, nawet gdy paraduje w kobiecych ciuchach. I bardzo mi się podoba, gdy z wyrazem skupienia na twarzy, niemal takim jaki prezentował ongiś Gary Oldman w "Leonie" - słuchając muzyki, rozpracowuje bardzo skomplikowane kryminalne historie. Kończy się przedziwnie, trochę zaskakująco. Jeśli ktoś lubi specyficzny, czarny humor, to trafił na świetny materiał. Polecam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=q8Mt5yDqngM"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=q8Mt5yDqngM&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Boondock Saints, Kanada/USA 1999)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Troy Duffy&lt;br /&gt;muz. Jeff Danna&lt;br /&gt;zdj. Adam Kane&lt;br /&gt;obsada: S.P. Flannery, N. Reedus, W. Dafoe, B. Connolly&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: sensacja, czarna komedia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-3190496162203968552?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/3190496162203968552/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=3190496162203968552' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3190496162203968552'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/3190496162203968552'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/swieci-z-bostonu.html' title='Święci z Bostonu'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_R1gevbaB5VQ/SN41YrRbL8I/AAAAAAAAABY/gVvJJllPJYU/s72-c/saints.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2263638691506644327.post-881716443000422077</id><published>2009-12-31T07:54:00.001+01:00</published><updated>2009-12-31T07:54:57.293+01:00</updated><title type='text'>Dogma</title><content type='html'>(utracona wiara, zdechła nadzieja)&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPB_gSaSNdI/AAAAAAAABMo/ClxtS0Hp02U/s1600-h/dogma.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPB_gSaSNdI/AAAAAAAABMo/ClxtS0Hp02U/s200/dogma.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5255840957815993810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo się zbierałam do obejrzenia, prawie tak długo jak do Mistrza i Małgorzaty. Nie mam pojęcia, jak określić ten film, ale na pewno nie jest bardziej obrazoburczy niż np. Starman, gdzie też następuje swego rodzaju niepokalane poczęcie, tyle tylko, że przyszła mama była już kiedyś żoną i nie miała zaszczytu zajść w ciążę przy udziale męża. Co do Chystusia, którego pokazują bardzo wyraźnie ze zmrużonym zawadiacko okiem, i ręką uniesioną w powitalnym geście, przypomina mi straszliwy kawał na temat nowoczesnego kleru: jako, że idziemy za postępem, trzeba skracać powitania, więc katecheta pewnego dnia przywitał dzieciaki skrótem od "niech będzie pochwalony", brzmiącym: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pochwa!.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taki jest cały ten film - prześmiewczy, wywracający do góry nogami wiele ogranych schematów, mamy na przykład głos Pana, który nie może pić alkoholu, więc bierze go do ust, ale zaraz potem wypluwa, mamy niby-proroków z manią seksualną, na którą cierpi przynajmniej jeden z nich, plus dwa upadłe anioły, uparcie pragnące powrotu do nieba i pojednania z Bogiem, trzynastego apostoła, nie wymienionego w źródłach z uwagi na nieprawidłowy kolor skóry (rasizm w tamtych czasach???), dwie muzy - męską i żeńską, i w końcu potomka Boskiego, wcale nie faceta, zresztą Bóg także na mężczyznę nie wygląda. Potomkiem tym jest Bettany, fabrykantka aniołków, realistka aż do bólu - gdy objawia się jej Metatron, trzeźwo łapie za gaśnicę i przywraca porządek. Potem następuje coraz więcej dziwnych przypadków aż wszystko kończy się krwawą jatką u stóp kościoła i czymś w rodzaju gorzkiego happy endu. W roli Bettany - Linda Fiorentino, Metatronem został Alan Rickman, muzą Salma Hayek (i znów erotyczny taniec przy rurze), dwaj prorocy to oczywiście Jay i Cichy Bob, aniołowie - Matt Damon i Ben Affleck, a Boga zagrała Alanis Morrisette. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważne jest to, co mówi jeden z aniołów: my musimy kochać Boga i mu służyć, nie mamy wyboru, ale ludzie dostali wybór! I tego nam anioły zazdroszczą - ach, śmiertelnikiem być...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;(Dogma, USA 1999)&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;reż. Kevin Smith&lt;br /&gt;muz. Howard Shore&lt;br /&gt;zdj. Robert D. Yeoman&lt;br /&gt;obsada: B.Affleck, M. Damon, A. Rickman, Ch. Rock, L. Fiorentino, J. Lee i inni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Link do trailera: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://pl.youtube.com/watch?v=c3zEraHgfO4"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=c3zEraHgfO4&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tagi: komedia, dramat&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2263638691506644327-881716443000422077?l=tylkokino.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://tylkokino.blogspot.com/feeds/881716443000422077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2263638691506644327&amp;postID=881716443000422077' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/881716443000422077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2263638691506644327/posts/default/881716443000422077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://tylkokino.blogspot.com/2009/12/dogma.html' title='Dogma'/><author><name>silveria</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15502810866213658113</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/-F13zHv7ZAD0/ThW8cLxX93I/AAAAAAAAEII/UV73QRJuQ0g/s220/ret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_FK_G4I0AV_U/SPB_gSaSNdI/AAAAAAAABMo/ClxtS0Hp02U/s72-c/dogma.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
